Kraina Kayami

Przyłącz się do naszego fantastycznego świata...
 
IndeksFAQSzukajRejestracjaGrupyUżytkownicyZaloguj

Share | 
 

 Posiadłość panny de Mentiri

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Paź 10, 2009 8:52 pm

Powoli przesuwał dłońmi wzdłuż pleców rozmruczonej towarzyszki do rozmów i spędzania czasu. Tak przecież mógł ją nazwać. Chociaż można wymienić wiele innych określeń, ale to jest najbardziej odpowiednie w tym momencie. Nawet sam cicho westchnął. Przy tym również szarmancki uśmiech panował na jego twarzy. Nie czuł potrzeby natychmiastowego dobieranie się do tego co chowa pod bielizną. Nie wiedział też jak to jest z innymi mężczyznami. On po prostu się cieszył, że może jakoś pomóc w przyjemniejszym spędzaniu czasu. Nawet może miłym.
Zamrugał oczami, kiedy czując nieznacznie ugryzienie w płatek ucha znaczniej przycisnął dłonie do pleców wampirzycy. W ten też sposób próbując się bardziej przyczynić do rozluźnienia mięśni jak i samej ich właścicielki. Dłonie były teraz jak w jakimś transie i wykonywały swoją pracę dosyć delikatnie.
- Powiadasz, że każda kobieta lubi być pierwsza. Jakbyś nie była pierwsza w moim przypadku czułabyś się w jakiś sposób gorsza czy po prostu smakuje Ci smak osoby będącej prawiczkiem. Jakieś specjalne walory smakowe posiada? - przerwał w tym momencie, aby móc cicho się zaśmiać. Oczywiście przez dalszy ciąg wypowiedzi wampirzycy. Szerszy uśmiech, podpadający pod samozadowolenie.
- Zacznę Cię może nazywać moją nauczycielką zbliżeń? Żadna książka nie wyjawi tego, czego może nauczyć kobieta. Czyż się mylę? - zagadnął ciszej, aby zaraz kontynuować swój monolog.
- Pierwsza... tak. Pierwsza w praktyce pokazałaś mi co to znaczy przyjemność w tym sensie fizycznym. Dodając śmiało mogę powiedzieć, że pierwszą kobietą z którą miałem styczność - czulej ugłaskał ją po głowie.
Badając tak reakcje Tayi zauważył, że po jedzeniu jest strasznie łakoma na czułości i pieszczoty. Tak bez tego nie byłoby tak łatwo i raczej szybko negowałby każdego jego słowo dobrze dobrana ripostą.
- Oczywiście, że powiem. Mleczne, przyjemna w dotyku skóra. Palce dotykając jej same chcą dawać więcej - zademonstrował, wsuwajac dłoń jedną ostrożnie pod suknię, ale zatrzymując ja an gołej skórze pleców. Przesunął po plecach opuszkami przez całą ich długość.
- Małe, ponętne usta - zsunął dłoń z głowy krwiopijczyni i powoli przesunął serdecznym palcem po wargach, drażniąc je tym samym.
- Mógłbym jeszcze wiele wymieniać, bo wiele tego jest. Po prostu grzeszysz urodą i nie ma co ukrywać. Nie musisz się ze mną zgadzać, wyrażam swoją opinię na temat pociągającej mnie kobiety. Kobiety, której oczy są dla mnie nieodgadnioną zagadką, głębokie. Ja zaś szukam ich dna, a może i duszy... - znów wrócił do głaskania wampirzycy.
Patrzył na nią teraz spod przymrużonych powiek, szykując się na jakieś negowanie jego wypowiedzi. Wiedział, że pewnie zaprzeczy temu co powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Paź 10, 2009 11:32 pm

Tak, z pewnością istniało wiele określeń, którymi możnaby nazwać związek między nimi i ich wzajemne stosunki. Tylko czy któreś byłoby prawdziwe?
Wygięła plecy w łuk, chcąc by głaskanie trwało odrobinę dłużej. Pół sekundy nie było warte ruszenia się. No, ale jak już się ruszyła... Wargi z ucha zeszły na policzek i po linii żuchwy dotarły na brodę. Pieściła skrórę dotykiem chłodnych ust, pomrukując przy tym. Odsunęła się kawałek, na dwa czy trzy centymetry. Jasno fioletowe oczy wbiły się w magowskie ślepia.
Dobrze, że nie należał do tych, którzy od razu dobierali się do bielizny. Wtedy były dwie możliwości: a) dostać w łeb i pójść na kompost albo b) zostać jednorazową używką, rozrywką o krótkim okresie spożycia.
Napięła mięśnie, poruszyła łopatkami. Wyraźnie stawiała opór pieszczotą, specjalnie prowokując większy wysiłek ze strony chłopaka.
-Zależy o co chodzi. Pierwsza w sensie jadania Twojej krwi? Prawdopodobnie nie sprawiłoby mi to zbytniej różnicy, smak byłby ten sam. Zaś jeśli chodzi o pierwszą w sprawach fizyczności... Jakbyś nie był prawiczkiem straciłbyś mnóstwo walorów smakowych. Posiada. Różnica jest jak pomiędzy czymś zwykłym, a rzeczą tego samego rodzaju, ale jedyną. Hm. Może na przykładzie książek? To jak zwykła książka, a biały kruk. Nie mylisz się, ale nie wiem czy chcę Ci odbierać radość poznawania własnoręcznie.-druga łapka zawędrowała na policzek i dotknęła kącika ust w momencie tego uśmieszku satysfakcji. Oczy jej się śmiały, ale mina pozostała bez wyrazu. Dopiero czując tak czułe głaskanie uśmiechnęła się na poły złośliwie, na poły rozbawiona.
-Uwierz mi, przyjemność mogłaby być większa. Ale aż tak Ci się podobało, chłopcze?-ostatnie słowo wymówiła w sposób protekcjonalny, ciekawa czy znów wywoła rumieniec zażenowania. Przed jedzeniem była łakoma na krew, po jedzeniu na pieszczoty, czułości i seks. Nie byłaby sobą, gdyby nie zaprzeczyła.
-Za dużo harlekinów, panie magu. Jeszcze mi powiedz, że się w nich topisz i nie możesz żyć bez tego kalejdoskopu barw.-ziewnęła prezentując kiełki. Niezbyt się przejmowała tym, że była od niego na odległość mniejszą niż dłoń. Ząbki myła!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Sob Paź 10, 2009 11:58 pm

Badawczo obserwował jak jest od niego w odległości mniejszej niż kilka centymetrów. Niemylnym pojęciem byłoby, że chłopak przyzwyczaił się do towarzystwa tejże wampirzycy i nawet przyzwyczaił się do jej charakteru jak widać. Nie narzekał, ani też sam nie sprawiał kłopotów pani tego domu. Wpatrywał się momentalnie w jasnofioletowe ślepka ze swoim uśmieszkiem charakterystycznym dla jego skromnej, magicznej osoby. W sensie magii oczywiście. Nie był narcyzem w każdym wypadku.
Dłonie zareagowały na opór ze strony dziewczęcia, silniej i pewniej rozmasowując kolejne to rejony pleców dziewczyny. Śmiało można rzec, że powoli rozbierał ją. Powolutku, aż wreszcie miała odkryte ramiona i połowę biustu ukrytego zgrabnie pod bielizna. Chociaż nie to teraz go interesowało, a wypowiedź jego towarzyszki czasu.
Otworzył oczy szerzej, zainteresowany jej wypowiedzią.
- Wampiry zostaną dla mnie tajemniczymi, ale szlachetnymi istotami. Zawsze mi imponowały, że potrafią pić coś tak metalicznego w smaku jak krew. Hmm,, ciekawe jaka w smaku jest moja - wpadło w małe zamyślenie, może smakował jak niesmaczna kanapka? Niee, przecież mówiła, że smakuje. Aj, irytowało go to.
- Większa? Co rozumiesz przez pojęcie większa, możesz masz ochotę mi to wytłumaczyć? Nauczycielko.
Tutaj zaśmiał się rozbawiony i pozwolił na dłuższy kontakt w postaci pocałunku.
Jedną dłoń trzymał na bladym, wręcz białym policzku Tayi. Przesuwał nią lekko po nim, niezbyt szybko. Gładził też skórę kciukiem.
Usta do ust w dosyć delikatnym pocałunku, bo nie był on też nagły. W każdej jego fazie mogła zaprotestować,. Wodził wargami po jej ustach, pieszcząc je leniwie. Dołączył do tego później masaż nagich pleców w trakcie tych długich, niekoniecznie przyjemnych <bo skąd miał wiedzieć jak się sprawuje?> pocałunków wraz z wampirzycą. Pociągnął ją na siebie, zsuwając dłoń z policzka na szyję i ramiona.
Ciepłe dłonie zajmowały się dokładnie każdym najmniejszym skrawkiem skóry, który miały pod sobą. Mogła czuć silniejszy nacisk palców na co wrażliwsze miejsce na plecach. Wodził wokół łopatek, boków, kręgosłupa. Do kości ogonowej też, ale to już inna bajka. Szczery, lekki dotyk. Czuł to na pewno, bo tego się domagała. Nie śpieszył się z niczym, aby mogła smakować i czuć przyjemność nawet z tej najmniejsze pieszczoty.
Całkiem przypadkowo przez zbyt pewne poruszenie swym wargami zahaczył o kiełki wampirzycy. Cicho przeklął pod nosem i oblizał usta. Przez to też przerwał moment, może i atmosferę. Nie wiedział, nie chciał ubrudzić jej krwią.
- Przepraszam, Twe kiełki zraniły mnie w wargi i nie chciałem Cie krwią ma upaprać - mówił to z przerwami, zlizując koniuszkiem języka krew ze swoich warg. Nie przerywał dotyku, masując pewniej, mocniej oraz przyjemniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Paź 11, 2009 12:29 am

Nie był narcyzem, bo był nieśmiałym prawiczkiem. Przynajmniej w założeniu, bo rumieńców wampirzyca się nie doczekała. Nie szkodzi, poczekamy, dojdzie i do tego.
Rozkosznie zamruczała. Nie dość, że ciepłe dłonie uporały się z jej ciałem, sprawiając iż się rozluźniała to jeszcze pieścił ją zsuwany czarny materiał. Dobrze, że leżała na brzuchu, dzięki temu nie widział, że koszula podwinęła się prawie do bioder. A przecież pod nią nic nie miała. Dlatego też nie miała zamiaru podnosić się w tej chwili. Wolała by jej piersi pozostały w sferze jego marzeń, tych niespełnionych. Chyba, że ją jakiś diabeł podkusi do zmiany zdania.
-Szlachetnymi? Vlad Tespis też?-zaśmiała się powołując na przykład wyjątkowego barbarzyństwa. Tenże wampir znany był z wielu legend. Jedna z nich głosiła, że posłom tureckim, którzy odmówili zdjęcia turbanów przybił je do głowy gwoździami. By już zawsze mieli je ze sobą.
-Dobrze smakuje, wręcz wyśmienicie. Obawiam się jednak iż moje słownictwo jest zbyt ubogie bym mogła to opisać.-posłała mu rozbawiony uśmiech. Też go naszło na rozmyślanie na takie "życiowe" tematy.
-Pokazałabym Ci, ale prawdopodobnie wtedy stracisz swój smak.-wzruszyła ramionami. Zostało jej wytłumaczenie słowami, może pokazanie na jakichś obrazkach? Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że to chyba była kpina.
Zaskoczona dopiero po chwili przymknęła oczy odwzajemniając delikatnie pocałunek. Zimne palce przeniosły się z kącika ust na szyję, przez tors i pod koszulkę. Masowała go teraz delikatnie po obu bokach. Zadowolone pomrukiwanie znów powróciło, zwłaszcza gdy tak delikatnie muskał jej wargi. Naparła ustami ciut mocniej, zwiększając ilość doznań, zarówno swoją jak i maga. Ciepłe do zimnego. Chwila zanim temperatura się wyrówna jest nadzyczaj przyjemna.
Przesunęła się odrobinę do góry, jednoczesnie ocierając o Eto. Uważała, by koszula nocna nie zsunęła się z niej do końca, gdyż nie miała już oparcia w postaci ramiączek z ciemnego materiału. Szybkim ruchem zajęła jednym z kolan strategiczną pozycję: między udami chłopaka. Wyglądało to teraz jakby siedziała mu na udzie, mocno wychylona do przodu. Na chwilę cofnęła jedną z dłoni, poprawiając koszulę nocną, by nie świecić gołymi pośladkami. Zaraz jednak lewa łapka powędrowała masować odpowiednie dla niej (czyli prawe) udo, tuż poniżej biodra. Naparła kolanem na krocze maga, dodając namiętności do pocałunków. Nagle poczuła krew. Natychmiast cofnęła głowę walcząc z instynktem. Była najedzona, ale moment podniecenia nienajlepiej wpływa na opanowanie Tayi. Oczy błyszczały dziko, bacznie patrząc na perlące się czerwone krople.
-Dżentelmen nie przeklina.-wręcz automatycznie zwróciła mu uwagę.
-Mogę..?-krótkim ruchem wskazała wargę niedoszłego kochanka. Nie chciałą się przyssać, tylko zlizać powstające krople. Swoje usta przygryzła, całkowicie znieruchomiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Etolepsed
Mag
avatar

Liczba postów : 225
Registration date : 24/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 50

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Nie Paź 11, 2009 9:56 pm

Pokręcił głową zawiedziony. Słodzenie nie działał na niego, nie uważał się pod żadnym względem taki smaczny. Tak, był raczej neutralny względem swojej osoby i rzadko naruszał tą granicę. Chyba, że czegoś próbował bronić, wtedy był gotów powiedzieć o sobie coś dobrze. Ewentualnie poprzeć zdanie osoby ‘atakującej’ go potokiem nieprzyjemnych słów.
- Nie przesadzaj pani, nie czuje się aż w taki sposób wyjątkowy. Prawiczek smaczny jak każdy inny, nie zaprzeczaj – rzucił z rozbawieniem, aby dotknąć wargami miejsca troszkę wyżej niż nos, ale gdzieś miedzy brwiami na czole.
Odsunął głowę po tym od niej, aby móc na nią spojrzeć. Tak, czuł się dobrze w towarzystwie tej wampirzycy. Wiedział, że jest najzwyklejszym posiłkiem. Trudno nazwać siebie inaczej, ale odpowiadało mu to. Przynajmniej miał styczność i mógł z kimś porozmawiać. Czasem nawet się odprężyć, co tez był potrzebne.
Zastanawiał się nad sensem jednej z wypowiedzi, które usłyszał. Pokiwał tylko głową. Chyba wszystko rozumiał. Smakował wampirzycy tylko jako prawiczek, w więc jakby utracił prawictwo. Wtedy też przestałby być dla niej smacznym kąskiem i wartą uwagi osobą. Widać, głównie o to chodziło. Później się poużala nad swym losem, teraz i tak się cieszył obecnością o.
- Rozumiem co przez to rozumiesz. Masz rację – stwierdził uśmiechnięty szeroko do niej.
Zaś przed dotyk przymknął na krótki okres czasu oczy, aby sobie zamruczeć zadowolony. Nie miał specjalnego wytrenowanego ciała, ale taki dotyk sprawiał nie lada rozluźnienie i miłe odczucia. Otworzył oczy leniwie, obdarzając ją swoim płomiennym wzrokiem. Szukał jakiegoś wyraz na twarzy wampirzycy. Wiele tego nie odszukał, nie szkodzi.
Jednak nastąpiły następny wypowiedz od Tayi. Oblizał wargi ponownie, aby zaraz odpowiedzieć. Nie chciał zwlekać z odpowiedzią dla niej.
- Musisz mi to przewinienie wybaczyć, a co do tego czy możesz... oczywiście – przytaknął jeszcze głową, aby ją upewnić w swoich słowach.
Mruczał sobie zadowolony przez takie, a nie inne pieszczoty, które mu dostarczano w przyzwoitej dawce. Nie dał dziewczynie poprawić bluzki. Delikatnie tylko chwycił ją za nadgarstek dłoni, aby położyć ją na swej klatce piersiowej. Sam zaś poprawił jej przewiewny, czarny oraz lekki ubiór.
Palce dłoni ciepłym dotykiem przesuwały po całym ciele podczas poprawiania, ale zostawiły odsłonięte co nieco. Podbrzusze i niżej... Właśnie tam położył jedną z dłoni, błądząc tam palcami i rysując na skórze różne wzroki. Gładził z zadowoleniem chłodną skórą, która dawała mu przyjemność z tego co robił. Pozostała ręka wpleciona we włosy towarzyszki, gładziły ją powoli.
Dłoń będąca niżej wykonała nieprzyzwoity manewr. Mógł on kosztować maga coś więcej niż strata dumy. Przesunął palcami po brzuszku niżej aż do podbrzusza i w stronę łechtaczki – jednego z wrażliwszych miejsce. Palce wędrowały po skórze, dając znam przez swoje ciepło o tym. Mogła czuć jak jest bliżej i bliżej. Nieubłagania i już mogłaby zrobić co miała zamiar, gdy nagle prawie poczuła palce w tym miejscu, ale nie. Palce zwinnie ominęły kobiecość, rozpinając się na boki i tylko gładząc ciepłym dotykiem wokół niej. Zawrócił palcami, omijając najważniejsze miejsce i wrócił na masaż brzucha i podbrzusza powoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taya
Szlachcic
avatar

Liczba postów : 270
Registration date : 25/08/2009
Zwierzęta : 100

Karta postaci
Srebrniki: 25

PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   Wto Paź 13, 2009 5:31 pm

Oj, gdyby chciała mu słodzić bardziej by się postarała. teraz zwyczajnie ubrała prawdę w ładne słówka.
-Ostatniego miałam zbyt dawno by pamiętać.-uchyliła sie od odpowiedzi, przymykając lekko oczy. Historia z poprzednikami zazwyczaj kończyła się tym, że Taya zabierała ich "czystość" oraz życie. Czemu więc teraz tego nie zrobi? Zapatrzonej w siebie egoistce, szukającej kolejnych wrażeń zwyczajnie bardziej odpowiadało utrzymywanie przy życiu chłopaka. Kto wie, może go czegoś nauczy i będzie z niego jakiś pożytek prócz machania różdżką? To to każdy głupi umie.
Dziwiła się tylko, że on to akceptuje, że nie ranią go słowa bladolicej jasno wskazujące na to, że nie liczy się Etolepsed tylko jego krew. Dawał się wykorzystywać i czerpał z tego przyjemność. Są takie cuda na tym świecie o którym się nie śniło waszym filozofom, tak? Masochiści, samobójcy... Albo zwyczajnie bardzo samotni ludzie. Już i tak wolała chęć poczucia drugiego człowieka od tej całej wydumanej miłości.
Mimo wszystko, chociaż to on poprawił jej ubranie, sięgnęła ręką do uda, tuż poniżej biodra i zaczęła ugniatać delikatnie skórę w tamtej okolicy. Zaraz co prawda ścierpną jej nogi oraz grzbiet, ale na razie może dać mu odrobinę przyjemności.
-Nie, nie rozumiesz. Ale przynajmniej się starasz.-wyprowadziła go z błędu. "Rozumiem" jest najczęściej używanym pusym słowem. Ktoś opowiada Ci o swoich kłopotach, Ty odpowiadasz rozumiem, a nie wiesz nic. Bo nie jestes tym kimś, jesteś sobą. Taya pokręciła głową. Wybrała sobie skomplikowaną filozofię życiową.
Uśmiechnęła się zauważając płomień w oczach maga. Podobał jej się ten ogień, ciepło jakie dawał. Mimo to jej ocz pozostały ciemne, przez nagle obudzony głód. W dodatku oblizał wargi! Wampirzyca mało co nie jęknęła. Tak, różne rzeczy na nią działały, w tym urodziwy mężczyzna zlizujący własną krew ze swoich warg. Każdy ma swój fetysz, czyż nie?
-Igrasz z ogniem. To chyba Twoja najgroźniejsza cecha.-przymknęła na chwilę oczy, słysząc przyzwolenie. Mhm, zgadza się proszę państwa, proszę obserwować, wampirzyca zamiast po prostu wziąć co chce pyta o pozwolenie. To się nazywa wychowanie? Nie. To słabość, starość.
Jak już wczesniej było napisane pozwoliła mu na takie, a nie inne poprawienie bluzki. Jako, że siedziała na jego udzie mógł się bez trudu dobrać do jej brzucha i kobiecości. W dodatku koszula nocna ledwo co zakrywała piersi, gdyż ramiączka zostały już dawno zsunięte. Ratowało je tylko to, że blondynka opierała je o tors maga. Niestety uniosła się odrobinę by móc delikatnym pocałunkiem zaspokoić swoje żądze. Język niespokojnie błądził po ciepłych wargach Eto, zlizując każdą najdrobniejszą nawet kropelke rubinowej cieczy. Wargi muskały zarówno usta jak i skórę najbliżej nich. Prawa ręka błądziła pod koszulka atakując zimną skórę chłopaka co i rusz z innej strony, innym ruchem. Lewa zaś w odwecie za droczenie się w tak wrażliwych miejscach, bez pardonu przejechała po magowskim kroczu, stanowczo naciskając na męskość. Pomińmy krępujący fakt nieustannego mruczenia, które wydobywało się z ust Tayi.
Nagle wampirzyca przestała, odsunęła lekko głowę. Potargane włosy okalały ciemne, ni to czarne, ni czerwone oczy.
-Jesteś idiotą Etolepsedzie. Prowokujesz gronego drapieżnika. Co, jeśli bym Cię zabiła?-zapytała. Kilka sekund poświęciła na patrzenie mu w oczy, po czym błyskawicznym ruchem przyłożyła wargi do szyji maga, nieznacznie naciskając.
-Nie boisz się? W ogóle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość panny de Mentiri   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość panny de Mentiri
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Kraina Kayami :: Hasuland :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: