Kraina Kayami

Przyłącz się do naszego fantastycznego świata...
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaGrupyUżytkownicyZaloguj

Share | 
 

 Sala balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sro Wrz 08, 2010 9:30 pm

Upiła jeszcze łyk dziwnego trunku i spojrzała na Louisa.
-Smakuje prawie jak woda, tylko jest zabarwiona.- Oświadczyła zawiedziona zielonkawym napojem, myślała, że będzie to coś bardziej wymyślnego i innego. Wypiła do końca trunek i rozejrzała się po sali odkładając kieliszek, nie było na niej nic ciekawego. Ciekawiło ją czy mają tu tarasy, bardzo chciała zobaczyć księżyc, obojętnie, w jakiej był fazie. Spojrzała na Louisa z tajemniczym uśmieszkiem, każdy, co ją, choć trochę znał wiedziała, że coś zaplanowała. Nie wiedziała do końca jak to wszystko zrobi, ale trzeba zacząć. Nie zastanawiając się dłużej chwyciła Louis za nadgarstek i podeszła najbliżej jednych z drzwi.
-Chcesz nadal tu siedzieć czy przejdziesz się ze mną na zewnątrz?- Spytała nie spoglądając na mężczyznę tylko na zajęty sobą tłum, nie chciała być zauważona przez kogokolwiek. Poprawiła swój biały cylinder i zimne niebieskie oczy przyjrzały się twarzy Louisa, chciała wiedzieć czy naprawdę będzie chciał iść czy będzie udawać, a może woli zostać z resztą arystokracji, wyglądała raczej na takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vittorio
Szaman
Szaman
avatar

Liczba postów : 3
Registration date : 07/09/2010
Zwierzęta : 100

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sro Wrz 08, 2010 10:05 pm

Coraz tłoczniej robiło się na pięknie udekorowanej sali balowej. Nowi przybyli panoszyli się, zajmując prawie wszystkie resztki wolnej przestrzeni. Zatracali się w pląsach na parkiecie, pusząc się przy tym prawie, jak pawie z tym że te ptaki zdecydowanie dominowały nad większością urodą. Biedacy. Myśleli, że mogą równać się, ba a nawet przewyższać te piękne ptaki. Ich niedoczekanie.
Vittorio stał uważnie obserwując otoczenie swymi chłodnymi oczyma. Nawet królowa go zaszczyciła. Ha. To się nazywa szczęście. Mimo, że mężczyzna wiedział, że krótka rozmowa przeprowadzona z nim była raczej gestem grzeczności, a nie uwielbienia czy szacunku, jakim darzyła go władczyni, bo i szczerze mówiąc owa kobieta nawet go nie znała, w głębi serca cieszył się z takiego zaszczytu, chociaż jego twarz jak zwykle pozostawała niewzruszoną.
Niebieskooki przybył z daleka i do tego od niedawna przebywał w okolicy. Nawet fakt, że zjawił się na balu był, no może nie czystym przypadkiem, aczkolwiek niewiele mu do takowego brakowało. O uroczystości anioł dowiedział się od woźnicy, który odwoził go do jego domostwa. Ponoć cała szlachta od dłuższego czasu nie mówiła o niczym innym, dlatego też pachołek był wyraźnie zdziwiony faktem o niewiedzy blondyna.
Stąd też wynikał brak bardziej adekwatnego odzienia. Vittorio nałożył pierwszy lepszy łach (przynajmniej w jego mniemaniu, bo wbrew pozorom szlachcic miał bardzo dobre wyczucie dobrego smaku), bez bardziej zdobnych haftów i falbanek. Mimo wszystko wyglądał dobrze, bo jak by mógł inaczej?
Po dłuższych oględzinach reszty zaproszonych gości, bądź i nielicznych samowłazów, Vittorio postanowił zmienić miejsce, w którym przebywał. Zdążył już nacieszyć podniebienie wykwintnymi potrawami. Swoją drogą szef kuchni powinien dostać odznaczenie, bo jedzenie było tak wyśmienite, że aż ciężko było się mu oprzeć, aczkolwiek Vittorio nie należał do zbytnich łakomczuchów.
Kątem oka dostrzegł jedyne uchylone okno. Na sali przy takiej ilości bawiących się osób robiło się coraz duszniej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie przepadał za zbytnim gorącem, a że wśród szlachty panowała dziwaczna moda na zbytnie dbanie o swoje zdrowie, poza tym ci ludzie nie należeli do najmądrzejszych, wszyscy gnieździli się po kątach sali balowej, nie zważając na wzmagającą się duchotę.
Kątem oka blondyn dostrzegł jedyne uchylone okno w całym pomieszczeniu, a mało okien to tu z pewnością nie było. Mężczyzna nie namyślając się długo podszedł do miejsca, gdzie było trochę świeżego powietrza. Jakaś nieznana mu para także korzystała z uroków rześkiej atmosfery. Podszedł cicho, przecież taka osobistość jak Vittorio nie powinna im przeszkadzać. Z resztą nie przywykł mieszać się w nieswoje sprawy, tym bardziej tam gdzie go nie chciano. Po prostu oparł się o drugą część rozwartego okna i zaczął obserwować cóż to ciekawego dzieje się na dworze. Niestety nic nadzwyczajnego, ale zawsze coś mogło się zadziać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw Wrz 09, 2010 2:52 pm

Kosmyki nienaturalnie jasnych, niemal srebrzystych włosów muskały co jakiś czas pod wpływem podmuchów policzki swego pana, jakby chcąc choć na chwile zwrócić na siebie jego uwagę. Ten jednak pozostawał głuchy na tak trywialne błahostki. Sącząc powoli francuski trunek, wodził indyferentnym spojrzeniem po towarzystwie, taksując co jakiś czas bardziej wyróżniające się jednostki. Źrenice o tęczówkach soczystego odcieniu szkarłatu skupiły się na pewnej damie, której kroki wyraźnie skupiły się w ich kierunku. Jak się wówczas okazało, sama władczyni zaszczyciła ich swoją obecnością. Jeśli w kobiecie było coś dlań znajomego skrzętnie to ukrywała. Kieliszek z niedokończonym trunkiem powędrował z powrotem na tacę, sprawiając, iż całkowita uwaga upadłego skupiła się na ciemnowłosej towarzyszce.
- Niemniej jednak pozwala choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości i wyładować w pewien sposób nagromadzoną energię. Jak zwał tak zwał - odgryzł się nieco kąśliwie, nie mogąc powstrzymać swej cynicznej, upadłej duszy, a może po prostu nie chciał. Podobnie było również w chwilach, gdy niemal atakowała zbliżającą się do okna służbę. Wtedy na ustach pojawiał się tajemniczy uśmiech, choć istota nawet na dziewczynę nie patrzyła. Bezceremonialna istotka, przeszło mu rzeczowo przez myśl.
- Tylko rozwiń mi nieco bardziej swoje pojęcie niestandardowej zabawy.. - oznajmił rzeczowo. Ciemnowłosa była wyraźnie w gorącej wodzie kąpana, zaś w jej ustach słowo "niestandardowy" nabierało nowego, przenikliwego znaczenia. Upadły nie należał do rzezimieszków, nie interesowało go wszczynanie nikomu niepotrzebnych sporów, notabene sam ich tępił. Preferował bardziej wyszukane formy rozrywki, niczym powolnie wędrująca w żyłach trucizna. Uśmiercała swą ofiarę wówczas, gdy ta była jeszcze zupełnie tego nieświadoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw Wrz 09, 2010 11:21 pm

Lord Louder od samego początku balu kręcił swoim wiecznie niezadowolonym nosem. I chociaż tak na prawdę nie miał do czego się przyczepić to z czystej reguły musiał chociaż udawać, że mu się wszystko nie podoba. Jego wysoka pozycja, którą pozycję odziedziczył po swoim ojcu wymagała od niego wybrednego zachowania pasującego jedynie tak czysto urodzonych jak on. Skierował swą twarz ku swojej córce tańczącej wraz z jej narzeczonym. Nigdy nie był zadowolony z wyboru swojej córki. Pomimo tego, że wciąż utwierdzała go w tym, że kocha swego wybranka to on miał co do tego wątpliwości. Owy młodzieniec był niebyt przystojnym mężczyzną, w okolicy widział o wielu ciekawszych od niego. Jego niechęć do narzeczonego swej córki nie wywodziła się jednak z niechęci do wyglądu wybranka, w sumie jemu nie robiło to różnicy. Bał się jedynie o swoje dziecko, nic właściwie nie wiedział o tym młodzieńcu. Chociaż wynajął swoich najlepszych szpiegów i otworzył usta wielu ludziom to nic konkretnego nie znalazł. Część ludzi twierdziła, że jest on synem jakiegoś bogatego księcia, zaś drudzy, że jest oszustem. Nie mógł pojąć dlaczego jego córka chce złączyć swój los z takim nieznajomym człowiekiem. Czyżby wiedziała więcej niż on?
Lord Louder poprawił swój żabot zapięty tuż przy szyi i sięgnął po kieliszek. Zatopił wargi w ciemnoczerwonym trunku i utonął w jego smaku. Bez problemu mógł rozpoznać, iż było to świetnej jakości wino, jeśli dobrze wyczuł półsłodkie. Ten aksamitny smak wręcz zalał jego kupki smakowe. Lecz właśnie wtedy gdy był w centrum rozkoszy dotarło do niego, że nie zachowuje się tak jak powinien. Natychmiast przywołał na twarz wyraz grymasu i od tego momentu starał się kontrolować.
Żona Lorda Louder’a, Maria zerknęła na niego kątem oka. Cóż ten grubas sobie wyobraża!? Nie dość, że ostatnio zaniedbał większość bali to teraz zachwyca się jakimś podrzędnym winem!? Zmrużyła swoje i tak już wąskie oczy. Jak tak dalej będzie większość szlachty wykluczy ich z towarzystwa i będą musieli niepotrzebnie wydawać wiele pieniędzy aby ponownie wkupić się w ich łaski. A ona zdecydowanie nie ma chęci wydawać swoich (chociaż w rzeczywistości jej męża) pieniędzy. Te wszystkie głupie panienki, które sądzą, że jeśli dobrze wyszły za mąż to teraz będą mogły rozkazywać tak życiowej kobiecie jak ona. Zacisnęła usta jakby coś ją nagle rozbolało. Większość ludzi tu przebywających to banda idiotów. Gdyby nie od nich zależało to z kim warto się zadawać a z kim nie, ngdy nie zwróciłaby na nich uwagi. Właściwie powinni jej płacić za towarzystwo, w końcu jej osoba jest o wiele ciekawsza niż wszyscy na tej Sali. Uśmiechnęła się do swych myśli i spojrzała w stronę tłumu. Takk... może liczyć jedynie na swą córkę. To dziecko jest tak do niej podobne. Z powodzeniem udało się wpoić dziewczynie prawdziwy sens życia. Tylko ten głupi stary mąż wciąż wtrąca się w zaręczyny jej córki. Próbowała już wszystkiego ale tego starego pryka chyba nie uda się jej namówić na ślub. Jeśli tak dalej będzie, no cóż nie pierwszy raz usunie przeszkadzającego jej człowieka.
Spojrzała na meble i zdobienia w Sali. Wcześniej się nad tym nie zastanawiała ale ten zamek w rzeczywistości może skrywać wiele przydatnych i wartościowych przedmiotów. W duchu uśmiechnęła się na samą myśl tego ile mogłaby tutaj zdobić gdyby dosłownie tylko na chwilkę udałoby się jej wymknąć z Sali. Zerknęła w stronę drzwi mając nadzieję, że nikogo obecnie przy nich nie będzie, lecz właśnie wtedy na jej twarz wpełzło niespodziewane zdziwienie. Jeszcze przed chwilą widziała jak narzeczony jej córki tańczył na Sali a teraz mogłaby dać sobie głowę uciąć, że skrada się ku drzwiom. Oh! Wymknął się przez drzwi. Szybko spojrzała w stronę roztańczonego tłumu. Jej córka właśnie tańczyła z jakimś nieznajomym mężczyzną. Jak ona może tak pozwalać aby jej przyszły mąż wymykał się niespodziewanie!? Chciała już wstać z wściekłości i podbiec do swej córki gdy do Sali wrócił młodzieniec. Lecz wyraz jego twarzy był zdecydowanie inny. Wyglądał tak jakby zrobił coś złego.
Następna godzina balu przeminęła dość szybko. Ludzie roztańczeni i roześmiani między sobą. W takim hałasie z pewnością nikt nie zauważył co działo się w między czasie. Elys zakończyła witanie gości i dosłownie na moment wyszła z Sali aby sprawdzić czy służący przygotowali następne dania, lecz właśnie wtedy zdecydowanie za szybko wróciła do Sali. Jej twarz przypominała teraz lodową maskę. Stało się coś złego. Muzyka ustała a wchodzący żołnierze do Sali i ustawiający się w dwa rzędy po bokach bogini uciszyli wszelkie rozmowy. Wzrok tłumów skierował się ku Elys. Bogini przemówiła.
-Nie spodziewałam się tego po swych gościach. –Przerwała na chwilę by spojrzeć po zdziwionych twarzach. –Ktoś właśnie ukradł z mojego pokoju cenną rzecz. I jeśli nie zwróci mi jej dobrowolnie, o północy wszyscy goście zostaną przeszukani, bez wyjątków. –Straż stanęła przy drzwiach uniemożliwiając wyjście z Sali. –Jeśli ktoś wie kogo to sprawka, radzę jak najszybciej mi o tym donieść, póki nie jestem wściekła.
Bogini była całkiem poważna. Ktoś musiał mocno zaleźć jej za skórę, szkoda tylko, że wszyscy mogą na tym ucierpieć gdy Elys straci panowanie.

Louis chciał właśnie wybrać się z Mai do ogrodów. Tak to miejsce zapewne bardzo by się jej spodobało. Te wszystkie przepiękne rzeźby połączone z roślinnym krajobrazem świetnie się komponowały. Zwłaszcza w świetle gwazd wszystko mogło wyglądać zjawiskowo. Niestety dokładnie w momencie w którym miał to zaproponować bogini przemówiła. Jego oczy otwarły się bardzo szeroko. Któż mógł być tak głupi żeby zakradać się do prywatnych pokoi królowej!? Czy nikt nie ma już za grosz przyzwoitości. Z resztą wszystko nie było by tak straszne gdyby nie to, że owa królowa jest bardzo niebezpieczną istotą. Louis stanął blisko Mai żeby w razie potrzeby móc ją jakoś obronić.
-Wydaje mi się, że będziemy musieli tutaj zostać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob Wrz 11, 2010 11:19 pm

Kociaczek była zaskoczona słowami swojej Bogini. Co za nieludzka kreatura ją okradła!? Jak oni śmieli zakraść się do komnaty jej Pani i coś z niej zabrać?! Dziewczyna prawie wybuchnęła nieopnaowanym gniewem, ale jakoś udało się jej go opanować, lecz z wielkim wysiłkim. Przeczesała dłonią swoje białe jak śnieg włosy i wydała z siebie ciche kocie warknięcie, nie podobała się jej ta sytuacja. To przecież jej Bogini! Zabije, zmiecie z powierzchi ziemi tego co wkradł się do komnat jej Pani. Zacisnęła dłonie w piąstki wpatrując się w Elys swoim zimnym jak lód spojrzeniem. Po chwili rozejrzała się po pomieszczeniu, przecież ktoś musiał się wyróżniać. Na początku padło na młodziecna, który wyglądał jakby coś zrobił, ale Mai nie była do tego przekonana, pewnie coś przewrócił lub zniszczył. To musi być ktoś niewinny, któs kogo by nikt niepodejrzewał.
-Pobawmy się w detektywów.- Zaproponowała Louisowi i uśmiechnęła się wesoło z nutką szyderczości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie Wrz 12, 2010 10:07 pm

Louis z niedowierzaniem słuchał słów bogini. Któż mógłby być tak głupi by zakradać się do komnat Elys? Czyżby życie było mu niemiłe? Wszystko przedstawiało się nie najlepiej. Bogini zaufała gościom i odwołała strażników a ktoś skorzystał z tej okazji aby coś ukraść. Goście byli teraz w poważnych tarapatach. Jeśli przy kimkolwiek znajdzie się chociażby najmniejszy dowód na to, że był w pokoju bogini prawdopodobnie zostanie stracony, a cała spokojna zabawa zamieni się w krwawą rzeź. Jakoś inaczej wyobrażał sobie to wszystko.
Mai szepnęła do niego kilka słów. Hmm detektywami? A czemu by nie. Sam nie był winien kradzieży, tak jak i Mai, która cały czas z nim była. Jeśli uda się im szybko odnaleźć sprawcę może i bogini stanie się nieco milsza.
-To świetny pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie Wrz 12, 2010 10:20 pm

Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko zadowolona, z tego, że mężczyzna się z nią zgodził. Rozejrzała się po pomieszczeniu i machnęła dłonią, aby Louis poszedł za nią. Szybko przemieszczała się pomiędzy zesztywniałymi ze strachy przed Boginią gośćmi. Wyraz twarzy Kociaczka zmienił się na zimno-lodowaty i poprawiła swój biały cylinder. Stanęła tuż przy Pani Louder i spojrzała na nią swoimi niebieskimi oczyma.
-Przepraszam Panią, ale chciałaby zapytać czy zauważyła Pani, aby ktoś z Pani towarzystwa opuszczał Salę Balową?- Spojrzała kątem oka na Louisa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon Wrz 13, 2010 7:01 pm

Miraż, który tworzył się za sprawą falujących w tańcu par, nagle zamarł, po czym rozpłynął się niczym smugi dymu. Na parkiecie poczęło się przerzedzać, aż w końcu uwaga skupiła się wyłącznie na władczyni i jej dworskiej "świcie". Kradzież? Śmiałkowi nie brakowało.. głupoty, otóż to, oczywiście, w przeświadczeniu upadłego, bowiem ten nie miał w zwyczaju chełpić się byle materialnymi drobnostkami. W gruncie rzeczy nie było mu dane poznać znaczenia, tudzież nawet magicznych właściwości danego przedmiotu, niemniej jednak specjalnie go to nie interesowało. Wartość ostrzy, które towarzyszyły mu niemal w każdym momencie jego upadłego życia, nie posiadała granicy. Okupiona krwią i potem broń była mu bliższa niźli ktokolwiek, ubolewał jednak nad faktem, iż w przypadku upartego Isanthiel'a nie może jeszcze przerwać rytuałów. ...
Karmazynowe spojrzenie opieszale prześlizgnęło się z dotychczasowej towarzyszki na tak zwanego "Kota", albo mówiąc ściślej - "Kocicę". Czyżby zaczęła traktować dwór jak własną, dziecięcą piaskownicę? Istota wprost nie potrafiła się pohamować by nie wygiąć ust w kpiącym uśmiechu. A jednak prócz nużącego balu spotkało go coś interesującego. Wzrok jakim przez długą chwilę obdarzał wyznawczynię był przepełniony arogancją i pewnością siebie, jakby chciał rzucić jej wyzwanie, lecz dlaczego? Jego niewinność była wręcz oczywista. Posiadał niepodważalne alibi, więc?.. więc miał ochotę trochę się z nią podrażnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Wto Wrz 14, 2010 8:50 pm

Złapała spojrzenie Marou i gwałtowie przysunęła się do Louisa chwytając go za rękaw. Stanęła na palcach i szepnęła mu do ucha cały czas spoglądając na upiora.
-To na pewno on, zobacz jak się po złodziejsku patrzy. Musimy od razu powiedzieć Bogini, aby go ścięła bo nam uciekanie i będziemy musieli go szukać.- Nagle przed jej oczami stanęło ciekawe wyobrażenie. Elys stanęła na podeście, z którego zapraszała złodziejaszka, który nikczemnie wpełzł jej komnat. Tym kryminalistą okazał się upadły Marou, wszedłszy na podest oparł głowę o coś podobnego do stołu do krajania mięsa, a wysoki mężczyzna stanął nad nim z idealnie naostrzoną jak skalpel kosą. Gdy Bogini rozkazała ściąć mężczyznę, a ostrze zbliżało się do jego szyi, Mai wróciła do rzeczywistości z zamiarem podejścia do ej Pani. Trzeba jej o wszystkim przecież powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw Wrz 16, 2010 9:55 pm

Louis zerknął w stronę Marou i zachichotał cicho. Pomimo tego, że owy upadły zerkał w stronę Mai tym dość dizwnym wzrokiem z pewnością nie wyglądał na złodzieja. Nie chodziło o to, że nie mógłby tego zrobić, gdyż pewnością gdyby chciał to by mógł, jednak coś w jego wyglądzie mówiło, że to nie on jest złodziejaszkiem. Gdy Mai ruszyła w stronę Elys by powiedzieć jej o swoich podejrzeniach, Louis w ostatniej chwili zatrzymał ją.
-Poczekaj-szepnął jej do ucha by nikt inny nie mógł usłyszeć jego słów.
-A może ten potworek...-wskazał ruchem głowy na Marou- wyzywa cię. Zapewne sam też chce odnaleźć złodziejaszka. Może przyjmiesz jego wyzwanie i pokażemy mu kto jest tutaj górą? –Kąciki jego ust uniosły się nieznacznie.

Pani Louder prawie podskoczyła gdy Mai znalazła się tuż przy niej. Przerażonym wzrokiem zerknęła na dziewczynę po czym delikatnie i niepewnie się usmiechnęła. Zamrugała kilkaktornie zastanawiając się nad tym co powinna powiedzieć. W końcu uśmiechnęła się nieco szerzej.
-Ja!? Cóż mogłabym widzieć. Ta zabawa jest tak wspaniała, że nie zwróciłam uwagi na wyjście. –Machnęła kilka razy przed swą twarzą wachlerzem i kilka razy wymusiła u siebie sztuczny, zdradzający strach śmiech. –Wybacz panienko, ale chyba jednak nie mogę ci pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie Wrz 19, 2010 2:33 pm

Ta kocica... Zakpiwszy w myślach zewnętrznie wykrzywił tylko usta w przekornym uśmieszku, by jej wyobraźnia nie przestała pracować. Istota nie zdawała sobie sprawy, iż tak łatwo jest w stanie nią manipulować, gdyż w ogóle się nie wysilił. Sądził, że teatralnie go zignoruje, a tymczasem tańczyła jak on jej zagra. Może dla zabicia czasu warto pociągnąć tę szopkę?
Poprawiwszy po raz wtóry czarną klamrę przy górnej części garnituru, obrócił się w kierunku okna z przesadną ostentacyjnością. Kleptomania szerzy się w zatrważającym tempie, niemniej jednak skoro przedmiot był dla władczyni nad wyraz cenny, dlaczego nie posiliła się o lepsze zabezpieczenia. Niezwykle często można było spotkać się z podobnymi sytuacjami, dlatego z góry należało rozstawić po piętrach swą świtę, będącą uszami i oczami możnowładców. Gdziekolwiek się nie znajdował, gdziekolwiek by się nie udał zawsze towarzyszył mu niepokój, co za tym idzie i sama nieufność. Niemal najbardziej błahe wydarzenia, czy też drobne incydenty sprawiały, iż czuł na karku czyiś oddech, lecz gdy mijają lata, ba całe wieki z łatwością można ukryć ten dyskomfort wewnątrz siebie.
Umysł pracował wraz z wyobraźnią. Czy ta kobieta, która ich powitała przeczuła, iż może do tego dojść? Czyżby umyślnie spreparowała tę sytuację, by przeszukać gości w nadziei, iż napotka coś frapującego u jednego z nich? Spodziewała się kogoś? a jeśli tak, to.. Pytania nieskończenie nasuwały się jedno z drugim, pozostawiając każde poprzednie bez odpowiedni.
Nie, stop., przywołał do porządku nadwątlone myśli, po czym ponownie skierował się w stronę arystokratycznej śmietanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Nie Wrz 19, 2010 10:46 pm

-Nie. To już mnie nudzi, a z Upiorem nawet nie można się pobawić, jest jak dziecko.- Powiedziała obrzucając starszą arystokratkę lekceważącym wzrokiem. Przeczesała dłonią włosy i podeszła do stołu z trunkami. Miała chęć się napić, ale czego co byłoby chociaż trochę smaczne, a było tu tego tak mało. Rozejrzała się po sali znudzona całym balem, dziwną sytuacją i gośćmi. Chyba wróci do domu i się prześpi, przecież można tu usnąć z nudów.
-Jak chcesz to tu zostać, ja zaraz pójdę do domu.- Oświadczyła Louisowi i wzięła do ręki czerwony jak krew trunek. Upiła dość spory łyk trunku i odetchnęła głęboko. Kiedy skończyła pić napój, odłożyła kieliszek na stół i poprawiła swój biały cylinder. Przymknęła delikatnie oczy i pochyliła głowę do ziemi, gdyż miała wrażenie, iż zaraz zaśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Wto Wrz 21, 2010 11:26 pm

Louis położył dłoń na ramieniu Mai.
-Tylko nie zasypiaj. Z resztą nie możesz teraz wyjść z Sali. Wszystkie drzwi są pozamykane, a z resztą nawet jeśli będziesz się starała je otworzyć z pewnością służba mogłaby przypadkiem zrobić ci krzywdę. –Wziął swoją rękę jakby sądził, że jego dotyk może być dla niej uciążliwy.
Louis zerknął na Marou, swym spojrzeniem bez wyrazu starał się zbadać owego mężczyznę.
-Może faktycznie będzie lepiej jeśli go zignorujesz. –Stwierdził .

Pani Louder zniknęła gdzieś w tłumie. Jej ruchy były tak ciche, że nikt nie zwrócił uwagi na zmianę przez nią miejsca pobytu. Kobieta płynęła przez tłum tak jakby tych wszystkich ludzi tak na prawdę nie było. Podczas swego spaceru nie dotknęła ani jednej osoby, przez co była jeszcze bardziej ignorowana przez ludzi. Kobieta znalazła swego zięcia i szturchnęła go za ramię.
-Coś ty zrobił głupi chłopcze! –Szepnęła do jego ucha.
-Ale to nie ja...-wyjąkał spocony młodzieniec spoglądający w przerażające oczy kobiety.
-Nie gadaj głupot, ja wiem jak to było...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw Wrz 23, 2010 7:05 pm

Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu i westchnęła głośno, znudzona całą tą sytuacją.
-Tak, masz swoją rację.- Oświadczyła sięgając pod następny kieliszek, ale teraz białego trunku, były dla niej jak woda, żadnego alkoholu, właściwie zawsze trudno było ją upić. Zanurzyła wargi w napoju o nazwie nie do wymówienia i stwierdziła, iż miał nawet niezły smak. Musi później spytać się Elys co to jest i zakupić trochę.
-Znalazłeś już kogoś podejrzanego? Przecież ja nie będę sama się w to bawić. No to kogo pierwszego zaczepiamy?- Spytała swoim jedwabistym głosikiem i upiła większy łyk trunku. Zamknęła na chwilkę oczy, od musiała je otworzyć, bo była trochę senna. Marzyła, aby coś tu zaczęło się dziać, bo wsunie się pod jakiś stół i tam zaśnie. To będzie intrygujące przeżycie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morrigan Van Alen
Obserwator
Obserwator
avatar

Liczba postów : 3
Age : 24
Registration date : 24/09/2010
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: Do bogatych nie należy.

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw Wrz 30, 2010 10:28 am

Stała tam. Cicha, nieosiągalna, wykwintna. Piękna acz niemal niezauważalna. Kobieta o bladej cerze, pasującej prędzej arystokratycznej damie, niźli podrzędnej Obserwatorce, byłej rzeźniczki na czterech traktach. Jednak krew mówiła za siebie, tej się nie wyprzesz. Spoglądała dużymi, złotymi ślepiami, ocienionymi długimi, czarnymi rzęsami. Gęste, rude, że niemal karminowo czerwone włosy upięte były w delikatną konstrukcję, zupełnie nie pasującą do dzisiejszej mody na dworze. Zadziorny loczek zawijał się na szyi, odznaczając się rubinową smużką od alabastrowej skóry, zaś srebrna szpila z jednym jedynym, malutkim rubinem błyszczała w świetle świec. Kreacja była bezsprzecznie elegancka, wyzywająco śliczna. Wszystko utrzymane w krwistej czerwieni: gors ściśle przylegał do smukłego, umięśnionego ciała Upadłej, skrząc się drobnymi kryształkami tworzącymi bajeczny wzór, za którym mało kto potrafiłby nadążyć. Spódnica opływała marszczonymi falami ku ziemi, oblamowana srebrną, efemeryczną koronką. Suknia była nie zwykle lekka, jak na swe standardy. Ale cóż, jej szycie również nie było zwyczajne. Tren można było odczepić, co ukazałoby skórzane spodnie ukrywające się pod zwałem tkaniny. Musiała mieć wybór, na wszelki wypadek. Czyż wypadki nie chodzą parami?
Morrigan uśmiechnęła się kącikami ust, upijając łyczek wykwintnego, czerwonego wina. Wszyscy stali jak sparaliżowani, szepcząc między sobą, nie rozumiejąc, co się tak właściwie stało. Chociaż przed chwilą każdy wirował w tańcu, śmiał się, bawił, rozkoszował chwilą wytchnienia, jednakże nie zapominając o koniecznych gierkach, które dodawały nieco smaczku temu spotkaniu.
Znalazła się w sali lekko po czasie, podróżując bez wstydu w wynajętym powozie, który zaprzęgnięty był do dwóch pięknych, karych koni rasy appaloosa z jasnymi łatami na zadzie. Podczas przejażdżki ze znudzeniem obserwowała tłum gawiedzi przemieszczającej się uklepanymi uliczkami. Nie czuła kompletnie nic. Nawet ten bal wydał jej się bzdurą. Więc dlaczego przyszła? Sama nie wiedziała. Ostatnio był okropny zastój, nie mogła nikogo ani zabić, ani szpiegować. Robiło się nużąco, jakby świat zanurzył się w narkotycznym śnie. Ale życie toczyło się dalej, tylko roboty brakowało dla kogoś takiego, jak ta kobieta. Znalazła się na terenach pałacu. Był niezaprzeczalnie piękny, ale przewidywalny, taki... twór dawnej architektury. Zielone połacie równego trawnika raziły w oczy swą nieskazitelnością. Służba, niczym cienie przemykała kątami, pilnując porządku. Goście zapewne znajdowali się w sali. I miała rację. Zapłaciła woźnicy za podróż i ruszyła alejką ku głównej sali, gdzie miała odbić to tej balowej. Nic specjalnego, wersal, czerwień i biel. Masa dostojnych gości, kobiety kokietujące swych partnerów, mężczyźni nadymający się, jak pawie, stroszący swe piórka. Każdy próbował się pokazać, wyglądać.
Cichy, wyrównany głos gospodyni nieopodal:
-Cieszę się, że możemy się tutaj dzisiaj spotkać. Mam szczerą nadzieję, że będziesz dobrze bawił się podczas balu.
Morrigan uśmiechnęła się ironicznie pod nosem. Tyle było w tym prawdy, jak w tym, że w nocy latają skowronki. Standard. Westchnęła. Przez większą część tak zwanego balu obserwowała. Od tego przecież była, prawda. A potem zapanowała zamieszanie, czyli coś, co kobiecie odpowiadało. Obserwowała i czekała, cóż się wydarzy. Kto wie, może ten dzień jednak nie będzie stracony? Uchwyciła na chwilkę postać Marou. Znała go, z widzenia, rzecz jasna. Magik, czy ktoś. Znany ze swych manipulacji ludźmi. Upiła kolejny łyk wina. Pięknie. Każdy z każdym i w każdym miejscu. Wprost cudownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ignis Mortis
Azrael
Azrael
avatar

Liczba postów : 3
Age : 29
Registration date : 29/09/2010
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: Bogactwo...

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw Wrz 30, 2010 9:10 pm

-Bal hmmm... czy to dobre miejsce dla mnie , czy powinienem być pośród tych ' Arystokratów ' którzy uważają się za nie wiadomo kogo bądz Co... Lecąc w stronę balu ...

Wszedł...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Louis
Łucznik
Łucznik
avatar

Liczba postów : 17
Registration date : 15/09/2010

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pią Paź 01, 2010 10:07 pm

Louis zerknął na kobietę rozmawiającą z narzeczonym swojej córki. Jej mina nie wydawała się być spokojna. Szturchnał delikatnie stojącą tuż koło niego Mai.
-Zerknij w prawo. –Nie chciał wskazywać ręką na zaistniałą sytuację, gdyż mogło to by być niedobrze odebrane przez towarzystwo. Pomimo tego, że wszyscy byli zwróceni w inne strony to jednak nie chciał ryzykować zepsuciem sobie opinii w towarzystwie.
-Czyżby szanowna pani Louder miała coś na sumieniu, lub jej przyszły członek rodziny coś przeskrobał? –Szepnął do ucha młodej dziewczyny starając się by nikt inny nie usłyszał jego słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pią Paź 01, 2010 10:33 pm

Pani Louder w końcu zacisnęła dłoń na ramieniu młodzieńca. Wbiła swoje paznokcie w jego ubranie, które jakimś sposobem po chwili nasiąknęło delikatnie krwią. Najwidoczniej owa dama miała bardzo ostre i mocne pazurki.
-Przestań udawać. Wszystko przecież wcześniej umówiliśmy. Gdzie to schowałeś? –Chłopak zadrżał spoglądając na kobietę. Jej zachowanie przerażało go, na chwilę zaniemówił. Jęknął cicho z bólu.
-Ale ja ...nie stękał się chłopak. Wzrok wydzierający się z oczu kobiety zamrażał jego całe ciało. Ona na prawdę była straszna. Wyglądała jakby chciała go w tej chwili zatłuc na śmierć. Tylko, że on pomimo, że miał to tego nie zrobił. –Ja na prawdę tego nie zrobiłem! Nie dałem rady. Za bardzo się bałem.
-Myślisz, że ci teraz uwierzę. A może to wszystko samo znikło albo dostało małych nóżek i uciekło? –Uśmiechnęła się z widoczną kpiną w kącikach ust. Jej twarz wyglądałą teraz jak oblicze wiedźmy.
-Mam nadzieję, że schowałeś to w odpowiednim miejscu bo inaczej pożałujesz.
-Ale ja...-ponownie chciał jej to wytłumaczyć ale w końcu zrezygnował. Ta kobieta i tak mu nie uwierzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Vallorth
Szaman
Szaman
avatar

Liczba postów : 220
Age : 25
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 80

Karta postaci
Srebrniki: 9

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pią Paź 01, 2010 11:58 pm

Zawędrował pod drzwi zamku, od dawna wiedział że ma tu się odbyć bal. Spojrzał niechętnie na grube mury gdzie gdzieś pewnie były lochy.
- No cóż raz kozie śmierć. - Pewnym, dumnym krokiem podążył w stronę sali balowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Sob Paź 02, 2010 6:55 pm

Kociaczek spojrzała na bogatą kobietę i odłożyła pusty kieliszek na stolik. To wszystko wyglądało bardzo dziwnie, czy ona się znęca nad tym chłopakiem? Wystarczyła jej tylko krótka chwila, aby znaleźć się przy Pani Louder z tym sztucznym miłym uśmiechem na twarzy.
-Mogę o coś jeszcze spytać?- Zaczeła swoim jedwabistym i tym razem przesłodzonym głoskiem. Poprawiła biały cylinder znajdujący się na jej głowie i zadała w końcu pytanie nie zmieniając tonu głosu.
-Czy lubi Pani okradać ludzi?- Spytała prosto z mostu nie zastanawiając się czy ona na pewno jest sprawczynią tego karygodnego czynu. Chciała tylko wykorzystać swoją szansę na ciekawą zabawę. Nawet jakby ta kobieta chciałaby coś jej zrobć nie ma żadnych szans, w końcu Mai nie jest zwykłym człowiekiem i ma większe względu u Elys.
-Chyba nie muszę Pani pomagać odpowiadać, prawda?- Jej lodowate spojrzenie wbiło się w oczy kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marou
Magik
Magik
avatar

Liczba postów : 53
Registration date : 09/08/2010
Zwierzęta : 100/100

Karta postaci
Srebrniki: 310

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pią Gru 24, 2010 4:59 pm

(Wszystko zdechło.., a szkoda. Z mojej strony mogę tylko przeprosić, ale to i tak jak widzę, już za późno.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw Wrz 08, 2011 9:52 pm

Pani Louder zerknęła dyskretnie na swojego przyszłego członka rodziny. Stanęła sztywno gdy tylko zrozumiała słowa Mainei. Zmrużyła swoje szare oczy w wąskie szparki.
-Jak śmiesz oskarżać mnie dziewczyno o coś takiego! Wiesz kim jestem!? –Wypięła pierś jakby chciała tym okazać wyższość swego urodzenia.
Cóż ta dziewczyna sobie wyobrażała! Jak śmiała ją obrazić w towarzystwie tych wszystkich ludzi. Fakt, że większość tutaj przybyłych nie była szczególnie warta uwagi, jednakże nawet u takiego nisko urodzonego człowieka zła opinia na pewno nie przysporzy jej radości.
A jeśli jacyś znajomi przypatrują się całej tej sytuacji. Cóż sobie pomyślą! W takiej sytuacji z pewnością pozbędą się jej z towarzystwa. Nie! Tak zdecydowanie być nie może. Żadna nieistotna dziewczynka nie będzie jej bezkarnie psuła opinii! Nie ma zamiaru na to pozwalać.
Podeszła wolny ale zdecydowanym krokiem do Mainei. Stanęła tuż przed nią z groźną miną.
-Nie wiem cóż mogło cię posunąć do tak idiotycznych wniosków, lecz radziłabym grzecznie abyś się opanowała. Nikt kto oskarża moją rodzinę niesłusznie, nie będzie mógł sobie żyć spokojnie na tym świecie. –Uśmiechnęła się kpiarsko i ponownie uniosła wyżej głowę. W dłoni trzymała mały wachlarzyk którym od czasu do czasu wachlowała się podczas balu. W końcu postanowiła go użyć także w innym celu. Złożonym wachlarzem dotknęła czoło Mainei.
-Zastanów się następnym razem nad tym co chcesz wypowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Louis
Łucznik
Łucznik
avatar

Liczba postów : 17
Registration date : 15/09/2010

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Czw Wrz 08, 2011 9:56 pm


Louis natychmiast zareagował. Pojawił się tuż koło Mainei tak jakby dopiero co wyrósł z ziemi. Jednym gestem dłoni odepchnął wachlarzyk kobiety, który wypadł jej z dłoni i wylądował na marmurowej posadzce Sali.
-Lepiej niech pani się zastanowi co robi. Nie jest to zachowanie przystające rzekomo wysoce urodzonej damie. –Jego chłodny głos skierowany był ku tylko jednej osobie, dzięki czemu wydawał się zdecydowanie groźniejszy niż w rzeczywistości był. Ponownie stanął za Maineą tak by ona także mogła wyrazić swoje zdanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leitis
Podróżnik
Podróżnik
avatar

Liczba postów : 786
Registration date : 04/11/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pią Wrz 09, 2011 8:51 pm

Kobieta od razu zaczęła się wypierać oskarżeń Kociaczka, która i tak miała swoją rację. Trochę jakby przestraszyło ją zachowanie dziwnej arystokratki, więc cofnęła się o krok, chociaż nadal miała stanowczy wyraz twarzy, nie chciała się tak szybko poddać.
Nagle do akcji wkroczył Louis co od razu podniosło dziewczynę na duchu, jedyna osoba, która ją najbardziej znała i rozumiała. Miło jak ktoś się za tobą wstawia. Nie musiała się nawet upominać o swoją kolej, gdyż mężczyzna zaraz odstąpił jej miejsca.
Mai znów nabrała więcej odwagi i zaczęła swoim jedwabistym głosikiem, którego trudno zapomnieć.
-Myśli Pani, że ktoś w tej sytuacji Pani uwierzy? Wiara w tych czasach jest dosyć słabym punktem podparcia.- Sama chciała by teraz dopaść sprawcę w swoje łapki i zrobić z nim co dusza zapragnie, ale osąd trzeba zostawić Wszechmocnej Elys.
Jej jasna karnacja dawała wrażenie przy świetle w sali pod pewnym kątem, który Kociaczek znalazła bardzo upiorny wygląd, co na pewno mogło jej pomóc w dojściu do wygranej z Panią Louder .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elys

avatar

Liczba postów : 1934
Age : 25
Registration date : 10/06/2008

Karta postaci
Srebrniki:

PisanieTemat: Re: Sala balowa   Pon Wrz 12, 2011 3:27 pm

Kobieta otwarła szeroko usta ale w końcu powstrzymała się od jakiegokolwiek komentarza. Zmrużyła wściekle oczy i opięcie odwróciła się w przeciwną stronę. W tej też chwili do swojej żony przybył Pan Louder. Dotychczas tak dobrze bawił się z gośćmi, że nie zauważył jak jego małżonka wzbudziła zainteresowanie dużej grupy gapiów. Jednym ruchem dłoni złapał kobietę w pasie i przyciągnął delikatnie do siebie. Zerknął nieco niezrozumiale na wszystkich po czym spojrzał w twarz żonie.
-Kochanie kiedy stałaś się tak popularna? Skąd się wzięło tyle osób zainteresowanych tobą?
Kobieta natychmiast strząsnęła jego dłoń ze swojego ciała. Dopiero co przed chwilą widziała jak tymi samymi dłońmi pałaszował jedzenie ze stołów. Jak on śmie dotykać jej nowej sukienki tymi brudnymi łapskami! Co z tego, że są małżeństwem gdyby nie to, że pochodzi z dobrej bogatej rodziny nigdy by się nie zgodziła na ten całkowicie niedorzeczny ślub.
-Nie wiem o co ci chodzi. Po prostu rozmawiam z ludźmi. Czy takie zachowanie z mojej strony budzi twoje obawy?
-Skądże znowu, wszakże to nic złego poznawać nowych ludzi. –Zerknął na miejsce gdzie jeszcze przed chwilą znajdowała się jego dłoń. Zacisnął palce w pięść i schował ją za plecami.
Rozejrzał się po pomieszczeniu. Jego śliczna córka bawiła się z innymi młodymi dziewczętami. Och, jaka młodość jest piękna. Nie trzeba się niczym przejmować, a czas płynie na zabawach i śmiechu. A jednak nie zamieniłby swojego życia na młodsze. Zerknął w stronę małżonki. Nie chciałby oddawać tego co teraz ma.
W końcu do Pana Loudera przybiegła jego córka i złapała za rękaw.
-Tato...
-Tak, kochanie ?
-Nie widzę nigdzie mojego narzeczonego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://rasyfantasy.forumotion.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala balowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala balowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Kraina Kayami :: Królestwo Przedwiecznych :: Zamek-
Skocz do: