Kraina Kayami

Przyłącz się do naszego fantastycznego świata...
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaGrupyUżytkownicyZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość panny de Mentiri

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 06, 2009 10:17 pm

-Którą?-zaciekawiła się przeglądając okładki. Co też mogło zainteresować Eto w jej biblioteczce? Raczej nie rodowe kroniki, opisujące długo i nudno co się działo przy narodzinach (a czasem i przy poczęciu!) danego wampira i jak dalej ciągnął się jego żywot. Magicznych ksiąg nie miała, przynajmniej tak jej się zdawało.
Zwyczajnie dlatego, że w cztery litery ani w piszczel nie bolałoby aż tak. Przewróciła oczami. Będzie teraz naburmuszony zajmował jej ulubiony fotel i gapił się na nią jak matador na byka. Pięknie się załatwiła. Zdecydowanie zbyt żywiołowo reaguje. Po chwili wachania zbliżyła się do chłopaka i kucnęła. Położyła ramię, na nim brodę, na oparciu fotela.
-Wybacz.-mruknęła tykając go palcem w policzek. Z rozmyślań wyszło jej, że przez to nie daj boże już więcej nie da się jej napić! A jak się nie da rozprawiczkować, bo aż tak mocno kopnęła to lepiej dla smaku! x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 06, 2009 10:28 pm

- Już żadna, odechciało mi się czytać pff
Burknął niemile, nie starając się na miły ton głosu. Przed uderzeniem miał jeszcze zamiar coś czytnąć, a teraz to nawet tytuł okładki tejże książki umknął mu z głowy. Patrzył uparcie w przeciwną stronę, może i była wampirzycą, denerwował ją i ogólnie. Ale mogła uszanować jego ciało biedne. Ból przechodził, ale i tak nie wybaczy. Był żywiołowy to prawda, ale przesadziła.
- Ta...
Zero entuzjazmu, może je przyjąć, ale niech nie liczy, że szybko odda swoją krew. Nie ma tak dobrze, będzie miał teraz syndrom złego dotyku i sama pożałuje, że go tak potraktowała. Będzie teraz wystraszony co raz będzie próbowała się zbliżyć, nawet teraz przesunął się na drugi koniec fotela z wyrzutem. Bal się jej po prostu. Przecież właśnie taki chciała uzyskać efekt. Respekt przed wampirami, godne podziwu. Nastraszyć prawika biednego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 06, 2009 10:35 pm

-Jak chcesz.-mruknęła. Zauważyła, że się odsunął. Zły dotyk boli przez całe życie, tak? Westchnęła tylko, już pewna, że przedobrzyła. Wstała i podeszła do kominka. Pokrzątała się tam trochę i rozpaliła ogień. Przykcunęła tuż przed nim wystawiając blade palce w kierunku płomieni.
-Jasne, rozumiem.-prychnęła. Szybko poszła do kuchni i zaparzyła zioła przeciwbólowe. Bez słowa postawiła kubek koło chłopaka.
-Pij.-rozkazała nie patrząc na niego. Zapamięta i uniknie zbędnego cierpienia. Miała nadzieję, że tym sposobem nic mu nie zwichnęła, ale wątpiła by dał się opatrzeć, zwłaszcza jej. Pewnie pomyślałby, że teraz chce odgryźć jego dumę ewentualnie wbić tam żeby w tętnicę udową i pić. Więc wolała nie ryzykować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 06, 2009 10:48 pm

Pokręcił głową, patrząc na parującą zawartość kubka nieufanie. Może chciała go otruć, nie wiedział. Choć po dzisiejszym już go nic nie zdziwi. Wzrokiem wodził po kubku uparcie, nie miał ochoty pić. Nigdy nie korzystał z niczego przeciwbólowego i nie wiedział, że ta chce dla niego dobrze. Dlatego taka, a nie inna reakcja. Tylko kapryśnie odsunął się od kubka, kręcąc dziecinnie głową przeciwko wypiciu.
- Nie marnuj się tutaj, znajdziesz lepszego dawcę krwi
Otworzył powoli oczy, mrugając już normalnie. Patrzył gdzieś przed siebie, dalej nie mogąc skupić myśli na niczym. W każdym razie bolało, no i musiał przynajmniej zniwelować ten ból dotykiem. Nie przejmując się jej towarzystwem oparł podbródek o otwartą dłoń, a łokieć o bok fotela. Drugą ręką gładził się po dumie ze zrezygnowaniem przez spodnie.
- Na drugi raz po prostu walni mnie w głowę do nieprzytomności. Lepszy wybór...
Zaproponował cichym głosem, mrużąc oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 06, 2009 11:06 pm

Gdyby nie zdanie, które wypowiedział po oprotestowaniu wypicia lekarstwa zostawiłaby go w spokoju. Cóż, prawdopodobnie rzeczywiście zależało jej tylko na jego krwi, ale nie musiał tak tego określać. To się nazywa wychowanie i wyraźnie magowi tego brakowało. Ruszyła znów w stronę maga. Władczym ruchem przystawiła mu kubek pod nos, drugą ręką chwytając za policzek by nie mógł się obrócić.
-Pij. Trzeci raz nie powtórzę.-fioletowe ślepia bacznie wpatrywały się w oczy maga. Nie obchodziło ją czy teraz myśli, że chce go zabić i jak bardzo jej nienawidzi. Jak się napije to zwyczajnie będzie mu lepiej, wtedy może ją zabić i nienawidzić jak tylko zechce.
-Jak sobie życzysz.-mruknęła. Niestety jego zachowanie, mające dać ulgę wzbudziło w wampirzycy skojarzenia. No i chęć by to jej palce tam zawędrowały. Niestety wątpiła by to sprawiło mu ulgę, w końcu zły dotyk. Poczeka aż wypije. Jeśli zrobi to grzecznie odstawi kubek na bok i palcami zjedzie z policzka, przez tors, na krocze, rozmasowując delikatnie obolałe narządy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 06, 2009 11:20 pm

Poczuł mały, a w sumie raczej nie wyglądała na taką chwilowo, która odpuści mu wypicie tych dziwnych ziółek. Czuł się skompromitowany, słuchać kobiety. Myślał dosyć długo nad tym, bo dobre dziesięć minut zanim pozwolił sobie z grymasem na ustach oraz twarzy wypić zawartość. Miód pitny to nie był, a do wody źródlanej również temu było daleko. Odsunął z niesmakiem kubek.
- Bleh, niedobra
Kapryśny gest, a w myślach nie miał nawet nic związanego z nią. Miał pustkę, ból mu zrobił pranie mózgu i nie mógł się skupić na jednej rzeczy porządnie niestety. Nawet na myśleniu.
- Co robisz, uh.
Prawie, że się wbił w fotel jak przestraszone zwierzę. Dziwić mu się? Jeszcze niedawno ledwo uszedł z życiem biednego narządu rozrodczego, nad którego stanem ubolewał teraz. Przestraszone oczy świdrowały swoim spojrzeniem każdy jej najdrobniejszy ruch wampirzycy. Nic bardziej zaskakującego nie mogło być tak jak teraz. Nie zdążył nawet zaprotestować przed tym. Tylko odwrócił głowę na bok, zarumienił się i czuł jak mu pulsują policzki. Coś cicho bąknal.
Nie. Nie z powodu przyjemności, bo takowej nie czuł. Zbyt bolało, czuł jedynie ulgę. Rumieńce były raczej z powodu tego, że był prawikiem i żadna inna dłoń oprócz jego tam nie przystawała. Popatrzył na nią kątem oka, sam nie wiedział co myśleć.
- Nie musisz, dałbym sobie radę. Naprawdę...
Zapewniał, mimo że ta nic nie mówiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 06, 2009 11:32 pm

Cierpliwie odczekała, dając mu czas do namysłu. Wypił tak czy siak, a poganianie go skończyłoby się tylko jeszcze większą traumą dla biednego stworzenia.
-Zaraz powinno być lepiej.-zapewniła. Minuta, dwie i ból miał zniknąć, jak ręką odjął. Wątpiła by coś pomyliła w recepturze, zwłaszcza, że korzystała z notatnika gosposi. Samej gosposi nie było, praktycznie zrezygnowała z usług służby, z drobnym wyjątkiem, ale tenże wyjątek był tajemnicą. Wracając do napoju, skoro ból ustał mógł zacząć myśleć, a więc i zareagować, na przykład odepchnięciem jej dłoni.
-Nic.-odparła niewinnie. Nie zdziwiła ją reakcja przestraszonego zwierzaka. Wyglądał jak królik oświetlony reflektorami pędzącej ciężarówki chwilę przed przejechaniem. Ale na szczęście w tej rzeczywistości nie było ciężarówek. Był za to przestraszony mag i jej palce dające ulgę, może nawet pocieszenie? Masowała delikatnie, czule. Na dzisiaj dość bólu.
-Nie wątpię.-mruknęła. Odpuściła sobie drwiące uwagi, że na pewno miał multum czasu by samemu trenować masowanie swej męskości, skoro z żadną panną mu się nie powiodło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Wrz 06, 2009 11:46 pm

Tak, receptura raczej była dobra. Ból odszedł w zapomnienie szybciej niż nawet on sam się spodziewał. Nie zmieniało to jednak faktu przestraszonego maga. Nie, żeby to było coś specjalnie nieprzyjemnego, ale teraz nie bolało i logiczne było, że powinien odsunąć jej dłoń od swojego krocza oraz męskości. Czuł się głupkowato, choć to mało powiedziane. Dosyć bólu? Psychika i tak miała już skazę do jej osoby i szybko tego nie wymaże.
- Od kiedy to się nazywa nic. Nie wątpisz... czyżbyś miała coś na myśli.
Nie mógł wiecznie tak trzymać głowy uparcie na boku. Pogodził się z tym, że go onieśmielała, pewnie miała już nie raz styczność z mężczyznami, dlatego był dla niej jak zabawka. Prawiczek. Przez to czuł się nieswojo, no ale ciało jak ciało. Wraz z ustąpieniem bólu bodźce ponownie były odbierane poprawne, co oświadczył drgnięciem. Popatrzył na nią bezczelnie, ale gdzieś tam niepewność się kryła. W głosie przykładowo.
- Czemu nagle się zrobiłaś taka miłą, wampiry z natury są chłodne...
Tak, cytował jej słowa. Przerwał chyba ze trzy razy podczas wymawiania tego zdania. Powód raczej był prosty, jakby nie patrzeć teraz poczuł się sztywny. Strach przed czymś czego się nie zna robił swoje, a ciało głupie reagowała. Pod dłonią wampirzyca mogła poczuć jak stan rzeczy się zmienia. On zaś próbował unikać jej wzroku, przygryzając wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 12:02 am

Lepiej żeby mag był tylko przestraszony niż dodatkowo obolały. Ból zazwyczaj zakłócał prawidłowe funkcjonowanie mózgu, w dodatku utrudniał racjonalne myślenie. Czemu więc nie odsunął jej dłoni? Druga dotknęła jego paliczka, piekąc lodowatym chłodem i zjechała na szyję. Pochyliła się i zadziwiająco delikatnie ucałowała ciepły i czerwony policzek. Nie atakowała, zachowywała się spokojnie, a nie gwałtownie.
-To, że nie potrzebujesz mojej pomocy by ulżyć w swoich cierpieniach.-wyjaśniła cicho. Nie mógł wyczytać z jej głosu czy specjalnie dobrała słowa by tak dwuznacznie brzmiały i czy to miała być aluzja. Nie raz, nawet nie dwa. Nie traktowała ich jak zabawki, ale... No, dobra. Większość traktowała jak zabawki. Nie byli w stanie jej rozgryźć, zawładnąć ciałem, duszą i myślami. Posłusznie spełniali polecenia, zachowując się jak wytresowane psiaki. Nie widziała więc powodu, by traktować lepiej kogoś, kto sam siebie nie szanuje.
-Quia mea culpa est.-odparła po łacinie. Liczyła, że mag jest na tyle wykształcony by zrozumieć. Obawiała się tylko, że ze względu na palce przebierające po wypukłości jego spodni nie będzie w stanie skupić się na tyle by zrozumieć. Cóż, pech. Druga dłonią tak obróciła jego twarz by musiał jej spojrzeć w oczy.
-Uroczo się rumienisz, młodzieńcze.-zauważyła spokojnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 12:24 am

Nie mógł zrozumieć co też powiedziała, bo miał jeszcze niejasny umysł. Wciąż jeszcze był w szoku po takiej ilości doznać - przyjemnych jak i tych mniej przyjemnych. Zaś dziewczyna jakoś nie śpieszyła się, aby zabrać dłoń z miejsce zaraz nad jego męskością, którą uparcie dalej masowała. Skutkowało to utworzeniem się całkiem sporego 'pagórka' pod spodniami. Puścił wargę, znów pogryzł ją, ale nie celowo i krew raczej nie leciała. W minimalnej ilości, bo skórę sobie odgryzł przy tym.
Tak, stanowczo zachowywała się dziwniej niż normalnie. Lubił tamtą Tayę, ale wydawało mu się że to ta sama osoba. Tylko, że stara się być miła z jego powodu. Nie miał zamiaru jednak przyjmować 'pomocy' z jej ręki tak, aby nic z tego nie miała. Skierował w jej stronę swoje ręce, pociągając na siebie. Jak wylądowała na nim to już kwestia tego jak się ułożyła. On tylko o dziwo dosyć przymilnie ułożył dłonie na wampirzych biodrach. Bijący od niej chłód działał na niego kojąco.
- Odezwała się równie urocza, młodo wyglądająca wampirzyca.
Uważał na dobór słów, bo pewnie miała o wiele więcej lat niż mógł sobie wyobrażać po jej wyglądzie. Podobnie jak i w jego przypadku.
- Częstuj się, należy Ci się kusicielko
Stwierdził dosyć spokojnie, biło od niego ciepłem. Sam zaś czuł jak mu policzki się palą, ale nie bacząc na to odsłonił swoją szyję po stronie, gdzie było ugryzienie. Mniej bólu sprawi, a i on sobie sięgnął do tayowskiej szyj. Świadomie ucałował ją lekko w nią, bez żadnych gwałtowności, więc jednym niezbyt silnym ruchem dłoni mogła go po prostu odciągnąć. Tylko tą wolną, chłopakowi mimo tego wstydu i piekących policzków spodobało się uczucie obcego dotyku. Jego ciało tak to odbierało, nie walczył z tym, ale jak widać zachowywał zdrowe zmysły. Ugryzł ją lekko, jakby chcąc podkreślić, że ma równe prawa mimo że wampirem nie jest. Mocniej umasował palcami okolice jej bioder i boków. Taki rozluźniający dotyk, może nawet przyjemny. Nie wiedział, badał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 12:39 am

W wolnym tłumaczeniu: ponieważ moją winą to jest. Nie śpieszyła się, bo nikt jej nie pośpieszał, dość oczywista sytuacja. Powolnymi ruchami doprowadzała męskość do stanu używalności, choć jeszcze nie zdecydowała czy wykorzysta ją w bardziej nikczemy sposób. Na razie tylko wprowadzała przyjemność, by zamazać złe wrażenie jakie wywołała mocnym ciosem.
Była to tam sama osoba, nikt jej nie podmienił tuż po tym jak przyrżnęła mu między nogi. Wylądowała przodem do niego, podwijając suknię. Kościste kolana wystawały spod czarnego materiału. Usiadła na udach, zostawiając sobie pole do manewru. Mocniej nacisnęła dłonią, licząc na to, że nie wywoła bólu. Mruknęła zadowolona z ciepła.
-Cichaj.-ledwo powstrzymała się od przewrócenia oczami. Typowe dla faceta, zasypywać kobietę komplementami, gdy dojdzie do czegoś więcej. Taka forma wynagrodzenia. Chyba już wolałaby srebrniki, przynajmniej nie złamały nikomu serca o świcie. Słysząc propozycję błysnęły jej ogniki w oczach. Nachyliła się. Musnęła kłami jego skórę, ale nie wpiła się w nią, nie. Delikatnie ucałowała.
-Najdłam się.-wyjaśniła. Nie chciała ryzykować, że coś jej w mózgu przeskoczy po kolejnej porcji niewinnej krwi. Zwłaszcza teraz, gdy krew szybciej płynęła. Wargi przycisnęła do szyji, wyczuwając jak bije serce, jak życiodajny napój płynie w żyłach i tętnicach. Tyle jej póki co wystarczyło, już nad sobą panowała. Nie zareagowała na ugryzienie. Niech się łudzi, że są na równych prawach. Jego doświadczenie od razu stawiało go w podrzędnej sytuacji, wskazując kto tu ma więcej do gadania. A więcej miała wampirzyca. Znów zamruczała przyśpieszając ruchy palcami.
-Wybaczyłeś?-szepnęła do ucha, dołączając na końcu specjalnie by bardziej go pobudzić cichy jęk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 9:02 pm

Co prawda to prawda. Etolepsed raczej był w tej sytuacji zależny od zapewne o wiele lepiej doświadczonej w sprawach takich, a nie innych. Zawsze mógł przecież spróbować, co nie znaczy że musiała uznać jego równość na jej poziomie. Na logikę biorąc było to wręcz niemożliwe, a stan jego - prawiczek - tylko jeszcze bardziej wywyższał wampirzycę w tej sytuacji. Same profity, mogła więc obaw się się przysłowiowo 'rządzić'.
- Czemu interesuje Cie to czy wybaczyłem Twej personie
Głos miał drgający, a usta wygięły się w złośliwym uśmiechu. Źle na niego działała ta cała dłoń na jego kroczu, ale sprawiało mu to niebywała przyjemność. Porównując ją do tych, które zdążył poznać przez swój żywot w tym świecie.
Nie wiedząc czemu ciało odmawiało posłuszeństwa, a kiedy próbował uspokoić je - nadchodziły nowe doznania. Wreszcie nie mogą tego tak trzymać w sobie dał za wygrana, odchylając głowę do tyłu, zadzierając gwałtownie o ostro, aby wydobyć z krtani cichy odgłos zadowolenia.
Spojrzenie przeniósł niżej, aby móc przynajmniej częściowo oglądać bladą twarz Tayi. Kąciki ust uniosły się do góry. Cichy jęk spowodował tylko pobudzenie prawiczej wyobraźni i głośno wzdychnął. Zawstydzony swoim zachowaniem przez tak marną prowokacje poczerwieniał co nie miara. Przygryzł lekko wargi, czując ją gdzieś tam przy szyj swojej.
- Sprawa Ci zadowolenie, wprowadzać mnie w takie cholernie zmieszenie. Nawet nie wiem jak zareagować, żmija.
Rzucił kąśliwe, ale jak najbardziej w dobrym znaczeniu. Żeby całkowicie nie być biernym i nie zrobić z siebie jakiegoś uległego uke przesunął dłońmi po plecach tejże damy, aby tak je masować powoli. Próbował panować nad sobą i udawało mu się to w miarę. Nie ulegnie tak prostej prowokacji. Dotyk na męskości jednak nie pomagał mu w tym, ani też zimne dreszcze i jej chłód ciała. Nawet go polubił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 9:33 pm

W skromnym miniemaniu wampirzycy był na gorszej pozycji nie tylko z powodu tego, iż nigdy jeszcze nie uprawiał seksu. Dochodziło tu zawiłe rozumowanie, iż jest ofiarą, w dodatku dziwnym trafem daje sobie pomiatać. Cóż, jak dalej tak pójdzie to Taya szybko się z nim znudzi. Teraz jeszcze miał niedość, że posmak młodości to pyszną krew i w dodatku oferował jej ciepełko.
-Z natury jestem ciekawska. Z profesji również.-z uśmiechem satysfakcji przyjęła nieropanowany ton głosu maga. Skoro źle działała to czemu się jej nie pozbędzie? Tak to palce ciągle będą molestować zawartość jego spodni, w dodatku naciskając na żołądź i ocierając całą dłonią, by sprawić wrażenie, że jest otoczony przez twarde ścianki... A zresztą to pozostawimy jego wyobraźni.
Bardzo dobrze, że odmawiało posłuszeńśtwa, takie efekty specjalne blondynka lubiła najbardziej. Szczupłe palce drugiej ręki znalazły wygodne miejsce pod koszulką gładząc jego brzuch i wspinając się coraz wyżej. Leciutko ścisnęła jego sutek ciekawa czy to zadziała. W końcu każdy reagował inaczej, niektórym takie pieszczoty odpowiadały, inni ich nie znosili.
Fioletowe oczy obserwowały go ciekawie, choć nie zareagowała podobną mu zmianą kolorów policzków. Zachichotała, nie sądziła, że aż tak zareaguje. A przecież tylko cichutko jęknęła, nic nadzwyczajnego. Z pewnością eszcze wykorzysta tą słabość Eto, ale to chwilkę może poczekać. Najpierw musi mu odpowiedzieć, tego wymaga dobre wychowanie, prawda?
-Przecież czuję, że to "cholerne zmieszanie" bardzo Ci odpowiada.-wymruczała wprosto do ucha, pozwalając by kolejne zgłoski wibrowały tuż przy jego skórze. Jednocześnie powoli odpinała pasek oraz pozbywała się przeszkodzy w postaci rozporka.
-Ucisz się wreszcie, na przykła?-chłód opuszków był bardziej wyczuwalny, bo teraz go i czułą skórę męskości maga rozdzielał tylko cieńki materiał męskiej bielizny. Ciekawe czy teraz też nie ulegnie i nadal będzie pamiętał o masażu pleców?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 10:01 pm

Nie mógł cały czas znieść myśli, że tak się nim bawi i tak wykorzystuje w bardzo przyjemny sposób jego słabości, wie jak sprawić, aby zatracił zmysły i przestał się opierać. Potrzepał głową, kiedy poczuł, że od stania się zwykła maskotką dzieli go tylko materiał jego własnej bielizny. Jakby przez uświadomienie sobie, że teraz całkowicie ulegał i przypomnieniu, że to on tu jest facetem szybko odwrócił role. Jednym zgrabnym, pewnym ruchem swojego ciała zamienił pozycję na całkiem dogodną do rządzenia się z jego strony.
Dziewczyna mogła poczuć jego ciężar ciała na sobie przez krótki moment, ale w porę oparł się na dłoniach, mające je po obu stronach głowy dziewczyny, która teraz na wznak leżała na ziemi pod nim. Zrobił nieodgadnioną minę, wpatrując się w nią ciepłym spojrzeniem w jej lodowaty. Przeciwności jak nic. W bezruchu tak nad nią opierał się rękoma, wpatrzony w nią jak w obrazek. Tak, pasowała jej taka mina. Nogę miał jedna między jej udami, a dłonie były gotowe, aby zareagować gdyby chciała wstać. Siedział też kroczem na jej udzie, więc się nie bał powtórki.
Ni stąd ni zowąd szyderczy uśmieszek i przybliżył usta do jej, ale w ostatnim momencie wyminął. Dłońmi chwycił jej i trzymał mocno.
- Na przykład nie mam ochoty, co wtedy?
Cichym, trochę lodowatym głosem szepnął jej na ucho i 'przygryzł' jej płatek ucha wargami. Miał czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 10:20 pm

Chyba nie myślał, że przez zmianę pozycji cockolwiek się zmieni? Nawet pluszowy miś może się czasem zbuntować co nie zmienia tego, iż nadal pozostaje maskotką. Musiałby się postarać o wiele bardziej, a nie tak tylko zrzucić ją na podłogę. Potłukła sobie łopatki w dodatku, więc lekko się skrzyiła.
Tak, leżała teraz na podłodze, w dodatku z jego kolanem między udami. Sukienka przez przemieszczenie się ukazywała zbyt dużo ciała niż przystoi tak starej damie. Z drugiej strony wampirzycy dawano góra dwadzieścia lat, więc o jędrność skóry mogła się nie martwić. Leniwym ruchem poprawiła spódnicę, by chociaż zasłaniała pół uda, a nie demonstrowała czerń Tayowskiej bielizny. Dziwnie się wygiął by zasłonić krocze, przyciskając je do jej uda. Aż nie mogła powstrzymać uśmiechu. Ale to nie problem, ważne jest mieć pomysł. Przesunęła się więc odrobinę, nie próbując nawet wstać. Za to otarła się kroczem o kolano, a udem o męskość, ciekawa reakcji.
Nie bała się, wątpiła by zdołał ją zaskoczyć. Udawanie pocałunku? Banał. Niech sobie trzyma jej nadgarstki w razie co jest przecież u siebie jaki problem zamienić się w nietoperza i zniknąć mu z widoku?
-Twoje ciało mówi co innego.-nie drgnęła nawet. Mruknęła tylko coś. Od podłogi ciągnęło chłodem, więc robiło się jej jeszcze zimniej. Ale w końcu miała wieczność...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 10:36 pm

Czuł się sfrustrowany, że też doprowadził do takiego stanu rzeczy. Zmrużył oczy, aj. Znowu to uczucie, no ale tym razem jakoś nie wydał z siebie dźwięku, jedynie pomruk ledwo słyszalny. Chciała pogrywać to proszę bardzo. To, że był prawiczkiem nie znaczyło że jest całkowicie bezbronny. No może trochu...
- Moje ciało mnie nie słucha
Wybronił się błyskawicznie z bladym wyrazem twarzy i przesunął wilgotnym, ciepłym wargami po chłodnej skórze szyj wampirzycy, znacząc na niej odznaczający się ślad. Robił to powoli i nieśpiesznie, drażniąc te miejsce ciepłym i przyjemny oddechem. Językiem też pozwolił sobie wodzić po jej skórze, ale tylko koniuszkiem, próbując jakoś ją podrażnić. Robił to po całej szyj, skupiając się nawet lekko.
Dłonią jedną opuścił z warty, przesuwając po ramieniu i ubiorze Tayi. Przesuwała się coraz niżej. Z przedramienia przeszła na bok, gładząc go wyraźnie i mocno, aby dotyk był wyczuwalny przez materiał. Skrzywił buźkę, gdy dalej pobudzała go i przystawił swoje kolano do jej krocza aż do czarnej bielizny, o którą otarł bezczelnie kolanem, a raczej ocierał co chwilę. Dłonią zjechał jeszcze niżej po biodrze na udo aż do nagiej skóry, z której już zdążył zapoznać ze sobą. Przesunął opuszkami po zewnętrznej stronie uda. Robił to intuicyjnie bez wiedzy praktycznie, ale próbował wykonywać to w miarę odpowiednio. Chcieć to móc jak mówią. Oczywiście problem był taki, że im bardziej go podniecała tym więcej ciepła wydzielał, a więc jego dotyk też był w jakiś sposób przez to cieplejszy i przyjemniejszy dla chłodnego ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 10:57 pm

Frustraci są najlepsi. Łatwiej ich wyprowadzić z równowagi i osiągnąć zamierzony cel. Pomruk też wyłapała, czułym wampirzym zmysłom nie sprawiało to problemu. Był bezbronny, był... Ale że jej ta gra pasowała to postanowiła póki co go nie uświadamiać.
-To Ty posłuchaj go.-doradziła spokojnie. Przymknęła oczy tymczasowo poddając się niezdarnym pieszczotom. Całkiem przyjmnie, może serio kogoś podglądał i tym sposobem wymyślił taką pieszczotę? Albo, albo... Przecież ma do dyspozycji bogatą męską fantazję. Odchyliłą głowę do tyłu, ale nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Na to trzeba sobie porądniej zasłużyć.
Materiał cieńki i delikatny, starał się aż za mocno, co było wyraźnie odczuwalne i przyjemne. Nie musiał się bać, że ją zmiażdży, była wytrzymałym monstum. Oblizała lubieżnie wargi, co było reakcją na skrzywienie. Jak jęczał albo chociażby wytrzeszczał oczy to miał łądniejszy wyraz twarzy, zdecydowanie. Poruszyła również lekko bioderkami, unosząc je do góry, by nie nadziać się na jego kolano. Zdecydowanie prawiczka trzeba nauczyć delikatności. Kolan się do kobiety nie wpycha, oto lekcja pierwsza. Oczywiście przesadzała, ale bawiło ją to prawie tak jak on sam. Dalej wiła się pod nim, ocierając udem o krocze. Nawet przyjemnie ciepłe palce feniksa nie spowodowały zaprzestania tych akcji dywersyjnych. Całkiem przyjmne, acz do rozkoszy sporo brakuje.
-Co robisz magu?-wymruczała cicho, na próbę szarpiąc się. Może uwolni nadgarstki, skoro krępuje je już tylko jedna ręka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 11:11 pm

Podniósł jedną brew, słysząc jak mu doradzała jego znajoma wampirzyca, powstrzymał się od kąśliwej uwagi na ten temat, a więc tylko kontynuował sobie niezdarne zabiegi, które wraz z czasem stawały się nawet lekko dokładne i normalne. Nie znał się na tym, starał się i raczej dużo nie osiągnie chęciami, ale troszku tam... oj, tajemnica skąd to i owo wiedział.
- Nie mam zamiaru, bo to źle się skończy
Powiedział spokojnym głosem, może podbarwionym lekkim pomrukiem po nim. Nie dziwiłby się jakby czuł coś twardego na udzie, którym go drażniła. Lekko ocierał kroczem o nie, a co się kryć będzie. Podobało mu się to i jakoś nie krępowało go to tak jak przedtem, gdy stwierdził że to całkiem przyjemne uczucie. Nawet jej chłód był teraz czymś dobrym jak dla niego. Słysząc pytanie lekko się zaśmiał.
- Sam nie wiem, próbuje szczęścia
Powiedział pierwsze co mu do głowy przyszło, dalej drażniąc jej kobiecość w taki, a nie inny sposób nogą powyżej kolana wraz z podnoszeniem się jej bioderek wyżej. Naparł nim mocniej, aby i taka pieszczota była wyraźniejsza, ale bez przesady. Dłoń z uda przeniósł wyżej po brzuchu oraz reszcie ciała aż na jedno we wzniesień na ubraniu, którym była okryta szczelnie materiałem pierś. Przejechał dłoń po wzniesieniu ukrytym pod czernią, wyraźnie czegoś szukając. Nagle chwycił ją w dłoń i zacisnął, ale w sposób taki, aby sprawić milsze odczucia. Później powoli rozluźnił, poruszając nią, a na końcu pocierając dłoń i powtarzając zabieg.
Zsunął kawałek jej ubrania z ramienia. Przecież jak będzie chciała to ucieknie, a jak nie to nie. Miała wolny wybór, Całował ją po bladym, chłodnym ramieniu. Również wodząc wargami jak i nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Pon Wrz 07, 2009 11:37 pm

Kąśliwe uwagi? O, proszę trafiła na maskotkę z charakterem. Jeszcze go dostosuje do swoich wymagań. A wtedy zapewne porzuci, znudzona. To i owo... Czyżby miał coś o sztuce uwodzenia w swoich starożytnych zwojach? Ciekawe, ciekawe. Musi się więc dorwać do tych ksiąg maga.
-Źle? Hm... Jeżeli przyjemność jest zła to zapewnie tak.-zapewniła ze spokojnym uśmiechem, zupełnie niepasującym do scenerii. Tak, czuła coś twardego na udzie, ba nawet mocniej naparła nim na chłopaka. Dzięki temu, że była chłodna z pewnością bardziej odczuwał jej dotyk.
-Mmmm, nieźle.-pochwaliła skąpo. Uciekła biodrami do góry. Naprawdę wolałaby być drażniona czymś innym, a nie udem. W przeciwieństwie do niego jej nic nie wystawało, jak więc miało to sprawić większy efekt? Sprawił milsze odczucia, aż przymknęła oczy i mruknęła cicho. Nawet przyjemnie, trzeba mu przyznać, że się stara. Doceniała to i obiecała się odwdzięczyć. Byle tylko wśród tych rozkoszy nie zapomnieć o tym, że lepiej pozostawić go prawiczkiem ze względu na krew.
Nie uciekła, została w miejscu. Obróciła głowę, przytulając policzek do podłogi. Blond włosy tworzyły wokół jej głowy potarganą aureolę, zaś fioletowe oczy świeciły niezdrowym blaskiem, którego Eto nie mógł zauważyć gdyż litościwie zakrywały je powieki. Skóra wampirzycy w każdym miejscu była blada, zdawałoby się, że przybrała barwę mleka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Wto Wrz 08, 2009 8:26 pm

Skrzywił się, co prawda przyjemność jak przyjemność, no ale ona zbyt dobrze się przy tym bawiła stanowczo. Nie da z siebie maskotki zrobić. Nie śpieszyło mu się, bez pośpiechu obdarowywał obfitymi pieszczotami prawie, że kolorystycznie białe, nagie ramie wampirzycy.
Ciepłe wargi chłopaka przesuwały się po niej, całowały i traktowały pocałunkami, mieszając to w odpowiednich proporcjach. Czyli nie za długo, aby nie znudziły się po dłuższym czasie.
- Ah, bo się zawstydzę
Rzucił uśmiechając się wrednie podczas odstępu między danymi pieszczotami i zrobił mały manewr dłońmi, zmieniając dłoń, która pieściła piersi przez czarny materiał sukni. Zajął się się skrupulatnie, podobnież jak do poprzedniego, tyle że już z lepszą wprawą i drugą dłonią co było wymienione wyżej.
Wolna ręka momentalnie zniżyła swoje loty, badając powoli materiał sukni opuszkami, przebiegając po fałdach materiału opuszkami oraz wydając ciche odgłosy zadowolenia. Nie narzekał. Co jakiś czas trwała cisza, bo przegryzał wargi, no ale musiał jej się odegrać.
Wreszcie ta ręka oderwana od biustu, podeszła o wiele za nisko. Grzecznie odsunął nogę, robiąc sobie miejsce na palce i dłoń, które z dokładnością co do milimetra przepieściły wewnętrzne strony ud i zbiegły się na czarnej bieliźnie, której cienki materiał chronił należycie pewne narządy kobiece. Czytał co nie co o tym, ale teraz to całkiem inne uczucie.
Nerwowo przełknął ślinę, nawet mogła to usłyszeć, ale żeby ukryć swoje zdenerwowanie zaczął bardziej skupiać się na szyj i nagim ramieniu.
Bez problemowo wyczuwał pod palcami to co jest pod spodem.
"Czemu ja się do cholery tak stresuje! To tylko pieszczoty, tylko pieszczoty... do jasnej, ciasnej!"
Warczał i klął pod nosem, aż wreszcie raczej bardziej z desperacji niż własnego przekonania zaczął zwinnie przesuwać palcami po materiale, a że obadał takowo pobudzał łechtaczkę i położone zaraz niedaleko wargi. Na tych obu rzeczach skupiał uwagę dotyku opuszków, ocierając o nie pieszczotliwie z każdym przesunięciem. Czasem zataczał kółeczka wokół pierwszego, albo robił obramowanie wokół całości, aby spróbować ją zniecierpliwić.
"Spokojnie, palców Ci to nie zje... chyba... A jak uwali!?"
Myśli mu figle płatały, ale starał się takowo, aby nie była zawiedziona jego amatorszczyzną. Znał samą teaorię można rzec, praktyki... w toku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Wto Wrz 08, 2009 10:03 pm

Przecież chodzi o zabawę. Co miała z kamienną miną znosić jego pieszczoty? A może nawet się krzywić i jęczeć, że nie wypada? Była jaka była, pieszczoty to zabawa. Czym więcej mogłyby być? Okazywaniem uczucia? Pf, ludźmi kierują hormony, ale Ci, słabi, w swym krótkim zywocie dopatrują się czegoś więcej, sensu. Wydaje im się, że kierują nimi wielkie uczucia a nie proste reakcje chemiczne organizmu.
-I znów się tak uroczo zarumienisz?-zapytała cichutko palcemi miziając po policzku. Zeszła niżej i szybkim ruchem pozbawiła jego tors okrycia. Tak lepiej. Zimne opuszki wędrowały po ramionach i po plecach, by zaraz ześlizgnąć się na klatkę piersiową, znów wziąć między palce jego sutki (może przy okazji się czegoś poduczy?) i zejść niżej, miziając brzuch.
Mruknęła z zadowoleniem przyjęła badanie jej sukienki, wyginając się w lekki łuk. Zastanawiała się czy da radę odeplątać wstążeczki gorsetu, choć prawdopodobnie wybiegała myślami za daleko. Chociaż, chociaż... Uśmiechnęła się zadowolona czując jego dłoń między nogami. Uda, a potem lekkie pieszczoty tak wrażliwych narządów. Ale nie jęknęła, ba nawet nie westchnęła.
Usłyszała. Kąciki ust zadrgały w niemym rozbawieniu. Poruszyła się lekko ocierając o jego palce, chcąc go zachęcić i onieśmielić jednoczesnie. Na szczęści nie czytała w myślach, ale warczenie usłyszała tak samo jak ciche przekleństwa.
-Mmm, tak.-rzuciła przeciągając głoski, specjalnie na zachętę. Przy okazji może dostanie choć trochę tego uroczego rumieńca. Znów mruknęła przymykając fioletowe ślepia. Czuła, że się starał, ba nawet mu to wychodziło. Uwali? Oo Myła się! Wypraszam sobie takie insynuacje, zwłaszcza biorąc pod uwagę względy fizjologiczne, kiedy to zazwyczaj facet brudzi! Nie była zawiedziona. Korzystając z tego, że inaczej ułożył nogi zjechała palcami aż do podbrzusza a potem bezczelnie na wzgórek w okolicach krocza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Wto Wrz 08, 2009 10:29 pm

Z nijaką przyjemnością karmił się jej reakcjami, które podbudowywały jego pewność siebie oraz poniekąd śmiałość (która u niego była prawie na wymarciu przed momentem).
Jeżeli mowa o hormonach to on o tym doskonale wiedział. Był magiem, uczonym. Nie był tak naiwnym, aby takie reakcje zrzucać momentalnie na jakieś uczucia, bo to ich wina. Tylko osoby nie znające prawdy i samych siebie tak robiły. Szukały łatwego rozwiązania i wytłumaczenia sprawy.
- Tak, jakby inaczej. Przecież jestem tylko prawiczkiem proszę pani.
Zrobił niewinne spojrzenie oraz podniósł głowę dosyć wysoko, a przynajmniej wystarczająco, aby mogła widzieć lekkie wypieki, nic więcej. Ciało powoli akceptowało w większej mierze dotyk w takich miejscach i ogólnie całe zdarzenie już lepiej. Krew już mu tak strasznie do głowy nie uderzała, że przybierał świeżutkie kolory czerwieni.
Poczuł chłód, który ogarniał jego ciało. Przez moment się zawahał czy aż tak musi się poświęcać. Jak powszechnie wiadomo miał specjalną wrażliwość na zimno, nawet zadrżał w związku z tym, a nie przez pieszczoty. Na szczęście temperatura w pokoju nie była taka tragiczna, więc trwało to kilka sekund. Inaczej reagował na zmiany temperatury niż inni.
Dotyk chłodnych palców jednoznacznie wywołał dreszcze zimne i przyjemne uczucie, a tym bardziej gdy tak bezczelnie zawędrowały na wzgórek znajdujący poniżej podbrzusza. Mruknął cicho, zachęcając ją również do dalszej zabawy z nim. Zaczął lubić sposób w jaki oboje okazywali takowe, a nie inne zainteresowanie. Przecież liczyła się zabawa, przyjemność, no i chwila? Póki co on tak to rozumiał, może zmieni zdanie, może i nie.
- Mhm
Wydał z siebie ten nieokreślony dźwięk, a wraz z jej ruchami bioder zawędrował pod delikatną bieliznę okalającą te strasznie czułe miejsca. Z początku nie ruszał dłonią, nie. Zostawił to jej, patrząc jak sama ociera się o dłoń leżąca na jej kobiecości. Dopiero po chwili, nie przerywając reszty pieszczot na niej, poruszał palcami powoli w górę i w dół. Drażnił w ten sposób na zmianę poprzednie cele drażnienia, tyle że teraz intensywniej oraz dokładniej. Jakby chciał je całkowicie obadać i poznać przez sam dotyk, bawił się nimi pieszczotliwie.
Podczas tych wszystkich zabiegów powoli, acz nieubłaganie pozbawić próbować ją ubioru. Jako, że wśród tego wstążeczki gorsetu. Szło mu to nawet, nawet, ale musiała poczekać zanim chłopak ogarnął co też z tym jest nie tak. Aby nie czuła znudzenia w tym czasie troszeczku zanurzył palce i wnurzył. Tak powtarzał to, ciągle łącząc to z poprzednią pieszczotą tego miejsca. Niech ma, czuł jaka tam jest wilgotna. Nieubłagany rumieniec
"Czemu to mi sprawia takie zadowolenie, że tak obdarowuje jej ciało pieszczotami. Głupie uczucie, podnieca mnie to..."
Rzucił sobie w myślach i zaczął całować ją po szyj, wodząc przy tym i nosem po chłodnej skórze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Wto Wrz 08, 2009 11:05 pm

-Pani?-mruknęła. W takich sytuacjach niezbyt podobała jej się aż tak ugrzeczniona wymiana zdań, zwłaszcza z niewinnym chłopczykiem. Rzoprawiczyć go czy nie rezygnować z przepysznej krwi? Oto jest pytanie. Po błyskawicznym wręcz zastnowieniu doszła do wniosku, że będzie co ma być.
Nie, nie zauważyła zaczerwienionych policzków. Miała zamknięte oczy, rozkoszując się ciepłem, które ogrzewało wiecznie lodowate ciało. Nawet palce nie były już tak zimne jak zwykle, ogrzały się nie tylko przez ocieranie, ale i przez to o co się ocierały. Póki jeszcze były choć troche chłodne wślizgnęła się pod bokserwki i przejechała po skórze aż do nasady członka. Odczekała chwile pozwalając mu się uspokoić. Fioletowe oczy chciwie wpatrywały się w niego oczekując reakcji gdy zacisnęła palce na męskości maga. Czy to do tego chciał ją zachęcić? Trudno stwierdzić, dostał co dostał. Liczyło się to, by na chwilę było ciepło, by przez chwilę czuć czułość i bliskość. Nawet nie chodzi o rozkosz, tylko o te przed chwilą wymienione odczucia.
-Etolepsed...-wymruczała, po czym stwierdziła, że to imie zdecydowanie nie nadaje się do wyjękiwania czy wykrzykiwania podczas stosunku. Dziwnie brzmi. Trzebaby będzie znaleźć dla niego jakieś specjalne okreslenie. Ale to poczeka...
Dopasowała ruchy swoich bioder do palców Eto. Szczerze to ją zaskoczył szybkością swoich działań. Myślała, że nie odważy się tak od razu zagłębić w niej palce. Wciągnęła gwałtownie powietrze a na jej policzki zakradł się kolor krwi. Uniosła się lekko jedną dłonią pomagając mu rozplątać wstążki. Gorset rozchylił się, ukazując czarną koszulę, już i tak zsuniętą z jednego ramienia. Patrzyła mu przy tym wyzywająco w oczy.
"Słodki. Szybko się uczy i wyraźnie mu zależy na sprawieniu mi przyjemności. Nie do wiary, że żadna go jeszcze nie pozbawiła niewinności. Gdzie się taki uchował?"
Ręka uprzednio zajęta gorsetem teraz gładziła chłopaka po karku i głowie, fundując mu swoisty masaż podobny do tego tam niżej, w kroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sro Wrz 09, 2009 12:01 am

Ona nawet sobie nie myślał co może zajść dalej, po prostu instynktownie posuwał się dalej z chęcią odkrywając co też może się nauczyć dzięki niej oraz jej ciału. Oczywiście nie zapominając przy tym, aby jej nie zaniedbać. Chciał dziewczynie jakoś wynagrodzić początkowe stadium znajomości ich dwójki, ale jak widać amatorszczyzna się szerzyła. Jak to mówią, nikt od razu mistrzem nie jest. Chęci też się liczą.
Tego to on się nie spodziewał, myślał że swoich szlacheckich, wampirzych rączek nie wepchnie pod jego spodnie i bieliznę, aby dobrać się do zawartości. Drgnął nieprzygotowany na taki obrót spraw jaki wyprawiła Taya. Oddychał niespokojnie, nie panował nad tym przez chwilę. Uspokoił się, gdy tylko mu na to pozwoliła i dziękował w duchu, że była taka wielkoduszna... albo i nie. Wydał z siebie cichy odgłos zadowolenia, coś podpadającego pod 'mrau'. Nie wiedział czemu nie jęczy, widać daleko droga, aby aż tak reagował na dotyk na swojej męskości. Był przyjemnie, no cóż rzec.
- Taya... polubię ten chłód
Rzucił zgryźliwie wiążąc to ze sytuacją, która się tutaj działa.
Gorset odrzucił na bok bezceremonialnie ze smakiem oglądając blade ciało wampirzycy (pierwszy raz widział gołą kobietę!). Jakby miał możliwość pewnie by mu zesztywniał pewien członek jego ciała, ale było to teraz niemożliwe...
Powoli zaczął wodzić ustami wokół biustu, nie ściągając jeszcze czarnej bluzki. Powoli ją zsuwał właśnie nosem oraz ustami, podrażniając chłodną i gładką skórę takimi działaniami. Przez ten cały czas próbował trzymać w miarę kontakt wzrokowy z jej fioletowymi oczami, ale czasem było i to niemożliwe.
"Ciekawe co się stanie, ale czy to ważne. Przecież to coś normalnego... muszę się tylko przyzwyczaić. Jeszcze mnie to tak strasznie..."
Myślał długo, bo cały czas o tym co robi. Mogło się wydawać, że jest ledwo przytomny przez pieszczoty, ale to tylko pozory. Skupienie go nie opuszczało, a wyczuwając jej ruchy bioder stanowczo przyśpieszył ruchy palców w głąb ciała dziewczyny. Mogła poczuć jak się zanurzają co raz to szybciej, dokładnie ocierając się o ścianki i dostarczając wiele bodźców, bo chłopak palcami w niej jeszcze obracał dla efektu. Taki eksperyment jak zareaguje wampirzyca na taką pieszczotę.
Grzecznie przymknął oczy, zawsze miał dziwne uczucie bezpieczeństwa, gdy ktoś trzymał dłoń gdzieś na jego kark, szyj lub we włosach i masował. Tylko tyle pamiętał po swojej matce. Wtulił się w jej ciało, jeszcze bardziej przykładając się do swojego zadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sro Wrz 09, 2009 8:41 pm

Oby nauka nie poszła w las, choć póki co nie pouczała go i nie prawiła kazań, raczej chciała zobaczyć co potrafi, co mu podszepnie inwencja twórcza oraz hormony krażące w ciele tego samca. Amatorszczyzna jej nie przeszkadzała, lepsze to niż uparty stwór, który myśli, że umie, kiedy nie umie. Ewentualnie wyuczył się jednego schematu działania i zawsze, noc w noc, działa według niego. Przecież rutyna zabija!
To tylko świadczyło o tym, że jej nie znał. Zresztą sam się prosił... Ledwo powstrzymała śmiech słysząc to mrau. No prosze, trafił jej się kocurek. Daleka to pojęcie względene. Powoli przesunęła zaciśnięte palce od dołu do góry drażniąc zimnem i dotykiem męskość chłopaka.
-Koteczek? Tylko się nie uzależnij.-ledwo się powstrzymała od dorzucenia 'maluszku'. Jeszcze by znów zwątpił w swoje siły, gdyby to opatrznie zrozumiał. A w takiej sytuacji prawdopodobieństwo, że nie wziąłby tego jako aluzję jest znikome.
Gołą? Jeszcze nie była naga... Nawet jednego guzika koszuli nie rozpiął, spódnica nadal na swoim miejscu nie mówiąc już o bieliźnie czy butach. Był już sztywny, ona o to zadbała, nadal od niechcenia poruszając dłonią w górę i w doł.
Mruknęła zadowolona. Palcami nacisnęła na kark, zachęcając do odważniejszych pieszczot. Wbrew pozorom nie była ze szkła, nie trzeba aż tak delikatnie... Oczu nie zamknęła, popatrzy sobie co też z nią ten prawiczek wyprawia.
Tak, wydawało jej się, że myślami jest gdzie indziej, jakby nie skupiał się na tym co robi, być może przez jej pieszczoty? Gdy nagle przyśpieszył, przygryzła lekko wargi i mruknęła. Mmm, o to chodziło, choć nadal była to amatorszczyzna.
I straciła kontakt wzrokowy. Palce ześlizgnęły się na jego brodę, po linii żuchwy i policzkach wróciły na głowę, znów pieszcząc swoim dotykiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość panny de Mentiri
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Kraina Kayami :: Hasuland :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: