Kraina Kayami

Przyłącz się do naszego fantastycznego świata...
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaGrupyUżytkownicyZaloguj

Share | 
 

 Karczma pod ślepym gołębiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 8:49 pm

Do stołu przy którym siedział Yui szybko podeszła kelnerka. Niosła ze sobą tacę. Jej krok był dość dziwny, nierówny i niepewny tak jakby bała się, że podłoga się zaraz pod niż zapadnie. Rozglądała się nerwowo po karczmie. Stojąc tuż przy Yui nachyliła się ze strapioną miną.
-Przepraszam, ale zapomniałam panu podać wraz z sokiem podstawka do kufla. –Od razu podała podstawkę, jej dłoń się trzęsła bardziej niż wtedy gdy wycierała naczynia. –Czy mógłby pan nic o tym nie mówić mojemu szefowi...?-Dokładnie w tym samym momencie zza baru wyszedł właściciel karczmy. Od razu zauważył, że dziewczyna dopiero podaje podstawek. Jednym susem podszedł do pracownicy i złapał ją za włosy. Szarpnął nią niczym szmacianą lalką.
-Niech Pan wybaczy, muszę dawać sobie radę z tą bezużyteczną pracownicą.

Elys nie wykonywała żadnych niepotrzebnych jej zdaniem ruchów. Wciąż wpatrywała się w upadłego swoim spojrzeniem. Wciąż czekała na odpowiedź, ale z każdą chwilą mniej jej się podobało przeciąganie tego.
-Czyżby najcenniejsze były dla ciebie pieniądze? –Nawiązała do jego wcześniejszych słów. Jednocześnie to co powiedziała zabrzmiało tak jakby Marou był jedynie zapatrzonym w pieniądze człeczyną.
-A może jest to siła? –W głowie upadłego pojawił się obraz na którym został awansowany na Arcymaga przez swoją królową. A tuż po tym wszyscy zaczeli mu klaskać. W jednej chwili cała wizja znikła.
-Życie? –Po wypowiedzeniu tego słowa wstała od stołu. Stanęła tuż koło krzesła upadłego. Uniosła swoją lewą dłoń. Nie minęła sekunda a kobieta dzierżyła w swej ręce Boskie Ostrze. Z tym samym beznamiętnym wyrazem twarzy jednym pchnięciem przeszyła serce Marou, tak jakby wbijała nóż w masło. Moc Ostrza zaczęła wyżerać upadłego od środka. Gdy ból stawał się nie do wytrzymania i gdy jego życie stawało się wspomnieniem wszystko minęło. Tak naprawdę to nigdy się nie wydarzyło. Elys wciąż siedziała na swoim miejscu, wpatrywała się w Marou tak jakby był szklaną kulą. W jej ciemnych oczach pojawił się jakiś nikły blask. Coś tajemniczego jak płomień świecy w tunelu. Niestety od razu to coś znikło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 9:09 pm

Siedział i w zamyśleniu popijał sok żurawinowy gdy nagle zauważył kelnerkę idącą w jego w stronę. Co prawda jakoś dziwnie szła, ale Yui i tak się ucieszył. Gdy nachyliła się do niego, sok żurawinowy uderzył mu do głowy. Ach, śliczna. Wysłuchał jej ze stoickim spokojem i wziął podstawkę. W momencie gdy miał się odezwać i zapewnić ją o dochowaniu sekretu, właściciel baru szarpnął ją za włosy. Przez moment zawahał się, nie wiedząc czy woli żeby ta niewiasta cierpiała, czy lepiej ją uratować. Ale już po chwili wstał i spojrzał wściekłym wzrokiem na barmana.
- Cóż myślałem, że jest to nieco porządniejsze lokum, pomijając wcześniejszą rzeź, ale widzę, że się myliłem. Jak bardzo trzeba być zepsutym człowiekiem by wyżywać się na niewinnej kelnerce. Za jakąś głupią i bezwartościową podstawkę pan tak traktuje pracowników? Nie wiem co pan sobie myślał, ale żądam aby pan ją natychmiastowo puścił. Można powiedzieć, iż ten "straszny wielki błąd" z podstawką to moja wina. - podszedł lekko zamroczony do barmana i odepchnął go uwalniając dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 9:18 pm

Wsłuchiwał się w jej słowa z niejakim zafascynowaniem. W umyśle po kolei odrzucał jej propozycje, szybko odnajdując do nich logiczne argumenty. Nie należał do skąpców, lecz jeśli przyszło mu egzystować w owej mieścinie przez dłuższy czas nie skomplikowanym jest, iż jeśli tym razem pozwoli sobie na zbyt wiele, w późniejszym czasie, gdy będziesz miał możliwość czegoś dokonać za pomocą monet, stanie się to nie wykonalne. Od wieków krainy rządzą się prawami pieniądza. Tutaj nie było inaczej. A siejąc po swej drodze trupy, niczym nie wskóra. Choć oczywiście nie wykluczał takiej możliwości, która notabene niekiedy miała swoje upierdliwe skutki.
Na swoją siłę nie narzekał, niezbadane są granice możliwości jakie może z siebie wykrzesać ciało przy odrobinie cierpliwości, ciężkich, skrupulatnych treningów. A zresztą.. nie był tak przyziemną istotą jak człowiek, jego nic nie ograniczało, włączając w to nawet morza i oceany.
Czy też może życie.. ? W momencie, gdy nieznajoma drgnęła, a przynajmniej tak mu się wydawało, jego mięśnie mimowolnie się napięły. Bez zbędnych ceregieli zatopiła krótką klingę sztyletu w piersi upadłego. Tego, sztyletu. Oczy otworzyły się szerzej, czekając na ostry ból, który w ostateczności nie nadszedł. Że też szaman dał się tak żałośnie wrobić. Choć tajniki tej zacnej sztuki były mu nieznane, z prostymi iluzjami żył za pan brat.
Westchnąwszy spokojnie nie dał po sobie poznać, że nagle w jego umyśle ktoś targnął się na jego życie. Spoglądał w atramentowe, błyszczące tęczówki w sposób łagodny, niemal arkadyjski.
- Czemuż to interesuje to taką nieznajomą? - wyraźnie podkreślił ostatnie słowo, by skłonić ją do przedstawienia się, lecz skoro dotychczas tego nie zrobiła, pewno jego ciche pytanie i tak zostanie puszczone mimo uszu. Żołądek przestał go ssać, jakby sycił się samą rozmową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 9:26 pm

Właściciel wstrząśnięty zachowaniem klienta przez chwilę stał zszokowany w bezruchu. W końcu jednak zacisnął pięści. –To moja podwładna więc zrobię z nią co tylko będę chciał. – Wysyczał przez zęby. Miał rację. Tereny na których się obecnie znajdowali nie podlegają żadnej władzy. Niewolnictwo jest tutaj na porządku dziennym. Nikt się nie dziwi takiemu traktowaniu swoich pracowników.
-Jeśli będzie cię na nią stać i ją ode mnie odkupisz to rób sobie zn ią co chcesz ale teraz –załapał rękę dziewczyny i przyciągnął ją do siebie. –Zostaw ją w spokoju i lepiej zajmij się swoim sokiem.
Gdy szef szarpał ją za włosy z jej oczu popłynęło kilka łez. Pomimo tego, że starał się być silną i twardą kobietą wciąz zdarzały się jej przykrości. I nawet teraz. Lecz właśnie wtedy ten nieznajomy się za nią wstawił. Chociaż przez chwilę mogła być w jego ramionach. Na jej twarzy widniał uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 9:44 pm

- Ta podwładna... - w sumie wiedział, że tak się często zdarza. Jednakże on osobiście nienawidził osób które własnej rasy nie szanują. A ponieważ rasa ludzka jest mu bardzo bliska i droga (przede wszystkim bardzo soczysta) nie mógł się zgodzić na takie traktowanie. Zresztą kto by się zgodził na tak podłe traktowanie tak pięknej dziewczyny, która potem może być tak wdzięczna. Gdy barman szarpnął ją znowu, poczuł nagłą ochotę na krew. Jednakże opanował w sobie już prawie zupełny stoicki spokój.
- Tak zajmę się swoim sokiem. - powiedział biorąc kufel i wylewając pozostały sok na głowę barmana. Gdy w pewnym momencie zobaczył uśmiech dziewczyny był lekko skołowany. Czyżby jej się to podobało? Może zupełną masochistką?
- Pamiętaj, że masz władze tylko nad nią, ale nade mną nie. - uśmiechnął się lekko, posłał całusa dziewczynie.
- Niedługo znów się spotkamy... - szepnął i okrywając się peleryną zniknął.

+10 punktów za grę -Elys
Powrót do góry Go down
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 9:51 pm

-Zaprzątasz sobie głowę nieistotnymi sprawami. –Nie odpowiedziała na jego pytanie. Póki on nie odpowie na jej nie ma co liczyć, że Elys będzie milsza. Zmrużyła delikatnie oczy tak jak to robią drapieźnicy rzucający sie na swoją ofiarę. Wysunęła delikatnie przed siebie zamkniętą dłoń. Powoli rozłożyła palce ukazując nieduże nasionko leżące na jej skórze. –Masz potencjał, ale wciaz ukrywasz się w skorupce. –Mówiąc to nawet nie spojrzała na Marou tak wiec trudno powiedzieć do kogo skierowała te słowa. W końcu zacisła dłoń a między palcami przeciekła jej ciecz przypominająca krew. Kilka kropel zabarwiło na krótką chwilę stół, po czym wsiąknęły w drewno.
Znów w tej samem pozycji co poprzednio wpatrywała się w Marou. Czyżby znowu użyła tej samej sztuczki? Czy tym razem jednak tamto ziarenko trzymałą naprawdę?
Elys już dawno nie bawiła się z żadną istotą. Oh tak wiele czasu minęło od kiedy przelałą prawdziwą krew a jakoś nawet teraz nie miotała nią ochota na skrzywdzenie kogokolwiek. Dawniej tak nie było. Jej świątynie były wypełnione ofiarami, zapach krwi unosił się w jej domach niczym najdroższe prefumy. Potrafiła się za to odwdzięczyć. Chociaż moze teraz jest lepiej. Nie ma zasad. Nie musi nikomu dziękować, robi co chce.
Jeśli lalki zabawią się w jej grę na samym końcu może dostaną nagrodę. Uśmiechneła się w myślach wpatrując się w upadłęgo. No dalej...
-Póki nie poznasz swojego strachu, wciąz będziesz słaby...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 10:06 pm

Nie odpowiedziała, jak przypuszczał. Tajemnica, niepokój, ciekawość, obawa. Takie właśnie uczucia targały nim wewnątrz na prawo, to na lewo. Traktując ją niczym szmacianą lalkę. Dziewczyna w pewnej chwili wydała mu się niesforna, małą dziewczyną, którą bawi gra słowna z nieznajomym. Wszak jej spojrzenie dawało upadłemu wiele do myślenia, bowiem nie należało do zwyczajnej istoty, tego był pewien. Kobieta najzwyczajniej w świecie starała się tłamsić jego zmysły, sprawiała, że Marou w jednej chwili stał się nie swój.
Z pewnością wiedziała coś więcej niźli po sobie pokazywała, a może po prostu celowo się tak zachowywała? Niemniej jednak znała jego pseudonim co już było kuriozalnym zjawiskiem.
"Kim jesteś?" cisnęło mu się na usta, lecz powstrzymał tę chęć. Ponownie zapadło nurtujące upadłego milczenie. Oczywiście, nie usiądzie grzecznie i nie wyśpiewa jej wszystkich swych tajemnic, jeszcze czego, lecz mimo wszystko coś skłoniło go w duchu, by odtworzył w umyśle wizje swego upadku. Non serviam.., poczęło rozbrzmiewać w uszach, jakby to chwila jaka dzieliła go od wykrzyczenia tego w kierunku boga, była niezwykle krótka. I choć strach był mu obcy, obawiał się zniewolenia przez Boga, iż w jakikolwiek sposób będzie w stanie go spętać, utrzymać na wieki w jednym miejscu i pozycji, lecz ten strącił go z nieba jak dawny archanioł przewidywał. Choć Nelchael przegrał swoją bitwę, wojna nadal trwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 10:24 pm

-Popełniłeś tyle błędów w swoim życiu. On dał ci porządną nauczkę, ale czy słusznie? Nie czujesz się chociaż troszkę niedoceniony? –Ktoś wyszeptał mu te słowa do ucha. Elys siedziała wciąż w tej samej pozycji, jak laleczka o której ktoś zapomniał. A jednak to jej głos wdzierał się do jego głowy. Pokazywał obrazy których Marou już dawno nie widział. Jak powyrywane kartki z książki zwanej życiem stawiała je przed nim i zmuszała do oglądania. Nie pytała o zdanie. Nie interesowała się jego uczuciami. Upadły mógł poczuć na swej duszy jej zimną zaciśniętą dłoń. Trzymała go z siłą, której nie ma nawet najwybitniejszy Arcymag.
-On nie jest nieśmiertelny. Nikt nie jest. Nawet na niego działa czas. Nawet on śmierci w ostateczności oprzeć się nie może. Nie pragniesz zemsty...-jej głos ucichł tak jakby ktoś ściszył muzykę w radiu. -... Nelchael’u? –Ktoś wbił w jego serce lodowatą igłę, która pozostawiła po sobie delikatną rysę. Niewidoczną dla innych a jednak istniejącą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 10:45 pm

Istota nie uciekała od jej wzroku, wręcz przeciwnie spojrzenie wchodziło weń co raz głębiej i głębiej, świadomość powoli odpływała i nim spostrzegł całkowicie w tym utonął. Te wizje przeszłości, kąśliwy szept, który wdzierał się niczym pasożyt do jego jaźni. Dusza, wraz z sercem jakby poczęły mu ciążyć. Kobieta zacisnęła na nich swoją dłoń odcisnąwszy nań uciążliwe piętno.
- Dosyć.. - syknął ledwo słyszalnie ku tajemniczej kobiecie. Ziarno zemsty zostało posadzone wieki temu i teraz poczęło kiełkować, lecz nim zakwitnie urodny kwiat jeszcze wiele musi upłynąć. Niezliczona ilość krwi musi zostać przelana i, aby to osiągnąć upadły nie cofnie się przed niczym, lecz to nie jej przyszło kierować poczynaniami upadłego. Nie zamierzał stać się czyjaś marionetką. Już nie.
- Qui finem vult idem vult ad finem necesaria.. - oznajmił jej nawet się dobrze nie zastanawiając czy zrozumie, choć szanse były nikłe, iż to pozostanie dla niej tajemnicą. Zresztą, nie interesowało go to. Drażnił go fakt w jaki sposób kobieta się z nim bawi i pewnie byłoby to nawet upokarzające, gdyby nie fakt, iż z ów iluzji nie było rady się wydrzeć. Szamanom nie ukazywało się zbyt wiele istotnych tajemnic magicznych i pewno gdyby osiągnął poziom chociaż zadowalający, dalej nie byłby wstanie się temu sprzeciwić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 11:02 pm

Wtedy wycofała się. Wizje i szept zniknęły. Jak za machnięciem czarodziejską różdżką. Lecz coś było nie tak. Pomimo tego, że Elys wciąż siedziała w tej samej pozycji jej twarz nie była już marmurową maską. Kąciki jej ust były nieco uniesione tworząc podstępny uśmiech tak dziwnie kontrastujący z ciemną głębią oczu. Westchnęła a raczej prychnęła niczym zadowolona z siebie zdobywczyni.
W środku nie była pewna czy właśnie tego pragnęła. Jedno wie, on kiedyś może się jej przydać. Gdy wszyscy jej poddani zawiodą. W gruncie rzeczy na razie był za słaby, wciąż zbyt niedoświadczony by dać sobie radę z własną zemstą, i nie wiadomo czy kiedykolwiek zdąży jej dokonać. Może ona go uprzedzi. Niech nie sądzi, że Ojciec jest tylko jego wrogiem. Tak mało istotny dla Niego upadły nic nie zdziała, wieki nienawiści to zbyt krótki czas. To nie jemu brutalnie zabrano wszystko i poniżono go przed światem. To nie jemu nadane zostało imię którego nienawidzi.
Nim zdążył spostrzec co sie dzieje Elys wzięła jedną dłoń upadłego w swoje ręce. Spoglądała na nią przez chwilę po czym puściła. Ludzie czasami okazują tak swoje uczucia, ale nie ona. Elys dała mu szansę jedną jedyną. Dodatkiem jedynie było zagojenie się jego rany.
Wpatrując się w Marou sama sama zapragnęła zemsty. Mogła by jej dokonać nawet teraz, ale wtedy satysfakcja byłaby mniejsza. Na wszystko jest lepszy czas i miejsce. A zwłaszcza na zgładzenie własnego ojca.
Wstała od stołu. Zerknęła na upadłego po czym posłała mu tajemniczy uśmiech.
-Niech Pan ma cię w opiece.- rzekła z kpiną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 11:35 pm

Wówczas, gdy wyraz kobiety nieco złagodniał, jemu udzieliło się to w przeciwny sposób, bowiem ściągnął nieznacznie brwi, jakby się zastanawiając z której to strony tym razem powinien spodziewać się napaści. Czyżby po raz kolejny tą swoja pozornie niewinna twarzyczką starała się uśpić jego czujność.? Gdy tak powoli zatracał się w swej zimnej i logicznej kalkulacji, tracił poczucie czasu i rzeczywistości, a w tej sytuacji, no cóż.. nie było to zbyt rozważnym posunięciem, toteż odepchnął od siebie ów chęć .
Gest nieznajomej szczerze go zdziwił, lecz dalej trwał podtrzymując maskę ni to nonszalancji ni obojętności. Nie mógł pozwolić na tak otwarte i oczywiste obdzieranie się z dumy. Zresztą, nawet nie chciał dawać jej tej satysfakcji. Dłoń jej była cieplejsza, niźli by się spodziewał, zaś w pewnej chwili poczuł w koniuszkach swych palców przyjemne mrowienie. Doznał podobnego uczucia przy lewym boku, jakby to ktoś delikatnie raził go w to miejsce prądem, zaś gdy wstała wszystko to jakby się przerwało i nigdy nie miało miejsca.
- Pan? - powtórzył po niej w podobny sposób, dodając od siebie nieco więcej pogardy. Istota wiedziała o upadłym zbyt wiele, ale.. dlaczego? Nie potrafił tego pojąć. Kim była?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Pią Sie 13, 2010 11:16 am

Nim wyszła z karczmy rzuciła kelnerce sakiewkę jako zapłatę za wcześniej zamówiony trunek. Jak się później okazało w sakiewce były same złote monety za które można było kupić pałac a nie butelkę trunku. Dzisiaj właściciel karczmy zarobił więcej niż by się tego spodziewał.
Marou: + 60 punktów za grę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Pią Sie 13, 2010 3:35 pm

Upadła istota odprowadziła wzrokiem tajemniczą nieznajomą. Wówczas, gdy minęła próg jej spojrzenie mimowolnie powędrowało do okna tuż obok, jakby interesowała ją kwestia w którą stronę się uda. Wszak nie dostrzegł jej gdzie się spodziewał, toteż musiała się udać drogą wgłąb lasu na południe. Niesamowite, ledwo zagościł do nieznanej krainy, a już spotkała go osoba, zaznajomiona z jego przeszłością, lepiej niż ktokolwiek. Ciekaw był, czy w przyszłości najdzie na swej drodze więcej istot, którym wystarczy zaledwie spojrzenie, by dowiedzieć się o nim niemal wszystkiego. Wzruszywszy wymownie barkami, rozsiadł się już pewniej na niewygodnym narożniku. Wraz ze zniknięciem kobiety żołądek począł domagać się swych praw i zaczął rzęzić niczym ruszająca lokomotywa. Jego agonie nie trwałą zbyt długo, bowiem żona karczmarza zdążyła przygotować kolejny posiłek, a nawet dorzuciła na talerz nieco więcej. Może w podzięce za sprzątnięcie niewygodnych dlań elementów?
Podziękowawszy szybkim gestem i wymuszonym uśmiechem, upadły posilił się i wymaszerował z oberży energicznym krokiem, pozostawiając po sobie kilka monet. Oczywiście bez napiwku, na którego najzwyczajniej w świecie nie było go stać.

zt/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaoshi
Łapacz
Łapacz
avatar

Liczba postów : 19
Registration date : 13/08/2010
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 10

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Pią Sie 13, 2010 8:12 pm

Wszedł do karczmy leniwym krokiem rozglądając się. Było tam zupełnie pusto. Nie widział nawet żadnego pracownika owej karczmy więc ostentacyjnie trzasnął drzwiami tak iż zatrzęsły się szklanki stojące na ladzie. Z pomieszczenia za ladą wyłoniła się dziewczyna która z lekkim przerażeniem spojrzała w jego stronę. Na twarzy chłopaka pojawił się lekki uśmiech. Wszyedł dalej i widząc kanapy położył się na jednej wygodnie się przyciągając. Dziewczyna podeszła do niego i niepewnie zapytała co podać na co uśmiech na twarzy demona poszerzył się jeszcze bardziej. Zamówił jakiś dobry alkohol nie wiedząc co w tym kraju mają za trunki . Dziewczyna kiwnęła głową i zniknęła za ladą. Kaoshi rozejrzał się po karczmie. Wydawała się całkiem przyjazna. Przebywając w różnych krajach bywał w wielu karczmach ale żadna nie miała w sobie takiego fajnego klimatu. Westchnął delikatnie stwierdzając że ten kraj naprawde go zaciekawił i że pozostanie tu napewno dłużej niż zamierzał. Kelnerka przyniosła mu zamówienie i postawiła je na stole stojącym przed kanapą po czym odeszła gdzieś w głąb karczmy. Demon biorąc trunek ze stołu zauażył na nim jakąś książke. Nie mając nic ciekawszego do roboty zaczął ją przeglądać popijając powoli zamówienie.


Po paru godzinach skończył czytać książke i odłożył ją spowrotem na stół. Przeciągnął się leniwie i wyszedł z karczmy nie płacąc za trunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meredith
Strażnik
Strażnik
avatar

Liczba postów : 22
Age : 27
Registration date : 12/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 10

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Nie Sie 15, 2010 7:34 pm

Leniwe zwierzę powlokło swymi kończynami by wydostać się spośród starych drzew. Wpierw zeszło z zwalonego konaru, później czym prędzej opuściło przebłyski promieni słońca, jakie przebijały się przez korony drzew. Ucieczka przed łunami światła była niczym na polu bitwy pełnym zasypanych min. Gdy źle staniesz przy największym szczęściu oderwie Ci tylko nogę, w innym wypadku możesz zmówić paciorek i czekać, aż trafisz do niebios. Tutaj jednak nie chodziło o sprawy życia i śmierci, a zwyczajnego lenistwa i zaspanych oczu. Ów osobnik, poruszający się zwinnie jak na jeszcze nie rozbudzoną istotę starannie omijał oślepiających promieni słonecznych, które mógłby spowodować krótkotrwałe stracenie wzroku. Taka ciemność pomimo szeroko otwartych oczu mogła prowadzić do wpadnięcia na jedno z gęsto rosnących drzew, a bliskie spotkanie z korą drzewną, która nieprzyjemnie chropowata była spowoduje, że pozostaną trwałe ślady na skórze. Potrząsnęła niezadowolonym łbem, zgarbiła się niechlujnie przy tym wyglądając by chronić za cenę życia zaspanych jeszcze gałek ocznych. Przemknęła przy ostatniej sośnie i schowała się przez morderczym słońcem w ciemnej karczmie. Przyjemny chłód uderzył ją w twarz by rozejść się po ciele poczynając od karku poprzez kręgosłup, a kończąc się u stóp. Stopy poniosły ją od razu do lady barowej gdzie od razu zamówiła mocny trunek. Rozsiadła się wygodnie opierając plecami o ladę i ziewnęła przeciągle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Pon Sie 16, 2010 8:35 pm

Wtem drzwi baru otworzyły się i rozpędzone uderzyły o ścianę. Odbijając się od ściany narobiły niezłego hałasu w całej karczmie. Ludzie przebywający w pomieszczeniu przyzwyczajeni do takich sytuacji nawet nie zwrócili na to uwagi.
Do wypełnionej hałasem karczmy weszło kilka osób ubranych w długie brązowe płaszcze. Ich loga wyszyte po stronie serca wskazywały na to, iż oni wszyscy należeli do jakiegoś tajnego bractwa. Większość osób widząc ten znak po prostu po cichutku wyszła z baru, unikali wzroku przybyłych odchodząc z głowami spuszczonymi bardzo nisko. Wzrok wbity w ziemię i strach na twarzy- tak właśnie reagowali ludzie widząc przybyłych przebrańców. Nawet barmanka zareagowała na nich nieznacznym skrzywieniem twarzy, bała się ich. Przybyli nic nie mówili, sunęli przez pomieszczenie jak duchy, ich kroki były prawie niesłyszalne. Dwóch z nieznajomych usiadło po prawej stronie tuż przy Meredith natomiast trzeci usiadł po lewej stronie. Z drżącym głosem kelnerka odebrała ich zamówienie i poszła je realizować. Ci którzy zostali zerkali od czasu do czasu na panów w płaszczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Meredith
Strażnik
Strażnik
avatar

Liczba postów : 22
Age : 27
Registration date : 12/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 10

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 17, 2010 5:32 pm

Hałas niespecjalnie przeszkadzał jej osobie, była przyzwyczajona do gorszych rzeczy. W końcu jako ostatnia menda potrafiła smacznie spać pośrodku najgorszej burdy. Tej dziewczynie naprawdę nic nie przeszkadzało dopóki ktoś nie postanowił uderzyć ją kawałkiem krzesła czy butelki. Dopiero wtedy z niezadowoleniem budziła się i rzucając dookoła gromy przenosiła się w inne miejsce. Chłód jaki wypełnił pomieszczenie nie spodobał się ciepłolubnej demonicy. Zgromiła wzrokiem trzy zakapturzone sylwetki, które przypominały sunącą po śniegu Bukę z muminków, całkiem śmieszne stworzenia. Ich brązowe płaszcze w taki sam sposób falowały u dołu jak falbanki owej potworzycy z bajki dla dzieci. Różnili się jedynie tym, że u niej twarz była widoczna, oni całkiem schowani nie pokazywali ani skrawka swojego ciała. Przeniosła wzrok na sufit upijając dwa duże łyki opróżniając prawie do końca szklankę. Wyrzuciła ręce w górę by przeciągnąć się i ziewnąć niechlujnie.


Ostatnio zmieniony przez Meredith dnia Sob Sie 21, 2010 11:46 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 17, 2010 10:32 pm

Tajemnicza trójka w ciszy popijałą trunek póki jeden z nich nie postanowił trochę się zabawić. Zerknął na Meredith i uśmiechnął się niewidocznie.
- Czy nie powinna pani o tej porze siedzieć w domu? Jest już tak późno, taka pora jest niebezpieczna zwłaszcza dla kobiet. –Rzekł głosem który mógł przypominać księdza wygłaszającego kazanie podczas mszy. Jego wyraz twarzy wciąż był niewidoczny dla innych. Dwóch pozostałych nie wtrącało się, lecz z pewnością w razie potrzeby wspomogliby swego kompana.
-Co powie pani na to bym ją odprowadził do domu? –Wciąż tym samym tonem głosu. Nie brzmiał jak ktoś kto ma zamoar skrzywdzić bliźniego. Wręcz przeciwnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Slothan
Kieszonkowiec
Kieszonkowiec
avatar

Liczba postów : 18
Age : 67
Registration date : 19/08/2010
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 10

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 19, 2010 7:42 pm

Las wydał mu się ciekawszy niż myślał. Trafiał wzrokiem na niezwykłe rośliny i skaczące, puchate kulki, które niezgodnie z tym co czytał wcale nie uśmiechały się do nieznajomego przyjacielsko, a jedynie uciekały tak szybko, że ledwo je dostrzegał. W końcu trafił na coś co było budynkiem o niespotykanej dotąd, dziwacznej nazwie.
- Ślepy gołąb? - przechylił głowę lekko w bok, zdając się zastanawiać właśnie nad tym jaki żywot może wieść niewidomy jegomość zwany gołębiem. Ah ta ciekawość! Nie zastanawiał się długo czy podejść, czy nie. Nogi same przejęły kontrole nad ciałem i ruszyły pod jedno z brudniejszych okien, aczkolwiek wszystkie wyglądały jednakowo szaro. W budynku panował gwar. Gwar przypominający mu czasy, gdy mieszkał jeszcze w dolinie zepsucia. Całe szczęście jego czysty i niewinny umysł nie przesiąkł tą brudną stęchlizną zła. I nie, nie była to tajna kryjówka demonów o czym pomyślał gdy tylko się zbliżył. Samo słowo 'karczma' niewiele mu mówiło. Czyżby tak nazywano tu domy? Jeśli tak, to ślepy gołąb był wyjątkowo towarzyskim osobnikiem, skoro było tam tak wesoło. Zrobił kilka kroków by stanąć tuż przed drzwiami do owej karczmy. Chwycił nieśmiało klamkę i pociągnął drzwi ku sobie. Szybko zorientował się, że nie otwierają się na zewnątrz, a do środka. Gdy otwór był już dostatecznie duży by można było cokolwiek dostrzec i przy okazji zostać zauważonym, oparł się o framugę, stojąc na wpół w karczmie na wpół na zewnątrz i zapoznawał się wzrokiem z karczmą ślepego gołębia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meredith
Strażnik
Strażnik
avatar

Liczba postów : 22
Age : 27
Registration date : 12/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 10

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Sob Sie 21, 2010 11:54 pm

Zaraz po dokładnym obejrzeniu nowo przybyłych mężczyzn, a dużo do oglądania nie było, zamknęła za znużenia oczęta. Czy wpadła w zadumę, a może nad czymś gorliwie się zastanawiała ? Nie to raczej było nie możliwe w jej przypadku gdyż uchodziła za wyjątkowo leniwe zwierzę, które prędzej chętnie by się przespało niż cokolwiek analizowało w swoim umyśle. Wielogodzinne myślenie pozostawiała wielkim filozofom, wszystkim tym, którym zwykło się nudzić by robić cokolwiek innego poza siedzeniem i zastanawianiem się dlaczego słońce jest akurat żółte, a nie zielone. Takie durnowate wywody powodowały u niej jedynie śmiech. Wywabiona ze swoistego letargu otworzyła powoli oczy. Uniosła w górę brwi spoglądając tym samym na owego jegomościa. Ryknęła mu paskudnym śmiechem prosto w twarz uśmiechając się przy tym oschle.
- Oj tak, tak boję się ciemności jak cholera. Wredne typy zapewne już czekają, aż taka istotka jak ja wyczłapie z karczmy by zostać napadniętą przez nich.
Poklepała mężczyznę po ramieniu z rozbawieniem wymalowanym wciąż na twarzy. Czy faceci rzeczywiście uważali jej płeć za tak bezsilną i głupią ? Co za prostaki!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Nie Sie 22, 2010 3:59 pm

Owych panów nie zadowoliła odpowiedź dziewczyny. Mężczyzna w płaszczu który przemówił do dziewczyny był najbardziej zdenerwowany jej zachowaniem. Złapał ją za rękę i zacisnął na jej nadgarstku swoją dłoń. Uścisk był niesmaowicie silny, na pewno nie należał do przeciętnego człowieka. Nieznajomy szarpnął dziewczyną przyciągając ją do siebie.
-Chyba nie myślisz mała głupia babo, że pozwolę ci się tak do mnie odzywać. Lepiej byłoby gdybyś teraz mnie przeprosiła, inaczej mogę stać się bardzo nieprzyjemny. –Rzekł do niej niezbyt wesołym głosem.
Wtem jeden z siedzących mężczyzn zauważył opierającego się o framugę drzwi Slothan’a. Wstał i podszedł do niego wolnym krokiem. Gdy znalazł się tuż koło niego złapał go za ubranie i zaciągnął do wnętrza pomieszczenia.
-Dlaczego stałeś tam tak samotny? zakpił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Meredith
Strażnik
Strażnik
avatar

Liczba postów : 22
Age : 27
Registration date : 12/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 10

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Nie Sie 22, 2010 6:08 pm

Uniosła brwi jeszcze wyżej przyglądając się męskiej dłoni, która bezczelnie zacisnęła się na jej nadgarstku. Nie to nie tak, że nic nie czuła po prostu średnio podobał jej się fakt, że jakiś facet ją dotyka bez jej ewidentnego pozwolenia. W końcu było to jej ciało i jakby nie patrzeć tylko ona mogła wydać owe rozporządzenie o dotykaniu. Nabrała dużą ilość powietrza w płuca by za chwilę głęboko westchnąć.
- Puść mnie.
Brwi z powrotem opadły, a twarz na nowo przybrała obojętny wyraz twarzy. Szamotać z pewnością nie zamierzała się. wykonywanie większej ilości ruchów fizycznych niż trzeba było nie podobało jej się. Jak przystało na prawdziwego leniwca wciąż siedziała w niezmienionej pozycji czekając, aż przebrany w płaszcz mężczyzna zwyczajnie znudzi się i ją zostawi w spokoju. I wtedy właśnie w jej szalonej główce wykwitł ciekawy pomysł. Odrobina zabawy w owymi nieznajomymi może wydać się całkiem niezła. Zatrzepotała rzęsami.
- Ależ proszę pana. Ja naprawdę nie chciałam pana urazić. Mam nadzieję, że nie będzie pan na mnie zły, przecież zawsze można się jakoś dogadać, prawda ?
Zmiana w kompletną idiotkę była tym co lubiła najbardziej. Zarówno jej słodki wzrok, jak i ponętny uśmiech sprawiały, że przywoływała na myśl niewinną istotkę. Uniosła drugą dłoń by przejechać opuszkami palców po policzku nieznajomego, ach te kobiece sztuczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Nie Sie 22, 2010 7:17 pm

Mężczyzna był nieco zdziwiony szybką zmianą zachowania dziewczyny. Był nieco podejrzliwy do takiej dziwnej sytuacji. W końcu jednak chciał dać jej szansę.
-No widzę, że w końcu zmądrzałaś. –Przyciągnał ją do siebie bardzo blisko. Jego uścisk stał się nieco słabszy. W końcu zaczął wierzyć dziewczynie w jej grę.
-To jak, pozwolisz bym cię odprowadził do twojego domku? –Gdyby tylko jego twarz była bardziej widoczna dziewczyna z pewnością zauważyłaby jego uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Meredith
Strażnik
Strażnik
avatar

Liczba postów : 22
Age : 27
Registration date : 12/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 10

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Nie Sie 22, 2010 9:04 pm

Ach Ci głupi mężczyźni. Wystarczy kilka kobiecych gierek i ten już jest w jej łaskach. I choć wydawać by się mogło, że światem rządzą mężczyźni tak oni zdominowani przez kobiety robią co im się podoba. Nie jeden wpadł w sidła paskudnej modliszki chcącej wykorzystać go do własnych celów. Dlatego panowie bądźcie rozważni gdy wybieracie sobie partnerki, nigdy nie wiecie czy owa ślicznotka nocą nie odgryzie wam głowy.
- A widzisz i tutaj zaczynają się schody mój miły nieznajomy.
Przesunęła opuszkami po jego szczęce by zahaczyć o brodę i zjechać palcami na szyję. Tutaj dłoń oderwała się od męskiego ciała by powędrować do ciemnych włosów demonicy.
- Domostwa jako takiego nie posiadam. Zatrzymuje się to tu, to tam, taki mały wędrowniczek ze mnie jest.
Uniosła kąciki warg w górę by uśmiechnąć się ślicznie w jego kierunku. I choć nie przepadała za byciem kretynką na takich typków działały jedynie te typowe blondynki, śliczne, głupie i naiwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Pon Sie 23, 2010 1:10 pm

Mężczyzna zmrużył oczy po czym położył dłoń na tali dziewczyny i przyciągnął jej ciało do swojego. Dopiero wtedy mogła ujrzeć jego twarz. Jego głos wydawał się taki dorosły, zdecydowanie nie pasował do młodej twarzy mężczyzny. Można mu było dać 25 lat nie więcej. Był jasnej karnacji, która prawie zlewała się z jego blond włosami. Natomiast oczy nieznajomego były koloru czystego nieba, intensywny niebieski kolor wpatrywał się w dziewczynę w dziwny sposób jakby chciał jej coś zrobić, trudno powiedzieć dobrego czy złego.
-Skoro tego chcesz mała, chociaż nie wiem czy będzie tam wystarczająco dużo miejsca. –Uśmiechnął się zawadiacko a jego dłoń zaczęła się zsuwać nieco niżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   

Powrót do góry Go down
 
Karczma pod ślepym gołębiem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Kraina Kayami :: Tereny Wolne od Władzy :: Dębowy Las-
Skocz do: