Kraina Kayami

Przyłącz się do naszego fantastycznego świata...
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaGrupyUżytkownicyZaloguj

Share | 
 

 Karczma pod ślepym gołębiem

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mikuko
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 161
Registration date : 03/08/2010
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 10

PisanieTemat: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 03, 2010 6:50 pm

Na skraju lasu znajduje się karczma. Średniej wielkości. Drewniana. Zaraz za wielkimi drzwiami znajduje się wielka sala z drewnianymi stołami i krzesełkami. Na przeciwko drzwi pod ścianą stoją wielkie kanapy a po prawej stronie hen przez salę znajduje się lada. Za kontuarem stoi stary Krzychu barman wraz ze swoją córką Aloizą - kelnerką.
Po lewej stronie od wejścia znajduje się trochę wolnej przestrzeni, a pod ścianą znowu kanapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 2:02 pm

Światła prężnie rozwijającej się mieści były widziane już z kilku kilometrów. Smugi dymu ciągnęły się opieszale z kominów niemal każdego domu w mieścinie. Każde dotychczasowe miasteczko jakie mijał miała lepsze i gorsze dzielnice i ta nie stanowiła wyjątku od tej reguły, bowiem gdzieś na obrzeżu stolicy, bo tak wnioskował po wielkości, płonęły baloty siana, a także kilka domów. Gdzieniegdzie na gościńcu stały kałuże toteż upadły stwierdził, że deszcz nawiedził miasto całkiem niedawno, zatem w grę wchodziło podpalenie. Słuszne, czy nie słuszne? Siano, było nader cenne, jeśli chciało się utrzymać w swych gospodarstwach zwierzęta hodowlane, a i na rynkach zbytu schodziło po atrakcyjnych cenach, zatem nie było najmniejszego sensu pozbywać się go w tak radykalny sposób.
Upadły zaczerpnął gwałtownie powietrze, poprawiając długi płaszcz na swych ramionach. Lewa ręka spoczywała przyciśnięta do boku, zaś krwiste smugi jakie przedarły się już przez poszarpany materiał, oznaczały, iż Nelchael jest ranny. Oczywiście poczynił wszelkie środki ostrożności jak najprostsze iluzje, lecz i te poczęły go wyczerpywać. Nawet szybciej niż się on tego spodziewał.
Dostrzegłszy w oddali oberżę, otuloną lasem, od razu obrał ją sobie za główny cel. Prawie każdy mięsień w jego ciele krzyczał i wrzeszczał domagając się odpoczynku. Minął próg karczmy i zasiadł ostrożnie na kanapie. Oparł się w taki sposób, aby rana była dla niego najmniej dotkliwsza. Nie dysponował zbyt wieloma tutejszymi monetami, zresztą czego się dziwić. Wieśniak którego spotkał po drodze nie był zbyt hojny. Może wystarczy mu na jedzenie i dobę w tutejszej oberży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 3:19 pm

O tej porze oberża nie należało do najruchliwszych. Właśnie też dlatego ludzie, którzy się w niej znajdywali z wiekszą natarczywością przyglądali się przybyłym. Tutejszym brakowało tematów do rozmów, więc szukali najmniejszczego powodu aby tylko móc się do kogoś przyczepić. Dziwnie zachowujący się przybyły mężczyzna był wręcz idealnym celem. Może jest zabójcą? Tak tak, tutaj można takich znaleźć. Bo niby czemu zapuścił się w te niebezpieczne okolice? Nikt kto ma choć trochę rozumu nie jest na tyle głupi aby ryzykować życie pijąc tutaj trunek przypominający smakiem wodę.
Gdy w głowach pojawiały się już setne wymyślne powody dzięki którym upadły się tutaj znalazł do pomieszczenia weszła kobieta. Miała na sobie długą, sięgającą ziemi prostą suknię. Włosy delikatnie spięte zwisały na jej plecach. Pomimo swego przeciętnego stroju roztaczała wokół siebie władczą aurę. Od samego patrzenia na ową osobę miało się odruch skinięcia głową.
Ciemnowłosa kobieta wolnym lecz jednocześnie płynnym krokiem dotarła do stolika tuż przy oknie i zasiadła koło niego. Nie zwracając na ludzi większej uwagi niż na zwykłego owada uniosła delikatnie dłoń. Z pewnościanie pierwszy raz gościłą w tym miejscu, gdyż kelnerka która musiała ją bez wątpienia znać od razu przyniosła jakiś trunek i postawiła go na stole kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 3:46 pm

Rzeczywiście, dopiero teraz spostrzegł, iż większość spojrzeń spoczęło bezpośrednio na nim, on jednak nie odwzajemnił choćby jednego, bo szukanie jakiejkolwiek zwany, zważywszy na swój stan, nie było mu szczególnie na rękę. Istota z każdą chwilą odczuwała brak sił co raz bardziej, niemal ze zdwojoną siłą, więc zdecydował się na usunięcie ostatniej iluzji, jaka towarzyszyła mu przez cała drogę. Zsunął ostrożnie płaszcz z pleców i położył go sobie na kolanach w taki sposób, aby choć w małym stopniu móc zasłonić ranę. Nie mógł pozwolić, by proste rzezimieszki zorientowały się, że oto ten podróżny, marnie bo marnie, lecz jednak zaopatrzony w srebrniki nie był w idealnej formie. Mógł tylko zakładać z góry, iż magia jeszcze nie dotarła w te strony, zatem w odpowiednim momencie się nią posłuży, by choć trochę i postraszyć. Głuche zgrzytnięcie zawiasów wyrwało go z kontemplacji i mimowolnie, skierował wzrok w tymże kierunku. Młoda, smukła, kobieta, wyglądająca na nietutejszą. Poczuł nikły ucisk w żołądku, jakby nasilającej się obawy.
Nie ważne, najpierw zregeneruje siły, potem pocznie się zastanawiać. Gdy zjednał swoje spojrzenie z kelnerką, skinął nań głową. Jej nie trzeba było powtarzać, podbiegła do upadłego niemal w podskokach.
- Poproszę dzisiejsza potrawę główną, miło by było, aby okazała się kilkudaniową, a także trunek. Najlepiej wino.. Wszystko. - odparł, siląc się na szarmancki uśmiech. Może spuści mu z ceny dzięki niemu? Na tę chwilę trzeba było mądrze zarządzać funduszami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 8:31 pm

Elys ujęła w dłoń butelkę po czym przelała go do kieliszka. Dopiero wtedy skosztowałą owego napoju a dokładniej jedynie zamoczyła w nim swoje wargi. Pomimo tego, że dotychczas nie zwracała na nikogo szczególnej uwagi to tym razem zaszczyciła swym spojrzeniem jedną osobę, był to owy nieznajomy, który przybył w to miejsce nieco wcześniej od niej. Zmrużyła ledwo widocznie oczy tak jakby chciała przejrzeć upadłego, jednak jej wyraz twarzy się nie zmienił. Odłożyła kieliszek na stół.
Ludzie w karczmie szeptali między sobą. Z czasem szepty przeszły w normalną głośną rozmowę, całe pomieszczenie zostało wypełnione przekrzykującymi się głosami ludzi. Dla osób, które zbyt często nie mają do czynienia z takim hałasem z pewnością nie było to nic miłego. Jedna z rozmawiających grup była wyjątkowo hałaśliwa, głównie to oni przyprawiali innych o ból głowy.
Mężczyzna wyglądający dość podejrzanie nawet jak na te okolice odłączył się właśnie od tej grupki i skierował się w stronę nieznajomego. Śmiejąc się pod nosem stanął przed stolikiem upadłego.
-Wybaczy pan...-rzekł z głupim wyrazem twarzy- ale moi przyjaciele są ciekawi skąd szanowny pan pochodzi. –Jego słowa były wypowiadane z kpiną, tak jakby rozmowa z upadłym była dla niego świetną zabawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 9:35 pm

Zgromadzone towarzystwo trejkotało, niczym przekupy na targowisku.Na litość boską.., żachnął się w myślach , po raz kolejny przyjmując najbardziej komfortową pozę, jeżeli to w ogóle było możliwe. Niektórym udzielił się trunek i zaczęli się przekrzykiwać. Upadły z niebywałym trudem starał wykrzesać z siebie odrobinę cierpliwości na każdą następną minutę. Pragnął tylko skonsumować wcześniej złożone zamówienie i udać się na piętro, gdzie się wreszcie wygodnie prześpi. Luksusy nie były konieczne, pragnął tylko miejsca w miarę bezpiecznego i spokojnego. Wodząc wzrokiem po karczmie utwierdzał się w przekonaniu, iż trafił chyba najgorzej gdzie się dało. Zresztą większego wyboru nie miał, bowiem to właśnie ona znajdowała się najbliżej. Gdyby wcześniej wyłoniło się przed nim gospodarstwo, właśnie tam by się udał. Powiadano, że w tej krainie noce były tak samo mroźne co niebezpieczne i pewno w tej plotce było ziarno prawdy, lecz upadły nie chciał się upewniać. Z pewnością nie teraz.
Przez cały rejwach udało mu się wyodrębnić całe zdanie, nie trudno było się zorientować, że musiało zostać wypowiedziane blisko niego. Podniósł niewzruszony wzrok na przybysza. Jeszcze tego brakowało.., pomyślał, przyglądając się intruzowi z zaciekawieniem.
- Jestem wędrownym rybałtem, z północy, nikim, kim można byłoby zaprzątać sobie głowę - orzekł wymijająco i potrząsnął głową - Czyżby panom brakowało muzyki? - dodał spokojnie, choć w duszy wyczekiwał nadejścia kelnerki. Czy obawiał się marnych rzezimieszków? Skąd. Był istotą magiczną, a przynajmniej tak mu się wydawało, sądził, że sam fakt, iż posługuje się magią jest niebezpieczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 9:50 pm

(przepraszam ale mam problem z twoim kontem, nie wiem dlaczego ale nie mogę wstawic ci ani rangi a nawet napisać do ciebie zwykłej wiadomości, czy zaznaczałeś coś w swoim koncie? )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 11:06 pm

(Hm, dziwne. W panelu nic takiego nie mam.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 11:37 pm

(hmm a czy mogłąbym zmienić ci tylko na próbę nick na jakiś? chcę zobaczyć czy to coś zmieni)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Wto Sie 10, 2010 11:51 pm

(A zmieniaj, byle nie na Stefan. xP)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Sro Sie 11, 2010 12:15 am

(gotowe, przepraszam za problem ;) )
Głupawy człowieczek jakoś nie był przekonany do tego co powiedział upadłu, lecz mógł po prostu puścić jego słowa mimo uszu aby zabawa była ciekawsza.
-Ach, tak tak, ciekawy zawód. –Rzekł chociaż tak na prawdę nie interesowało go to. Bez pytania przysiadł na przeciw Marou i wyszczerzył swóje niekompletne uzębienie niczym najdroższym skarbem. Machnął do przerażonej kelnerki, która nie chciała problemów z gośćmi podczas jej czasu pracy. Niepewnie podeszłą do ich stolika i drżącym głosikiem spytałą się o zamówienie. Głośny łobuz prawie wykrzyczał jej w twarz, że chce dla siebie i „swojego nowego kolegi” czyli upadłego jakiegoś dobrego piwa. Z jego miny wynikało iż miał nadzieję, że ten nowy przyjaciel za wszystko zapłaci a on po prostu zabawi się jego kosztem.
-No to jak? Wypijemy za nową wspaniałą znajomość? –Zarechotał opluwając swoją połowę stolika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Sro Sie 11, 2010 12:38 am

Upadły utrzymywał niewzruszoną i obojętną postawę względem wszystkiego w oberży. No, pomijając energicznie poruszającą się kelnerkę. Ona zwiastowała pojawienie się posiłku,a tego w tej chwili było mu trzeba. Mężczyzna począł go drażnić, notabene wstąpił słownie na dość niebezpieczne terytorium. Ten marny człeczyna nie znajdzie w wyczerpanym upadłym towarzysza do biesiady, a już na pewno nie sponsora. Odprawił kelnerkę krótkim gestem dłoni. Głupkowaty wyraz twarzy jakim raczył obrzucić go ten prostak, mówił sam za siebie. Do najinteligentniejszych nie należy, wiec zawsze można go wymanewrować, aby to on zapłacił.
- Bynajmniej, lecz jeśliś szczodry, sam za sponsoruj podrzędnemu muzykowi posiłek . Byłoby to nader miłe z twojej strony - odpowiedział nie siląc się na jakikolwiek uśmiech. Opryszek i tak nie da mu spokoju, więc wolał łagodzić sytuację tak długo jak to tylko możliwe. Zje i czmychnie, zaś gdy zregeneruje sił wtedy urządzi sobie mały sparing.

(spoko. ;P)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Sro Sie 11, 2010 10:12 pm

Słysząc o tym, że sam miałby zapłacić za posiłek nie ucieszył się zbytnio. Nie przywykł do tak aroganckiego zachowania wobec niego. Dotychczas wszyscy widząc go zgadzali się na jego „propozycje”. Uderzył mocno pięścią w stół tak, że tależe podskoczyły delikatnie a wszyscy przesiadujący w tym miejscu zwrócili ku nim swe spojrzenia. Większość pokiwała głowami tak jakby współczuła biednemu upadłemu.
„Wpadłeś jak śliwka w kompot” szepnął ktoś pod nosem po czym odwrócił spojrzenie od całego zdarzenia.
Oczy rozmówcy skierowały się na upadłego.
-I co ty sobie myślsz? Że przyjedziesz sobie tutaj i będziesz żądził na moim terenie!? Powinieneś teraz mi dziekować, że pozwoliłem ci tutaj zjeść, że mozesz za mnie zapłacić! –Mówił tak szybko, że niektóre słowa nie wypowiadał zbyt dokładnie. Jego oczy pomimo swego małego rozmiaru, strzelały wściekłymi pociskami na wszystkie strony karczmy. To spojrzenie spłoszyło wiele osób, tak więc w pomieszczeniu zrobiło się nieco więcej miejsca.
W końcu nie wytrzymałi wstał gwałtownie. Pchnięte krzesło zachwiało się i nie mogąc powrócić do dawnej pozycji przewróciło się na podłogę.
-Masz dosłownie minutę, żeby błagać mnie o przebaczenie głupcze! Inaczej zaraz pokażę ci jak witam nowo przybyłych!
Po tych słowach kilku opryszków stanęło tuż za swoim przywódcą niczym obstawa króla. Ich tępe spojrzenia wiele mówiły jeśli chodzi o inteligencję, lecz jednoczesnie mocno umięśnione ręce oraz szorstkie dłonie zdradzały główne zajęcie tych panów. Nie było teraz czasu na zbyt długie myślenie, jeśli upadły nie chciał zostać pokrojony na małe kawałeczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Sro Sie 11, 2010 10:38 pm

Przez długi czas zwodził prostego oprycha, w nadziei, że najzwyczajniej w świecie mu się znudzi, lecz jak widać postąpił jak upadły się obawiał. Co za.., przeszło mu przez myśl i zacisnął dłoń na Isanthiel'u. Na tak ograniczonym obszarze, efektywniej operuje się krótszym ostrzem. Ithuriel'em mógłby zawadzić jeszcze przypadkiem o kilka łbów więcej. Dobrze, że spokojna, acz tajemnicza nieznajoma nie znajdowała się w ich zasięgu, zresztą nie byłoby kulturalnie robić w oberży rzeź.
- Zaraz możemy zobaczyć z jaką prędkością płomienie trawią twoje ścierwo, tudzież sam się pofatyguję i skrócę o głowę. Z całą pewnością będzie to z pożytkiem dla ciebie jak i społeczeństwa.. - rzekł, spoglądając na niego niewzruszony całą tą eskapadą. W duchu liczył, iż idiota trochę się przestraszy i zrezygnuje z drażnienia upadłego. Przeklinał swoją niedyspozycję, lecz w gruncie rzeczy miał przed sobą marną i słabą rasę ludzką, więc się tym zbytnio nie kwapił.
- Odejdź - ton spłonął jadem. Kelnerka z gotowym jadłem spoglądała uważnie w tymże kierunku nie do końca pewna, czy powinna zakłócać rozmowę. Marou skinął, aby podeszła, więc tak tez uczyniła. Postawiła przed nim jadło, wraz napitkiem i czym prędzej usunęła się z linii ognia. Żołądek ssał go od środka niemiłosiernie, lecz upadły z trudem zacisnął chęć zabrania się do jadła w kleszczach cierpliwości.
Z pewnością oprychowi przyjdzie do łba, aby rzucić w niego nowo przyniesionym posiłkiem. Cóż, on był na to przygotowany, gdyby tylko drgnął zatopił by ostrze Isanthiel'a w jego dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 5:40 pm

Wpełzł najciszej jak potrafił owinięty szczelnie peleryną i podszedł do lady.
- Poproszę sok z żurawin. - wyszeptał słabym głosem.
Czekając aż dostanie zamówiony sok, spojrzał ukradkiem przez ramię. Zauważył jakąś dziwną scenę w której szczegóły nie chciało mu się wgłębiać. Tak więc jego wzrok przeniósł się na kelnerkę, która wyglądała dość apetycznie. Ach, ileż interesujących i fascynujących rzeczy mógłby z nią zrobić.
Powrót do góry Go down
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 6:26 pm

Słowa upadłego niestety nie podziałały na rozbójnika chłodząco, wręcz przeciwnie jego twarz zalała się czerwienią. Jednym krokiem pokonał dzielącą ich przestrzeń i szarpiąc Marou za ubranie podciągnął go w górę.
-Co tam mruczysz pod nosem mały głupku! – Wypowiadając te słowa pluł się na wszystkie strony. Miał tyle adrenaliny we krwi, że mógłbym nią podzielić się z całym stadem ludzi. Gdy szykował się do uderzenia pięścią w twarz przeciwnika ktoś zatrzymał go. Był to włąściciel karczmy, jego wyraz twarzy był smutny i zatroskany. Z pewnością martwił się o to, że przez tą zapowiadającą się bójkę jego karczma może bardzo ucierpieć. –Wybaczą mi panowie wtrącenie się do „pogawędki”, ale ta karczma to jedyne co posiadam więc jeśli chcecie „pogłębić” swą znajomość czy moglibyście robićto na zewnątrz. –Awanturnik wyszarpnął swoją rękę z uścisku właściciela i splunął na podłogę. –Jakoś mnie to nie interesuje.
Właściciel przetarł dłonią spocone czoło. –Nie wszystkim przebywającym w barze podoba sie pana zachowanie. –Chociaż właściciel mówił spokojnie tak by nie rozłościć rozbójnika to niestety nic to nie dało. Awanturnik uderzył w stół tym razem tak mocno, że dopiero co przyniesiona strawa wylądowała na podłodze.

Kelnerka zajęła sie wycieraniem naczyń. Jej dłonie mocno drżały. Ledwo co utrzymywała w dłoniach wycierane przedmioty. Takim zajęciem chciała sie uspokoić. Miała nadzieję, że szef jej nie wyrzuci. W końcu to podczas jej zmiany zaczęły się kłopoty. W końcu spostrzegła, że ktoś nowy przyszedł. Zerknęła na YuiChun. Od razu na jej twarzy pojawił się wymuszony uśmiech.
-Czy życzy pan sobie czegoś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 7:00 pm

Spłonął żywym ogniem gdy dziewczyna na niego spojrzała.
- Ach, ależ tu u was gorąco. - powiedział zdejmując pelerynę i chowając ją do kieszeni. Nie wiedział czy udało mu się zatuszować swoje zawstydzenie, ale przynajmniej próbował.
- Tak, zamawiałem sok żurawinowy, pomaga się ochłodzić. - zachichotał nerwowo. Usłyszał jakiś rumor za sobą więc zerknął w tył i ujrzał tych dziwnych osobników robiących rozróbę. Ech, gdyby tylko miał więcej siły, lub więcej odwagi mógłby się popisać przed dziewczyną. Ale w jego przypadku zawsze wszystko wychodziło inaczej niż powinno. No, cóż miał nadzieje że nie zostanie wciągnięty w ten konflikt. Yui nie jest typem awanturnika dlatego też w spokoju chciałby wypić sok żurawinowy. Hmm... oczywiście w towarzystwie tej ślicznej dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 7:03 pm

Pieprzyć to! Jestem głodny!, skrzywił się z wyraźną obrazą, gdy jego spojrzenie spoczęło na krnąbrnej istocie i jego żałosnych pionkach. Upadły znał swoją wartość, a już z pewnością swoje możliwości. Rana, choć otwarta i uciążliwa jak diabli, nie byłą śmiertelna. Przez chwilę może cholernie zaboleć, lecz nie dało się tego uniknąć.
Zresztą, nie nawykł do tak ordynarnego zachowanie względem swej osoby.
Skinąwszy właścicielowi oberży, rzekł:
- Pan wybaczy, lecz kelnerka będzie miała dzisiaj nieco więcej do sprzątnięcia.
Zerwał się ku niemu niemal w ułamku sekundy i zacisnął dłoń na grdyce oponenta. Jak to każdy by uczynił i ten postąpił jak wszyscy, bowiem mimowolnie cofnął głowę tracąc równowagę. Marou powalił go na plecy nie używając nawet większej siły. Obrócił zwinnie Isanthiel'a w dłoni i poderżnął nieszczęśnikowi gardło. Nie mógł się powstrzymać od zaciśnięcia zębów, ból był przenikliwy i ostry, w końcu rana nie została dokonana pierwszą lepszą bronią, a świętym ostrzem. Piekło jak wszyscy diabli, lecz jego niemoc zdradzała zakrwawiona szata przy lewym boku, nic więcej, więc można się również pokusić o hipotezę, iż ktoś mu staną na drodze do karczmy i to właśnie jego krwią przesączona jest bawełna.
Wzrok mimowolnie spoczął na jego dawnym posiłku, co utwierdziło go w przekonaniu, że postąpił całkowicie właściwie. Krew niebyła mu obca, lecz w naturze nie leżały mu masowe eksterminacje.
- Ubi culpa est, ibi poena subesse debet.. - warknął pod nosem, odchodząc do swego miejsca, poderżnąwszy uprzednio i gardła pozostałych sprzymierzeńców martwego rzezimieszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 7:08 pm

-Gorąco? –Powtórzyła jakby nie do końca rozumiała o co chodzi. Dopiero po chwili zrozumiała, że przecież ona chodzi w dość skąpym ubraniu kelnerki w przeciwieństwie do nieznajomego. Zawstydzona przez swą głupotę pochyliła lekko głowę przed klijentem.
-Jeśli sobie pan tego życzy zaraz mogę pootwierać okna. –Rzekła i na chwilę znikneła w drzwiach za barem. A gdy wróciął w dłoniach trzymała wielki dzban. Pomimo tego, że nie wyglądała na siłaczkę bez problemu dawała sobie radę z wielkim wypełnionym naczyniem. Odłożyła je na bok i szybko znalazła odpowiedni kufel. Przelała sok i z już nieco bardziej naturalnym uśmiechem na twarzy podała klijentowi zamówienie. –Proszę, oto sok żurawinowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 7:22 pm

Zadowolony z takiego obrotu sprawy, pokręcił lekko głową na propozycje otwarcia okien.
- Nie, nie dam rade, a tak ktoś przez przypadek mógłby wypaść przez okno i umrzeć, nie chcę ryzykować utratą sumienia. - chyba sam nie był do końca pewny o czym mówi, w końcu resztek sumienia pozbawił się już dawno temu. Patrzył jak te ponętne kształty znikają w drzwiach. Skorzystał więc z chwili i wyjął lusterko, aby poprawić swoją fryzurę. Tak, czuje, że ma dzisiaj prawdziwe szczęście. Schował lusterko z powrotem w momencie gdy dziewczyna wróciła z ogromnym dzbanem. Doprawdy, jak ona daje rady takie rzeczy nosić? Yui prawdopodobnie by już zmęczony zdychał gdzieś w kącie. Przyjął sok z lubieżnym uśmiechem na twarzy.
- Dziękuje kochana. - rzekł uroczym głosem i spojrzał w tył na to co działo się w barze.
Powrót do góry Go down
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 7:28 pm

Przeciwnicy padali jak muchy. Upadły rozprawił się z nimi bardzo szybko. Ludzie siedzący w karczmie zazwyczaj odwracali głowy od tego widoku, lecz nie wychodzili. Takie bójki były tutaj na pożadku dziennym tylko, że większośc nie chciała mieć z nimi nic wspólnego. Właściciel jedynie pokiwał głową zrezygnowany, po chwili westchnął i wziął się za sprzątanie ciał.
Do karczmy przyszła następna kelnerka. Była kobietą w średnim wieku więc prawdopodobnie mogła być żoną właściciela karczmy. Podeszłą do Marou z spokojnym wyrazem twarzy.
-Niestety będzie musiał pan zapłacić za zmarnowany obiad i za ten który dla pana zaraz przygotujemy. –Jej głos był dość uspakajający. Można było w nim wysłyszeć zmęczenie oraz przyzwyczajenie do obecnego stanu rzeczy. Gdy kobieta odeszła od stolika upadłego, nieznajoma siedząca przy oknie wstała od stołu. Jej trunek był praktycznie nietknięty. W jednej sekundzie znalazła się na krześle przy stoliku upadłego. Jej oczy były wlepione w Marou, a beznamiętny wyraz twarzy wyglądał jak wyciągnięty z obrazu.
-Nie sądzisz, że przez ciebie ci biedni ludzie będą dzisiaj bardziej przemęczeni niż zazwyczaj. –Rzekła tak beznamiętnym tonem, że aż nienaturalnym. Jej głos znajdował się wszędzie, najgorsze było uczucie, że ten głos znajduję się nawet w głowie upadłego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 7:41 pm

Przymknąwszy ostentacyjnie powieki, zmarszczył brwi, jakby w myślach klął na wszystkich diabłów. Nie zapłaciwszy jeszcze nawet za pierwszy posiłek, czekały go kolejne wydatki. Idealnie.., trzeba było czekać jeszcze dłużej, tak.. z pewnością będę się powstrzymywać przy kolejnej sposobności, żachnął się w duchu, karcąc własną cierpliwość. W innym przypadku z pewnością narzekałby na jego brak, zaś tym razem jest zupełnie odwrotnie. Ten ze stoickim spokojem, zajął ponownie swoje miejsce i z niejakim wyrzutem skierował swe słowa ku przybyłej. Rzeczywiście, coś w jej posturze sugerowało, że rola żony oberżysty idealnie do nie pasowała
- Rozumiem, zatem niech stracę - machnął teatralnie dłonią.
Isanthiel ponownie trafił na swoje miejsce niemal nie wydając przy tym jakiegokolwiek dźwięku. Teraz, gdy sprawy zostały wyrównane, spoczął na niezbyt wygodnej kanapie, wydając z siebie ciche westchnienie. Następny cel prawdopodobnie znajdował się gdzieś w mieście, trzeba go tylko znaleźć. Tsh, tylko.
W pewnej chwili dobiegł go delikatny, spokojny głos, brzmiał niczym przyjemnie kąśliwy szept, lecz gdyby nie fakt, iż w pewien sposób zewsząd go ogarniał. Po chwili, gdy uniósł wyżej podbródek jego spojrzenie zjednało się ze wzrokiem nieznajomej. Nim wypowiedział jakiekolwiek słowa, poczynił stosowną pauzę, lub po prostu zrobił to nieświadomie. Usłyszał to? Usłyszał prawda?
- Choć nie ubolewam nad tym faktem, bądź co bądź zarobią dzisiaj więcej. W końcu oto im chodzi - rzekł wyważonym tonem, drapieżnej nuty ciekawości również nie dało się przeoczyć. Prawda?, dopowiedział sobie w myślach. Widać kobieta porozumiewa się za pomocą telepatii, on nie miał o tym większego pojęcia, więc z logicznego punktu widzenia raczej nie powinna tego usłyszeć, lecz kto wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 26
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 8:03 pm

Kelnerka skinęła głową na słowa YuiChun z widocznym podziękowaniem. Otwieranie wszystkich okien w karczmie na pewno nie było najprzyjemniejszym zajęciem. Chociaż nie do końca zrozumiała o co dokładniej chłopakowi chodziło uśmiechnęła się nieznacznie. A gdy podziękował jej słowem „kochana” zarumieniła się nieznacznie. Już spotykała się z mężczyznami którzy starali się ją poderwać, tylko, że robili to w zdecydowanie mniej subtelny sposób. Dla niej taki zwykły zwrot był przyjemną odmianą.

Ciemne oczy wpatrujące się w Marou z każdą chwilą coraz bardziej przypominały czarne kamienie. Odbijały się w nich wszystkie światła znajdujące się w pomieszczeniu. Wystarczyło żeby upadły zamrugał a to dziwne wyobrażenie znikło tak niespodziewanie jak się pojawiło.
Nieznajoma zgrabnym ruchem położyła nogę na nogę. Pomimo swego zwyczajnego stroju który tylko nieznacznie odstawał od tutejszych ubrań coś w jej zachowaniu mówiło, że zazwyczaj wygląda inaczej.
Na słowa upadłego na samym początku nie zareagowała. Tak jakby mówił do posągu.
-A więc sądzisz, że tym ludziom zależy jedynie na kolejnych sakiewkach. Rozumiem. –Ostatnie słowo wypowiedziała raczej do siebie niż do rozmówcy. Jej głos w końcu znikł z głowy Marou.
Pierwszy raz w ciągu trwania rozmowy jej spojrzenie padło na płomień pożerający drewno w kominku. Dopiero teraz zaczęła przypominać zwyczajnych zamyślonych ludzi, wyglądała zwyczajnie póki nikt nie przyjrzał się jej twarzy.
-Co jest dla Ciebie najcenniejsze...Marou? –Spojrzenie wróciło. Spod ciemnych rzęs wyglądało na upadłego coś co z pewnością nie było zwyczajną bezbronną kobietą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 8:21 pm

Gdy dziewczyna się zarumieniła, Yui w myślach zachichotał do siebie. Ach, tak rzadko spotyka takie miłe damy. Wrzawa w karczmie przycichła, nie licząc paru trupów walających się gdzieś po kątach. Całkowicie uspokojony wziął kufel z sokiem i poszedł usiąść w jakimś zaciemnionym kącie na wygodnej kanapie. Jego uwagę zwróciła jakaś dziwna dziwna postać która przysiadła się do tego rozbójnika. Wyczuwał jakąś dziwną aurę, ale postawił to zignorować. Nie jego sprawa. Powinien zajmować się tylko i wyłącznie sobą i swoimi przyjemnościami. W końcu takie życie jest łatwiejsze i łatwiej unikać kłopotów. A, że Yui nie należał do osób które lubią się wysilać starał się opanować swoje bezczynne życie do perfekcji. Po jego jakże mądrych i wspaniałych przemyśleniach zerknął na kelnerkę, zastanawiał się ile może mieć lat? Zdawało mu się, że jest to człowiek więc nie miała ich zapewne dużo, a więc dużo rzeczy jeszcze nie widziała...
Powrót do góry Go down
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   Czw Sie 12, 2010 8:24 pm

Zgrabna, kobieca figurka, wręcz filigranowa mogłaby przyprawić niejednego o zawrót głowy, co dziwne upadł się do nich nie zaliczał. Bardziej zaintrygowały go jej oczy, z którymi spotkał się pierwszy raz. Było w nich coś magicznego, przepełnione głębią i tajemnicą, zaś każdy moment, gdy odwzajemniał jej spojrzenie wywoływał w nim niepewność, lecz również nasilającą się ciekawość. Uczucie było nader przyjemne, jednakże pohamował się, by przyglądać się jej z niejaką uciążliwością. W momencie, gdy z jej ust padło jego imię, ba.. pseudonim, upadły zwęził niedostrzegalnie powieki. Cisza jaka wtem zapadłą trwała kilka dobrych, długich chwil.
Marou podczas podróży nikomu się nie przedstawiał, nawet pseudonim zachował dla siebie. Zatem skąd ona.. ?
Nie był wstanie się powstrzymać od nikłego uśmieszku. Należał on do typów, który ukazywał się wówczas, gdy właściciela zaczęło coś niebywale frapować.
- Istotnie, interesujące pytanie. Hm, cóż to takiego jest? - odparł, jakby głośno myśląc. Wbiwszy wzrok w sufit, bił się z myślami, a także kątem oka obserwował tajemniczą osóbkę, jaką okazała się nieznajoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Karczma pod ślepym gołębiem   

Powrót do góry Go down
 
Karczma pod ślepym gołębiem
Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Kraina Kayami :: Tereny Wolne od Władzy :: Dębowy Las-
Skocz do: