Kraina Kayami

Przyłącz się do naszego fantastycznego świata...
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaGrupyUżytkownicyZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość panny de Mentiri

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sro Wrz 09, 2009 10:36 pm

Hormony i inwencja twórcza raczej niczego zaskakującego nie wytworzą za pomocą niego jeżeli nie znał się na rzeczy. Raczej nie ma co się dziwić, za pierwszym razem przecież wzrokiem od orgazmu jej nie doprowadzi. Chociaż ciekawa wizja, popatrzeć i ze smakiem wysłuchiwać jęków danej dziewczyny z ochotą na powtórkę. Pewnie by mu się takie coś znudziło, bo tylko by patrzył... co to za przyjemność. Żadna.
Prawda, nie znał jej. Czego oczekiwać po tak krótkiej znajomość? Miał ją znać od razu na wylot? Wtedy nie byłoby samozadowolenia z możliwości poznawania jej osoby coraz lepiej, a tak przynajmniej miał taką możliwość. Odpowiadało mu to, bo lubił się uczyć. O osobach innych również. Na błędach i wiele innych, za wiele, aby wymieniać tutaj wszystko.
Mruknięcie było czymś co trudno określić w jego osobie. Nic z kota w sobie nie miał - to pewne. Nie miał też w rodzinie żadnego zwierzołaka, którego to wina mogłaby być. W takim razie wygląda to na zwykły nawyk jego, kiedy to jest mu nadzwyczaj dobrze czy też dobrze. Jak kto woli. Reakcja w związku z bodźcami dotyczącymi przyjemności jednym słowem.
- Uzależnić? Pff... Pieszczoty to nie używka. W ogóle jakbym się uzależniłbym to nie byłby takie ciekawe i przyjemne.
Cicho odpowiedział, nieco poruszając i drżąc ledwo widocznie pod ruchem dłoni dziewczyny. Nie wyglądało jakby specjalnie się do tego przykładała, ale jak dla chłopaka to i tak było nowe doświadczenie, więc nie mógł tego odróżnić. Palce na jego karku działały tak jak przedtem, wręcz oswajająco na jego osobę. Czuł nieodpartą chęć bliskości drugiej osoby na ten czas zabaw. Członek w dłoniach wampirzycy był już sztywny jak maszt pod jej dłońmi, a on chcąc się odwdzięczyć i zasłużyć sobie na więcej postarał się jeszcze bardziej.
Palce odważniej wchodziły w ciało wampirzycy, mącąc między dwoma ściankami coraz bardziej, aby zrobić jak najwięcej 'hałasu' w ciele. Poruszał dłonią i palcami w każdym razie tak, że przy każdym zanurzeniu palców i podrażniał łechtaczkę wierzchem dłoni. Zaczął intensywniej zajmować się tamtą okolicą, praktycznie ledwo mogąc przyśpieszyć swoim paluchami w niej. Jak tak dalej pójdzie będzie musiał zmienić rodzaj pieszczoty. Nawet już o tym myślał. Może też dlatego dziewczyna miała już odpięte kilka guzików bluzki, która ukazywała jędrny biust, a raczej jego zachęcające kawałeczki. Powędrował tam głową, aby móc ustami i językiem namieszać. Zaczął wodzić drażniąco po biuście. Powoli odkrywał go spod materiału. Palcami zaczął mocniej napierać i szybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sro Wrz 09, 2009 11:06 pm

Nie chciałaby rozwiewać jego marzeń, ale za drugim razem też wzrokiem jej nie doprowadzi. Może próbować, choć jedyną rekacją byłoby pogardliwe wygięcie warg. Wolała by poznawał ją powoli, nie ucieknie od razu z krzykiem.
Mruknięcie się jej spodobało. Dawno już nie spotkała żadnego zwierzakołaka, a nawet one nie miały takiej wysokiej temperatury ciała jak ten tutaj pseudokotek. Taya zwyczajnie lubiła jak jej było ciepło.
-To używka. Jak większość przyjemności.-odparła spokojnie. Pozory mylą.
Dziwne by było jakby chciał teraz nagle zostać sam. Rozmasowała jego kar, by zlikwidować ewentualnie spiete mięśnie. Chciała by się rozluźnił, jeszcze nic poważnego się nie dzieje. Jeszcze. Czuła jak rośnie pod jej palcami, ale nie zmieniała powolnego tępa ruchów dłonią. Postarał się, zdecydowanie.
Hałas był w ciele. Przymknęła oczy, poddając się tymczasowo. Niech ma, nawet uchyliła wargi i pozwoliła cichemu jękowi wypłynąć. Nagroda czy zachęta? Trudno rzecz, jak na pierwszy raz sprawował się wręcz wyjątkowo dobrze. Dużo musiał czytać ksiąg o anatomii człowieka, ba może nawet jakieś erotyki trafiły się w niewinne łapki maga? Któż to wie... Ale wracając do tematu z błogością przyjmowała pieszczoty, nie stawiając oporu by rozpinaniu koszuli. Gdy piersi zostały już z niej uwolnione postanowiła wkroczyć do akcji.
Dała mu chwilę na przyzwyczajenie się do kontaktu z jej skórą i bezczelnie zsunęła mu spodnie oraz bieliznę z pośladków. Lepszy dostęp... Zerknęła na niego, oczekując jakiejś rekacji, może nawet rumieńców. Wykorzystując to, że odwróciła jego uwagę oraz to, że rączki miał gdzie indziej przeturlała się. No, wreszcie wrócił ład i porządek. Była na górze, a kolana umiejscowiła pod jego udami. Z zadziornym uśmiechem poprawiła spódnicę, by nie mieć jak co niektórzy gołego tyłka. Pochyliła się i musnęła kiełkami udo. Tam też płynie krew, blisko skóry. Wyczuwała ją.
-Boisz się?-spytała, podczas gdy palce powracały na 'maszt'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Czw Wrz 10, 2009 8:57 pm

Nuta zaskoczenia go w takim momencie dorwała, nawet lekko się uśmiechnął pod nosem czując, że ta aż tak łatwo się nie da opleść wokół palca i jak widać lubiła wychodzić na swoje. Wsparł łokcie o podłogę, aby podeprzeć ciężar swojego ciała i móc w miarę widzieć co też ta dziewucha wyprawia z nim niżej. Długo nie musiał czekać na odpowiedź. Leniwy wyraz twarzy świadczył o tym, że jak najbardziej była na dobrej drodze. Nie było się w końcu co dziwić, dziewicą nie była i pewnie potrafiła takie rzeczy, że mu się to w głowie nie mieści. Był tylko prawikiem, dla którego świat seksu to czarna księga.
Słysząc jej słowa kąciki ust oraz wargi niebezpiecznie mu zadrgały, dając miejsce ironicznemu uśmieszkowi. W jego wydaniu i w takiej pozycji był zaprawdę udanym dziełem jego mimiki. Do tego doszła pięknie ułożona brew, która podniosła się w górę.
- Tak, bardzo się boje że odgryziesz mi kawałek mięsa z mojego skromnego ciała, a później wychłepczesz powoli ze mnie cała życiodajną krew. Aż trzęsę się ze strachu.
Ironiczny ton głosu łagodniał wraz z wypowiedzią, więc gdy się skończyła zaśmiał się i wytknął język. Zachciało mu się dziecinnego odruchu, ale równie szybko go schował. Oblizał usta ze zeschniętej krwi z niesmakiem. Nie lubił swojej krwi, dziwił się że ona może takie coś pić ze smakiem. On by nie mógł...
Wyczuwając wzrok na swojej twarzy, zamrugał oczami pytająco i przekrzywił dosyć zabawnie głowę. Nie wiedział czego teraz od niego oczekiwała, gdy co jakiś czas przymykał oczy i sobie wzdychał, a raz opanowany w miarę przyglądał się jej osobie ze smakiem. Na jego twarzy były tylko lekkie wypieki, które w stosunku do jego karnacji były słabo widoczne w tym momencie.
- Przyjemność w stosownych ilościach jest dobrą używką. Nie traci swojego 'smaku'
Rzucił spokojnie. Tak było z każdą używką. Jak się przedawkowywało kończyło się to nałogiem, a to już nie jest żadną przyjemnością, a musem.
Reagował na dotyk na tej swojej części ciała - dosyć wrażliwej jak można się domyślić - dreszczami, które oblewały obficie jego ciało. Może też dlatego cichutko sobie mrauknał i obserwował ją w miarę świadomie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Czw Wrz 10, 2009 9:39 pm

Niewątpliwie przewyższała go pod względem doświadczenia jak i wiedzy, ale czy się nią podzieli to inna sprawa. Wyraźnie sam sobie dobrze radzi, może mu ewentualnie podsunąć pod nos pewne hinduskie dzieło obrazkowe-Kamasutrę tak zwaną. Chociaż nie, po co. Już za stara była na takie wygibasy, a i bez pozycji typu "precel na ostro" może być przyjemnie. Nawet bardzo.
No, proszę, jednak płomienisty chłopiec nie był aż tak nieśmiały. Palce wampirzycy tańczą po jego męskości, a ten nic, uśmiecha się jedynie. I to w dodatku ironicznie! Aż pokręciła głową, wodząc przy tym wargami po udzie. Tak blisko, a tak daleko.
"Może jednak będą z niego ludzie i nie będzie się rumienił przy słowie 'prawiczek'?"
-Bardziej bym się bała o coś innego niż kawałek mięsa stąd.-pieszczotliwym ruchem pogłaskała miejsce, które przed chwilą zaznajomiło się z jej wargami. Chyba jasna sugestia co mogłaby mu odgryźć? Tylko po co? Eunuch jej nie potrzebny, a poza tym to niehigieniczne, wszędzie sikająca krew. I podłoga by się poburdziła. Wolała czystsze metody spożywania posiłku, jeśli odbywał się on w domu.
Nic nie oczekiwała, zwyczajnie obserwowała jak też Eto będzie reagował na poszczególne pieszczoty. O, na przykład jak zareaguje teraz, czując jej ciepły oddech na swoim członku masowanym przez ręce? Tylko oddech, nic więcej póki co. Kolejne tak blisko, a tak daleko. Nie ma obawy, dzięki wyostrzonym zmysłowom, cechującym niektórych przedstawicieli jej gatunku słyszała zarówno westchnięcie jak i widziała rumieniec. Zdecydowanie odpowiadała jej taka reakcja. Najbardziej nie lubiła facetów, którzy udają, że to na nic nie działa. Jak nie działa to po cholere pchali jej się do łóżka?
-Nie bój się, to na tyle różnorodne, że nie straci smaku. Acz podobno za pierwszym razem smakuje najlepiej, kocie.-ciekawe czy będzie taki spokojny gdy jej wargi przy każdym słowie nieznośnie lekko muskają męskość? Palce specjalnie zrobiły dla nich miejsce, jednak nie zaprzestając swojego tańca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Czw Wrz 10, 2009 9:58 pm

Raczej nie musiała się z nim żadną wiedzą dzielić. Najlepiej jak chłopczyna sam pojmie sztukę miłosną i sam zadecyduje jak będzie chciał kobiety rozpieszczać, w jaki sposób i tym podobne. Sam sobie wyrobi charakterystyczny styl, ale pewnie nie monotoniczny. Zawsze coś nowego przecież można dodawać, czego druga strona może się nie spodziewać po takiej osobie.
Bez jakiegoś udawania wydobywały się z niego odgłosy czy też ruchy, świadczące o odczuwanych bodźcach. Teraz czuł się niedopieszczony, choć uczucie i tak było przyjemne. Zjadało go od środka, że jest tak blisko, a kusicielsko sprawdza jak zareaguje na takie coś. Był to cios poniżej pasa, tak nagle sobie go testować. Mogła zauważyć jak drży nieznacznie przy każdym oddechu i przygryza wargę. Nie, nie żeby jęczeć, a żeby nie wykrzyczeć, aby wreszcie się nim zajęła, bo tu oszaleje. Nawet nie miał na czym dłoni zacisnąć, aby skupić na tym myśli. Patrzył na nią z wyrzutem, mając mniej cykliczny oddech, bo przerywany wzdychnięciami przez te bodźce niezwykle przyjemne. Jako prawiczek miał prawo tak sądzić, prawda?
"On chyba chce, żebym się na nią rzucił i zgwałcił. Gorzej jakbym trafił w pępek przez zamroczony umysł. Ał... taki błąd kosztuje całe życie"
Cicho się zaśmiał przez krótką chwilę, a dla niego pewnie była to wielka tajemnica to nagle go tak rozkojarzyło. Przeprosił szybko i wpatrywał się w nią ochoczo, oczekując co ta jeszcze wymyśli. Ciągle reagował podobnie, bez większych zmian. Wypieki takie same, tylko oczy mniej przytomne i bardziej skierowane na nią.
- Jeżeli tak mówisz to widocznie tak jest. Może i będzie smakować, no nie wiem, nie wiem.
Rzucił złośliwie, oblizał usta, bo już mu się na nich mała pustynia robiła. Mruczał głośniej, no bo w końcu coś z kota w sobie miał. Odruchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Czw Wrz 10, 2009 10:14 pm

Nie sądziła, że sposób w jaki się uprawia seks można nazwać stylem. Postrzegała to raczej jako zbiór pragnień, preferencji i oczekiwań. Do tego dużo wyobraźni, trochę perwersji, może nawet zboczeństwa i volia. Danie gotowe, a jak dobrze smakuje!
Kiedy miała go testować? Po tym jak zjadłaby trochę inengo rodzaju płyny ustrojowe niż jej ukochana krew? Ale przecież to bez sensu, wtedy byłby taki zużyty, nie czekałby z niecierpliwością na ciąg dalszy. A tak, niedość, że sprawiał jej swoimi reakcjami satysfakcję to jeszce mogła sprawdzić czy ulegnie. Jeszcze chwilę, dopóki nie znudzi jej się mizianie tylko ustami i nie przystąpi do czegoś więcej, czego on rzecz jasna nie wiedział. Wątpiła by ruchy własnej ręki były porównywalne z chłodnymi, ale miękkimi wargami, które ledwo co dotykały rozgrzanego członka. Nie, jeszcze chwila, nie zaspokoi go tak od razu. W końcu ostatnio trafiła na prawiczka jakiś wiek temu... a może to była dziewica? No, nieważne, konkluzja taka, że musi się nacieszyć oraz że dzisiejsza młodzież jest niewyżyta. Ale to każdy wie.
I znów ją zaskoczył, tym razem cichym chichotem. Zmrużyła oczy, nie rozumiejąc. Drży, przygryza wargi, a potem ni z tego ni z owego się śmieje i psuje wampirze plany.
-Wątpisz?-spytała schodząc wargami niżej, aż do nasady. Potem powolnym ruchem przejechała językiem aż do czubka, wieńcząc dzieło lekkim cmokiem. Ciekawe czy teraz też będzie taki złośliwy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pią Wrz 11, 2009 10:49 pm

Nie można tego było do końca nazwać stylem, raczej czyś w rodzaju em. No fantazji związanej z tym na jakie sposoby sztukę miłości można uprawiać. I wszystko co wymienione wcześniej.
Jego reakcje go irytowały i to strasznie, nie panował nad sobą w tym momencie jak sobie wyobrażał, bo nie było to takie łatwe jak miał w swoich wyobrażeniach. Było o wiele trudniej i przyjemniej niż przewidywał. Drżał przez nią, cholernica jedna powodowała że miał zimne dreszcze po całym ciele. Nie wiedział czemu tak bardzo reaguje na taką pieszczotę. Nigdy nikt go tam nie ruszał, mógł to być jeden z powodów. Mrużył oczy i z błogim wyrazem twarzy, dalekim o dochodzenia mruczał cicho. Wił się czasem lekko pod nią. Bycie prawiczkiem w rękach doświadczonej kobiety było czym jak najbardziej przyjemnym, ale też za to opłakanym w skutkach. Przez to trzeba było być uległym, choć niekoniecznie w jego przypadku. Jakoś się bronił czasem przed nią. Doszedł do wniosku, że jest o całe wieki za nią w tym wszystkim... Przez moment poczuł się mały.
Zerknął na nią dosyć przytomnym wzrokiem, mając półprzymknięte powieki. Otworzył oczy szeroko, podnosząc brew prawie że wyuczonym gestem.
- Nie wątpię... ale sprzeczać się chyba mogę
Bąknął cicho. Aż ucichł po tym co zrobił, tylko głośniej wzdychnął i wplótł dłoń jedną w jej włosy. Przesunął przez włosy, rozczesują powoli i dokładnie. Powtarzał ten gest, masując i skórę głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pią Wrz 11, 2009 11:23 pm

Na wszelkie sposoby, zdecydowanie.
Dla niej reakcje chłopaka były tylko poświadczeniem, że to co robi robi dobrze, w dodatku sprawiając mu niebywałą przyjemność. Tak, nie była zbytnio skromna, znała swoją wartość. Dziwiło ją tylko, że jeszcze wytrzymywał takie kuszenie. Zazwyczaj tacy niedoświadczenie kończyli szybciej, podnieceni sytuacją, ale jednocześnie zawstydzeni i zdenerwowani. A ten nic, jeszcze odpowiadał jej w miarę sensownie. Jeszcze nie zdecydowała czy ją to irytuje. Bycie doświadczoną kobietą z prawiczkiem również należało do przyjemnych doznań. Każda kobieta lubi być pierwsza, zwłaszcza jeśli dana osoba tak chętnie to przyjmuje. I przy tym smakuje tak pysznie! Ale nie wiedziała czy jednak pozbawi go niewinności.
Odpowiedziała lubieżnym uśmiechem powoli oblizując wargi, by potem posłać mu całusa. Zastnawiające, czy w ogóle się pocałowali? Obsypywał pocałunkami jej ciało, ale czy chociaż raz jego wargi znalazły jej usta? Wydawało jej się, że nie.
-Nie. Teraz nic nie możesz. Teraz jesteś mój, duchem, ciałem...-szeptała cichutko drażniąc oddechem jego męskość. Wplótł palce w jej włosy, prawie zawarczała. Czy chciał ją w ten chamski sposób zmusić do mocniejszych pieszczot swego członka? Zła metoda, więc jego szczęście, że tak nie zrobił. Znów by biedaka bolało, w dodatku to samo miejsce.
Podążyła wargami do dołu, stamtąd językiem do góry. Powoli, dając mu czas na dokładne odczucie każdej komórki, wilgotnej przez ślinę, która styka się z jego skórą. Żołądź obwiodła, zostawiając kolejny mokry ślad. Kolejny leciutki jak muśnięcie motyla pocałunek i uwagfa, akcja się rozwija. Tylko po to by nie mógł zaprzeczyć (no dobra, nie tylko...) wzięła do ust samą główkę i zajęła się lekkim ssaniem. Dłonie zaś opuszkami masowały jądra, by te nie czuły się osamotnione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 12:01 am

Zbulwersował się, bo czuł się w dosyć dziwnie w tak jednoznacznej sytuacji. Sam się dziwił, że tak jeszcze wytrzymuje. Zawsze się spodziewał szybkiego dojścia przez sama bliskości. Nigdy w niczym za dobry to on nie był. Nie licząc magii, którą miał we krwi. Zadrżał bardziej, skupiając się bardziej na głaskaniu głowy dziewczyny. Przymknął oczy, zaciskając powieki i poruszył lekko biodrami na boki. Miał ochotę się powić pod nią. Dziwne uczucie przez te jej usta, ale przyjemne. Nie mógł zaprzeczyć.
"Cholera na mnie działa, za bardzo. Dreszcze... cały sztywnieje. Nie mogę się ruszyć. Aww."
Czuł się uziemiony. Cały był jakby sparaliżowany. Póki trwała pieszczota nie był w stanie podnieść się z ziemi. Ruszał tylko dłonią w jej włosach, przeczesując delikatnie opuszkami i gładząc skórę. Odgarniał włosy na bok, aby nie przeszkadzały w takim, a nie innym zajęciu dziewczyny. A żeby nie było, że jest jakimś twardzielem odpornym na kobiety otworzył usta i cicho jęknął. Tak po prostu, miał prawo. Dla innych to nic by nie znaczyło, a on to całkiem inaczej odbierał za pierwszym razem. Bardziej odczuwał każdy bodziec. Krew pompowana była do członka cała czas przez podniecenie chłopaka.
- Zwariuje przez Ciebie pff
Rzucił z niewyraźnym, złośliwym uśmiechem. Liczył sobie cicho i próbował opanować dziwne odczucia związane z tym, aby się na nią po prostu rzucić. Zgwałcić i zostawić. Hamował się, raczej nie chciał zebrać znowu po skarbie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 12:28 am

Jedną dłon oparła na jego biodrze, by się tak nie wiercił. Jeszcze nie wceluje i co będzie? Spokojnie, długo to jeszcze nie potrwa, bo zdecydowała się nie czekać na magiczne 'proszę'. Ale bez obaw za szybko to też się nie skończy, nie na darmo się tak na nim poastwi od samego początku, by teraz tak szybko dać mu to co chce. Dzięki temu czekaniu efekt będzie o wiele przyjemniejszy.
I niech się nie podnosi, ani waży się odejść. O to jej chodzi, znów znalazła sobie kogoś. Chociaż na tą krótką chwilę. Miły masaż, miły. Zaskoczył ją tą czułością, po raz kolejny. Kąciki ust uniosły się do góry, gdy usłyszała jęk. Oj tak, zdecydowanie na to zasłużyła. Do ssania doszły jeszcze ruchy języka, drażniące żołądź na wszelkie możliwe sposoby, raz szybko, a raz przyjemnie. Oderwała się na chwilę tylko po to, by odpowiedzieć.
-Zwariujesz?-zapytała tylko po to by nadal do niej mówił. Do kiedy starczy mu tego opanowania w swoich literach, do kiedy będzie mówił spokojnie bez jęków wplecionych pomiędzy słowa? Zobaczymy, może już teraz przestanie, skoro ma idealny widok na to, jak wampirzyca ustami obejmuje jego męskość i powoli przesuwa głową w dół. Drażniła językiem, ślina, powietrzem wydychanym przez nos jak i samymi wargami wolno dosięgając coraz to nowszych fragmentów skóry, coraz to niżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 12:44 am

Zgryźliwa z niej była sztuka. Nie wiedział czemu wypytuje go o takie rzeczy w takich momencie, ale chyba chciała wiedzieć kiedyś będzie taki spokojny. Nie wiedział tego, tak odczuwał, bo zmuszała go do mówienia do niej. Tym razem głos mu się stanowczo na chwile załamał jak chciał już wypowiedzieć kilka słów.
- Tak... tak...
Dobra, stracił zdrową jaźń odpływając troszku do krainy przyjemności. Przymknął oczy bardziej i korzystał ze wszystkich bodźców, które mu dostarczała w olbrzymiej ilości - przynajmniej jak na niego, biednego prawiczka, który zaraz jej tu wybuchnie z wrażenia. Niespokojnie oddychał, mruczał głośniej, wyraźniej i bardziej przypasowując się pod kota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 1:14 am

Zgryźliwa? Chyba dopiero teraz gdy leciutkim i bezbolesnym zaciśnięciem ząbków zaznaczyła ich obecność w tak ważnym dla maga miejscu. Wcześniej była delikatna, powolna, no ale sam się prosił wręcz o więcej. Zwłaszcza, że sądząc po reakcjach szczyt blisko, więc niech odczuje przed nim jeszcze większą przyjemność.
-Całe zdanie.-zarządała na chwilę wypuszczając męskość z ciepło zimnych warg. Takie pomieszanie temperatur wzięło się z tego, że część ust rozgrzała się od jego ciepła. Zapewne gdyby utrzymała swoje powolne tępo i tak osiągnąłby orgazm, ale wolała odrobinę szaleństwa, która zafundowała mu przyśpieszając ruchy głową, po ponownym wzięciu członka do ust, mocniej zaciskając wargi, szybiej poruszając językiem. Dodatkowo zwinne palce przyśpieszyły na jądrach, obdarzając je mocniejszymi i dokładniejszymi pieszczotami. Ba, nawet jeden ześlizgnął się niżej poszukując prostaty, coby tam pomajstrować i sprawić jeszcze większą przyjemność. A niech ma, na pierwszy raz. Postarała się, fakt. Zastanowiła się przez krótką chwilę czy to, że jej włosy jednak wyślizgnęły się z jego chwytu i opadły na jego skórę. Widać Eto zajęty był teraz czymś innym niż pilnowaniem jej wygody. Poradzi sobie i bez tego.


Ostatnio zmieniony przez Taya dnia Sob Wrz 12, 2009 10:06 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 10:04 pm

Prychnął dosyć głośno, rozeźlony że mu rozkazuje kiedy on jest w takim razie. Aj, co chwile ciało nie dawało mu spokoju, częstując go falami przyjemności. Choć w tym momencie można było to nazwać rozkoszą, bo już był praktycznie skończony. Przynajmniej tak czuł. Przez tą nagłą zmianę w pieszczotach dziewczyny na jego dumie dostawał mroczków. Pierwszy raz takie coś i ciało po prostu nie było przyzwyczajone. Za dużo emocji jak na takiego prawiczka jak ona.
- Mmm...
Zawył cicho, podchodziło to pod zmieszany jęk oraz głośny mruk. Nie panując nad sobą poruszył biodrami na wszystkie strony. Czuł, że coś go opuściło, no i raczej nie poszło to gdzieś na bok. W sumie mało wiedział, miał odchyloną głowę do tyłu, przymknięte oczy. Zmęczyła go tym, a mimo to oddychał płycej niż normalnie, szybciej. Zastanawiał się czy wszystko jest w jej ustach... Zabije go za to pewnie, albo gorzej
"Kurcze, zapomniałem jak się kończy orgazm u mężczyzn. Um..."
Z ledwością podniósł się do siadu takowego, duma powoli wracała do stanu 'warty'. Przekrzywił głowę i przyglądał się jak ta jeszcze coś tam przy nim kombinuje. Lekko drżącą dłoń położył, a raczej wsunął w jej włosy i poprawił. Gładząc i masując przy tym. Był nieobecny jeszcze do końca. Jeszcze czuł jak to co przed chwilą się stało zrobił mu istny mętlik w mózgu i ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 10:16 pm

Na szczęście nie rzucał się zbytnio, ale i tak musiała po przełknięciu spermy jeszcze oblizać z niej jego męskość. Gdy skończyła odsuneła się kawałek i obwiodła językiem kawałek uda, czuła pod skórą tętnicę, zadrasnęła je kiełkami i zwyczajnie się tam wbiła, delikatnie. Pociągnęła tylko jeden, drobny łyczek. Zdecydowanie wolała smak krwii, dlatego też musiała przepłukać nią gardziołko. Oblizała rankę i ucałowała, dopiero po tym się podniosła. Poprawiła, a raczej na nowo skonstruowała misterny krok, oblizując wargi. Zerknęła na chłopaka zadowolona z siebie.
-Coś za coś. Zasada równowartej wymiany.-uśmiechnęła się. Odszukała na podłodze swoją koszulę i założyła na nagie ramiona. Nawet zapięła trzy guziczki, nie wypadało by siedziała tak roznegliżowana przed swoim gościem.
-To która księga tak Cię zaintrygowała?-wróciła jak gdyby nigdy nic do tematu sprzed dobrych kilkunastu o ile nie kilkudziesięciu minut. Na więcej dzisiaj może nie liczyć, to miał wyczytać z jej słów. Nawet nie dała mu odrobiny czułości po, zwyczajnego przytulenia, od razu ból. Może to odebrać za ponowną obrazę, ale trudno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 10:25 pm

Logiczne, że raczej nie był zadowolony z tego co zrobiła. Zasada równowartej wymiany? Hmm. Chyba ona miała tutaj więcej zysków niż on, ale o tym nie wspominał. Uznał, że nie jest to najlepszy moment do czepiania się czy też zawracania szlachciance głowy. Nie odezwał się na pytanie, bo miał zamiaru coś na siebie ubrać. Gdy zrozumiał co do czego doszło szybko doprowadził się do stanu 'jakby-nigdy-nic-sie-nie-zdarzyło'. Czytać: do stanu przed zajściem.
Duma nie bolała, wręcz odwrotnie. Jeszcze cholernie irytująca pulsowała i była mokra przez nią. Tylko jeszcze raz poprawił to co trzeba i zaszedł pod ścianę, aby się o nią oprzeć najnormalniej w świecie swoim plecami. Władował dłonie do kieszeni spodni i wodził za nią wzrokiem.
- To już nieważne, przecież mówiłem Ci to przed chwilą
Uśmiechnął się złośliwie, wykazując że ma bardzo słabą pamięć do konkretów. Zamrugał oczami i dmuchnął w grzywkę, którą potraktował zabójczym spojrzeniem. Cholerna wracała co chwilę na jego biedne czoło, nie dając mu spokoju. Wreszcie poprawił ją dłonią, zaczesując w bok i odetchnął z ulgą. Przymrużył oczy, pilnując wampirzycy i myśląc o pójściu. Troszku jej problemów narobił i nie wypadało, aby ją tak prześladował.
- Hmm, może przeszkadzam?
Zagadnął wreszcie, wypadało zapytać.


Ostatnio zmieniony przez Etolepsed dnia Sob Wrz 12, 2009 10:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 10:34 pm

Ona? Pogadamy jak sam zje tą białą substancję co sam wytwarza. To zdecydowanie najmniej przyjemny moment pieszczot. Zwłaszcza, że tak rzadko na to pozwalała. Zazwyczaj to ją pieszczono i o nią dbano. Ale uczyniła wyjątek, jednocześnie chłopak ma satysfakcję jak i krew zostaje pyszna, pełna niewinności. Udało jej się zamierzenie, oj udało. Nie dający się rozszyfrować uśmiech trwał na ustach wampirzycy, gdy ta przyglądała się jak Eto szybko się ubiera. Nagle się zawstydził?
Jeszcze stanął pod ścianą. No prosze, jakby nie mógł usiąść w fotelu. Cóż, jego wybór. Taya powoli dopieła ręsztę guzików, na czworaka przeszła do gorsetu. Uklękła i zajęła się sznurowaniem wstążęk, podkreślając tą częścią garderoby swój biust.
-Liczyłam, że zmienisz zdanie. Niektórzy tak robią.-nie ma obawy, pamiętała. Gdy nie została już żadna splątana wstążka wstała i zajęła fotel. Założyłą nogę na nogę, ukazując nawet kawałek kształtnego uda. Sięgnęła do szafeczki tuż przy siedzisku i wyjęła butelkę wina. Bezpardonowo odkorkowała ją i nalała do dwóch szklanek. Chyba jasan aluzja, że mag moze się poczęstować? Sama odstawiła alkohol, chwyciła za szklankę. Wargi lekko umoczyła w czerwonym trunku, przymrużając oczy.
-Nie, nie...-zapewniła, chociaż na pierwszy rzut oka można było poznać, że myślami jest gdzie indziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 10:41 pm

- Huh...
Skrzywił się lekko, uznał tą odpowiedź za tak od niechcenia i że jej to obojętne. Wzruszył ramionami i usiadł sobie pod ścianą. W jakiś dziwny sposób zaczął się jej obawiać. Sam nie wiedział skąd ten dziwny strach się bierze. No, widać trochu pamiętał ile ta posiadała siły do swojej dyspozycji. Oczami zlustrował wino w szkliwie, które prawdopodobnie było przyszykowane dla niego. Pokręcił tylko głową, spoglądając na ten dziwny alkohol.
- Dziękuje, ale alkoholu nie pije. No, ale...
Zrobił mały, strasznie mały wyjątek. Wziął i powrócił na swoje miejsce. Podkulił jedną nogę do siebie, aby objąć ją swoimi ramionami i powoli, strasznie powoli pił to coś zwane winem. Ani specjalnie mu to nie smakowało, ani też za tym nie przepadał. Jednak wypadało jeżeli częstują i miał zamiar to pić bardzo długo. Nie mógł przedawkować alkoholu, źle to wypływało na jego stan zdrowotny.
- Nie zmieniam zdania jeżeli nie mam ku temu powodu. Książka nie ucieknie...
Przymknął oczy, alkohol działał na niego błyskawicznie. Oparł podbródek o kolano i głucho bąknął coś do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 11:02 pm

Było jej to obojętne. Nie wiedziała czego oczekiwał, że nagle rzuci się do niego, tulać, głaskać, miziać i prawić komeplemty, jaki to słodki, przystojny, cudowny, kochany, jak go uwielbia, kocha, jak ją podnieca, jak podobało jej się sprawianie mu przyjemności? A niby z jakiej racji? Nie jest słodką kochanką czy też zakochaną prostą dziewczyną, co popada w ekstazę z tego powodu, że doprowadziła go do takiego stanu. Strach? Nie ma się czego bać, przynajmniej dopóki Taykowi coś nie odbije, a na to na szczęście się nie zanosiło.
-Nie pije i pije.-pokręciła głową. A podobno to kobiety są niezdecydowane. Obserwowała maga spokojnie, pijąc drobnymi łykami. Nie wyglądał na specjalnie zachwyconego smakiem czy towarzystwem. Cóż, było jej to obojętne. Poczuła się nagle przeraźliwie zmęczona, odstawiła więc kieliszek i podparła głowę na dłoni. Przymknęła oczy.
-Masz rację. Nie ucieknie.-błyskawicznie? Już czuł się podchmielony? Prawie niemożliwe, no ale ona i tak nie zwracała na płomienistego uwagi. Zdecydowanie potrzebowała snu. I krwi. Niekoniecznie w tej kolejności. Może po prostu zmieni zdanie i powie mu, żeby lepiej sobie poszedł? Albo zwyczajnie pożegna się, powie coby jak chce to czytał, a jak nie to wyjście tam i wtedy uda się na spoczynek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 11:15 pm

Równie szybko co łapał - to odchodziło. Taki miał organizm dziwnie zbudowany. Niczego nie oczekiwał, od początku wiedział jak to się skończy. Po prostu nie podobał mu się sposób w jaki to potraktowała. Może dla niej to było normalne, ale nie dla niego. Nie ma co tu tłumaczyć. W każdym razie nie oczekiwał niczego z jej strony, bo wiedział jak to się skończy. Po prostu był ciekawy jak to jest, może dlatego tak się zachowywał. Dopił wino do końca i wstał, odstawiając szkliwo na swoje miejsce. Odszukał swój płaszcz i bezszelestnie przeszedł do hallu/przedpokoju, aby tam wyciągnąć butelką z wodą. Musiał przeczyścić swój układ pokarmowy po tym winie. Pociągnął kilka sporych łyków z zadowoleniem, mrużąc przy tym oczy. Podszedł do drzwi, pociągnął... nic. Zapomniał, że zamknięte. W sumie pewnie zaraz mu otworzy, nie miał zamiaru być jako wyposażenie pokoju i traktowany jak powietrze. Oparł się czołem o drzwi i przymknął oczy. Rozmyślał nad czymś w ciemnościach, bo akurat tutaj nie było światła. Przygaszone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 11:21 pm

Bezszelestnie? Nie dla wampirzych zmysłów. Ruszyła się z fotela. Bez słowa otworzyła mu drzwi wejściowe i udała się na górę. Otworzyła drzwi od swego pokoju, chociaż dziś nie zniosłaby wielkiego i zimnego łoża, wiejącego pustką. Usadowiła się u siebie na fotelu zwijając w kłebek. Obserwowała łóżko, snując rozmaite plany oraz bliżej nieuporządkowane wizje, szufladkując niepoukładane myśli. Część z nich dotyczyła maga, który zapewne już opuścił jej dom. Przymknęła oczy. Głupia, stara wampirzyca marźnie w formie kary. Prawdopodobnie straci jednak dobrą krew, bo źle go potraktowała. Może czas zmienić proregatywy? I nie daj boże, ustatkować się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Wrz 12, 2009 11:33 pm

Tak, opuścił jej dom, ponieważ brak niczego oznaczał że nie był tu mile widziany. Wyszedł, zamknął za sobą drzwi i zniknął w mroku...

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 13, 2009 7:29 pm

Przyszedł później gdy coś zjadł i posilił się porządnie. Wszedł do środka bez problemu, bo nawet tych nie zamknęła. Pokręcił głową, wchodząc powoli do środka. Ściągnął obuwie z nóg i przymknął drzwi po cichu. Cisza jak w grobowcu, półmrok panujący w całym mieszkaniu był dla niego nieprzyjemny.
Ostrożnie stawiał krok, aby nie robić zbytniego hałasu. Gdy stał przed pokojem gościnnym/salonem zauważył jej sylwetkę w fotelu. Też sobie wybrała miejsce do spania. Podszedł za fotel i oparł się o niego, aby patrzeć z zamyśloną minę w dół. Chciał odwiedzić złośliwą wampirzycą. Przymrużył oczy i po chwili odszedł kawałek do półek, wyciągnął książkę, która go interesowała. Zasiadł pod półką na ziemi i zaczął czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 13, 2009 9:05 pm

Była u siebie w pokoju, tam, gdzie ostatnio zabroniła mu wstępu. Ocknęła się i od razu wyczuła cudzą obecność u siebie w domu. Zdecydowanie jej się to nie podobało. Fioletowe ślepia nawet w przytulnym półmroku znalazły natychmiast sprawcę tego odczucia: maga, który bezczelnie przeglądał dzieło z jej prywatnej półki.
-Zgubiłeś się, panie? Wydawało mi się, że ostatnio odnalazłeś drzwi wejściowe.-opanowany ton zupełnie nie odzwierciedlał tego, co działo się w umyśle wampirzycy. Etolepsed naruszył jej prywatność i intymność. Oj, słudze, jedynemu w tej posiadłości, dostanie się i to mocno. Nie dość, że go wpuścił to jeszcze do jej prywatnych pokoi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 13, 2009 9:17 pm

Chłopak sobie nic z tego nie robił, tylko dalej przeglądał książkę w najlepsze. Po dobrych pięciu minutach zdał sobie sprawę, że ta do niego mówi, a on nic. Powoli przymknął księgę, która leżała na jego kolanach. Zrobił to hałaśliwie, ale kurz nie poleciał. W pokoju był nieludzki porządek. Wyszukiwał w pokoju kurzu, ale jakoś specjalnie mu to dobrze nie szło. Obserwował ją momentalnie, gdy ta w niego wlepiła ślepia. Przekrzywił głowę, nadając swojej osobie dziwnego wyglądu.
- Tylko troszku jak widać. Tak bardzo, że aż mi sił w nogach zabrakło i musiałem sobie usiąść, a że coś dobierało się do Twego księgozbioru chciałem odgonić. Pach, ciach i drania wyrzuciłem z Twojego pokoju! To był jeden z... eee... duchów magicznych. Tak!
Pokiwał z entuzjazmem głową. Nie umiał kłamać jak widać i plótł głupoty nieziemskie.
- Przez to tak znalazłem się tutaj
Teraz zdał sobie sprawę, że zapomniał co też ona mu mówiła na temat swojego pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 13, 2009 9:33 pm

Powoli, z zerową energią klepnęła się otwartą dłonią w czoło.
Za co?! Ja wiem, że jestem przeklętym wampirem et cetera ale za co...?
Jęczała w duchu. Nieproszone towarzystwo, w dodatku u niej w pokoju. Zastanawiała się czy by go nie zabić, w końcu obiecała tańczyć na flaczkach chłopaka. Szybko, jakby w opozycji do poprzedniego ruchu, podniosła się z fotela i błyskawicznie znalazła przed chłopakiem, kucając. Zabrała mu książkę i odstawiła na miejsce, nawet nie patrząc na okładkę.
-Wydawało mi się, że już się pożegnaliśmy, panie.-lodowatymi palcami przejechała po ranie, która wytworzyła ostanim razem, na szyji. Taka przestroga, przecież mogłaby od razu rozerwać mu gardło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość panny de Mentiri
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Kraina Kayami :: Hasuland :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: